Opublikowany wczoraj raport o stanie gospodarki zdaje się potwierdzać rosnącą presje inflacyjną. Dziś rano inwestorzy poznali dynamikę produkcji przemysłowej w Strefie Euro. Okazała się ona wyższa od oczekiwań i wyniosła 3,9% r/r. Jednak ta wiadomość nie pomogła europejskiej walucie na długo. Kurs umocnił się jedynie chwilowo, by następnie ponownie zacząć spadać. Następnie o godzinie 14:30 zostały opublikowane informacje o dynamice sprzedaży detalicznej w USA oraz ilości nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Dane z rynku pracy nie zachwyciły (384 tyś. wobec prognozy 365 tyś.). Miły zaskoczeniem były jednak informacje o sprzedaży (wzrosła o 1% m/m przy prognozie 0,5%). Inwestorzy zareagowali dalszym skupowaniem amerykańskiej waluty, co zepchnęło eurodolara pod poziom 1,54. Później o godzinie 16:00 ogłoszony został poziom zapasów w firmach w USA. Oczekiwania mówiły o wzroście o 0,4% m/m, natomiast opublikowana wartość to 0,5% m/m. Jednak na tę wiadomość reakcji prawie nie było i aktualny kurs to 1,5401.
Kiepski dzień złotówki
Nasza waluta dziś traciła. Kurs USD/PLN nadal znajduje się pod silnym wpływem eurodolara, którego spadki przełożyły się na wzrosty dolara wobec złotówki. Po południu, po opublikowaniu lepszych od prognoz danych o sprzedaży detalicznej, kurs poszybował aż do poziomu 2,2050. Ten poziom okazał się jednak za wysoki i cena zawróciła do poziomu 2,1970. Późniejsze publikacje nie wpływały już na tę parę. Kurs EUR/PLN już od dłuższego czasu podlega innym ruchom niż pozostałe pary walutowe. Dziś testowaliśmy poziom 3,40, który okazał się po raz kolejny mocnym oporem i powróciliśmy obecnie do 3,3875. Jutro inwestorzy mogą liczyć na sporą zmienność rynku, ponieważ publikowane będą dane o inflacji zarówno w USA, w Niemczech jak i w Polsce. Zobaczymy zatem czy potwierdzą się prognozy wzrostu cen w Polsce i czy w związku z tym RPP będzie miała podstawy do więcej niż jednej podwyżki stóp w przyszłości.