Produkcja przemysłowa w Wielkiej Brytanii spadła w maju o 0,8% w relacji miesięcznej oraz 1,6% w ujęciu rocznym podczas gdy średnia oczekiwań rynkowych wynosiła odpowiednio -0,2% oraz -0,9%. Gorszy od oczekiwań odczyt produkcji wytwórczej również nie poprawił nastroju. W maju produkcja przemysłowa spadła o 0,5% m/m oraz 0,8% w relacji rocznej. Konsensus rynkowy ukształtował się na poziomie -0,1% m/m oraz -0,3% r/r. Odczyty te obniżyły notowania „kabla” o prawie dwie figury, tym samym kurs GBPPLN osunął się do poziomu 4,1570. W tym tygodniu czeka nas jeszcze decyzja Banku Anglii odnośnie stóp procentowych, więc zmienność na parach walutowych powiązanych z funtem może być większa. Również informacje z Eurolandu nie dały dziś inwestorom powodu do zadowolenia. Produkcja przemysłowa w Niemczech spadła w maju aż o 2,4% w relacji miesięcznej, podczas gdy analitycy oczekiwali wzrostu o 0,3% m/m. Dokonano również korekty za kwiecień, gdy produkcja przemysłowa spadła o 0,2% m/m (pierwszy odczyt był na poziomie -0,8% m/m). Kurs EURUSD przez większą część dnia oscylował wokół poziomu 1,5650.
Wielu uczestników rynku zadaje sobie pytanie skąd taka silna aprecjacjia złotego w ostatnich dniach. Silny złoty to nie tylko efekt oczekiwania rynku na dalsze podwyżki stóp procentowych w Polsce (przy zakładanym końcu podwyżek w strefie euro). Jest również efektem sytuacji w naszym regionie, gdzie rząd słowacki ma podać przy jakim kursie korony, Słowacja wejdzie do strefy euro. Dodatkowo, we wtorek ministrowie finansów krajów UE prawdopodobnie zdecydują o zdjęciu z Polski tzw. procedury nadmiernego deficytu.
Z drugiej strony oczekiwania co do przyszłych stóp procentowych mogą zostać wyhamowane, ponieważ według ekspertów powoli kończy się okres presji płacowej w firmach oraz wysoka dynamika produkcji. Do tej pory przy ogromnych problemach z pozyskaniem pracownika, pracodawcy ulegali ich żądaniom płacowym. Według najnowszych obliczeń Głównego Urzędu Statystycznego w maju tego roku z list bezrobotnych skreślono aż o 16,9% mniej osób niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Ograniczenie wywierania presji na pracodawcach z pewnością ucieszą członków RPP, którzy cały czas się obawiają zaistnienia tzw. „efektu drugiej rundy”, co z kolei wpływało w dużej mierze na dotychczasowe decyzje o zacieśnianiu polityki pieniężnej. Coraz większa liczba ekonomistów zaznacza, że dynamika produkcji może zacząć wyraźnie zwalniać z powodu wyhamowania wzrostu gospodarczego w strefie euro co przekłada się na słabnący popyt zagraniczny. Dodatkowo Mirosław Gronicki, były minister finansów, uważa, że zapowiedzią pogarszającej się sytuacji jest wskaźnik PMI , który po raz pierwszy od trzech lat spadł poniżej bariery 50 punktów.