W sytuacji znacznej niepewności, z jaką mieliśmy do czynienia przed publikacją raportu na temat dynamiki PKB w USA inwestorzy zwrócili się w stronę bezpiecznych aktywów, co doprowadziło do zamykania ryzykownych pozycji opartych o „carry trade”, a także restrukturyzację portfeli i przepływ środków z rynków akcji na rynek długu, co skutkowało wzrostem cen amerykańskich obligacji..
Konsekwencją spotęgowanych obaw było gwałtowne umocnienie jena w wyniku powrotu kapitału finansującego „carry trade” i w zasadzie to właśnie sytuacja na rynku japońskiej waluty nadawała ton handlowi w ubiegłym tygodniu. Realizacja zysków z ryzykownych, opartych na „carry trade” pozycji negatywnie odbiła się na wartości walut krajów wschodzących, w tym także Polski, a także doprowadziła do wyraźnych spadków indeksów giełd na całym świecie. W wyniku tego procesu kursy EURPLN i USDPLN wzrosły w minionym tygodniu odpowiednio powyżej 3,82 oraz w okolice 2,7950. Większego wpływu na rynek nie miała decyzja RPP o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie, gdyż była zgodna z oczekiwaniami rynku, a towarzyszący jej komentarz nie zmienił perspektywy dalszego zacieśniania polityki pieniężnej w tym roku.
O ile dane makro z amerykańskiego rynku nieruchomości opublikowane pod koniec tygodnia tylko pogarszały nastroje inwestorów, o tyle wyczekiwany raport na temat dynamiki PKB w USA w II kwartale przyniósł im trochę otuchy, gdyż raport ten pokazał, że sytuacja w gospodarce USA w okresie kwiecień-czerwiec była lepsza niż oczekiwał tego rynek (wzrost rzędu 3,4% q/q wobec oczekiwań na poziomie 3,2%). Stwarza to szansę na uspokojenie sytuacji na początku tego tygodnia, a być może nawet na odreagowanie ostatnich gwałtownych procesów. Wydaje się jednak, że apetyt na ryzyko będzie powracał stopniowo, a pierwszej części tygodnia będziemy zapewne świadkami wyczekiwania inwestorów na decyzję i komentarz EBC w sprawie stóp procentowych oraz na piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Pewne ożywienie na rynku możemy też obserwować we wtorek, kiedy to na rynek dotrą informacje na temat wydatków osobistych, koniunktury w okręgu Chicago (Chicago PMI), a także mogący ponownie rozbudzić obawy o kryzys na rynku nieruchomości indeks NAPM.
Rynek złotego w dalszym ciągu pozostawał będzie pod silnym wpływem wydarzeń międzynarodowych, a zwłaszcza sytuacji na rynku eurodolara oraz japońskiej waluty. Na niekorzyść złotówki działać będzie umocnienie dolara, a także utrzymująca się awersja do ryzyka i „zwijanie carry trade”. Wydaje się, że w tym tygodniu bardziej prawdopodobne jest odreagowanie ostatnich wzrostów kursów, gdyż piątkowy raport powinien był ukoić nieco nerwy inwestorów. Prawdopodobnie będziemy obserwować spadki kursu EURPLN nawet w okolice odpowiednio 3,77, natomiast spadki USDPLN nie powinny przekroczyć 2,7450. Warto jednak pamiętać, że największym zagrożeniem dla takiego scenariusza jest ponowne rozpalenie się obaw i powrót awersji do ryzyka, który przekreśliłby szanse na odreagowanie ostatniego osłabienia złotówki.
Dzisiejsza sesja zapowiada się raczej spokojnie, gdyż brak danych makro będzie wpływał raczej kojąco na nerwy inwestorów, którzy podbudowani lepszym od oczekiwań wynikiem dynamiki PKB w USA za drugi kwartał mogą stopniowo zwiększać zaangażowanie w bardziej ryzykowne aktywa. Wydaje się jednak, że na powrót apetytu na ryzyko będziemy musieli poczekać kilka dni, co oznacza, że są duże szanse, że eurodolar będzie konsolidował się dziś w ramach 1,3610-1,3660, co z kolei umożliwi niewielkie umocnienie złotówki. Warto śledzić skłonność inwestorów do ryzyka obserwują zachowanie się rynków akcyjnych, a przede wszystkim japońskiej waluty, gdyż spadek kursu EURJPY poniżej poziomu 160 może być impulsem do kolejnej fali wyprzedaży akcji oraz walut krajów wschodzących.