Wywołało to spore zamieszanie na eurodolarze, który wzrósł chwilowo nawet do poziomu 1,4528. Jednak już dwie godziny później znalazł się o centa niżej i w trakcie sesji azjatyckiej kontynuował spadki. Nieprzyjęcie tej ustawy będzie miało przede wszystkim skutki dla amerykańskiego sektora finansowego, gdyż banki nie otrzymają potrzebnej im pomocy. Jednak z drugiej strony należy pamiętać, że nacjonalizacja Fortisu może być dopiero pierwszym z kilku takich przypadków w Europie. Dlatego mimo wszystko to euro jest w większych kłopotach.
Ucieczka inwestorów z emerging markets
W dniu wczorajszym polski złoty znacznie stracił do najważniejszych walut. Kursy EUR/PLN i USD/PLN zdecydowanie wzrosły, gdyż inwestorzy wychodzili z rynków wschodzących w obawie przed skutkami kryzysu w USA coraz bardziej widocznymi również w Europie. Dziś rano wcorajsze wzrosty zostały utrzymane i obecnie znajdujemy się na 3,4039 na EUR/PLN oraz na 2,3646 na USD/PLN.
Słabe prognozy dla dolara
Wtorek przyniesie cztery publikacje, z czego pierwsza będzie ze Strefy Euro i pojawi się o godzinie 11:00. Będą to dane wstępne o inflacji CPI, która według oczekiwań ma spaść z 3,8% r/r miesiąc temu do 3,6% obecnie. Następnie o godzinie 15:00 poznamy raport Case-Shillera o zmianie cen domów w USA. Oczekujemy, że ceny spadły o 16,1% r/r (poprzednio spadek o 15,9%). O godzinie 15:45 pojawią się dane o indeksie PMI z Chicago. Rynek spodziewa się jego spadku do poziomu 53 pkt (poprzednio 57,9 pkt). Na koniec, o godzinie 16:00, poznamy indeks nastrojów amerykańskich konsumentów. Najprawdopodobniej spadnie on z 56,9 pkt w miesiącu poprzednim do 55,5 pkt aktualnie. Przy takich prognozach dla danych z USA można się spodziewać, że nie będzie to łatwy dzień dla dolara.