Dolar stracił na wartości w stosunku do euro, EURUSD zwyżkował o około 0,8 p. proc. co wynika głównie ze spiętrzenia się obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki. Potwierdza się to, o czym już wcześniej zdarzało nam się pisać – inwestorzy liczący na podwyżkę stóp procentowych w sierpniu chyba zbyt optymistycznie ocenili sytuację. Obie firmy gwarantują około połowy pożyczek na rynku wartym prawie 12 bilionów dolarów.
Na rynku lokalnym utrzymuje się efekt umocnienia regionu za sprawą rozwoju procedury przyjęcia euro u jednego z naszych południowych sąsiadów. Warszawska giełda zaliczyła kolejny mało udany dzień (WIG-20 ostatecznie spadł o nieco ponad 40 punktów), ale nie przeszkadza to złotemu umacniać się dalej. Rynek uwzględnia możliwość wprowadzenia następnych podwyżek zważywszy na podwyżkę w strefie euro, która daje RPP trochę miejsca rozumianego jako zmniejszenie wartości bezwzględnej dysparytetu odsetkowego. Obecnie EURPLN testuje poziom 3,25. Waldemar Pawlak słusznie zauważył dziś, że mocny złoty pomaga ograniczać inflację. Trudno jednak przypisywać tak ogólnym wypowiedziom polityków jakieś większe znaczenie, zwraca na uwagę fakt, iż wicepremier zdaje się odstępować od prób (dodajmy – nieudanych) osłabienia tempa aprecjacji złotego.
Ważnym czynnikiem spychającym indeksy giełdowe w dół jest wzrost ryzyka politycznego wywołanego możliwym atakiem Izraela na Iran. Ropa osiągnęła poziom 147 dolarów za baryłkę na nowojorskiej giełdzie. Co więcej, partyzanci w Nigerii mają podobno nasilić ataki na infrastrukturę przesyłową i wydobywczą, a związki w Brazylii planują 5-dniowy strajk. Przejściowo mamy zatem do czynienia z ograniczeniem podaży głównego surowca energetycznego. W przyszłym tygodniu za najważniejsze wydarzenia uznałbym decyzję Bank of Japan w sprawie stóp procentowych i dane o inflacji w USA.