Amerykańskiej walucie pomogły wypowiedzi przedstawicieli instytucji rządowych, którzy podkreślali presję inflacyjną w USA spowodowaną rosnącymi cenami ropy, ale również, co do tej pory nie miało miejsca, słabym dolarem. Wczoraj minister skarbu – Paulson – nie wykluczył dokonania interwencji na rynku walutowym.

W ostatnich dniach widać jak wielkie znaczenie mają wypowiedzi polityków i szefów banków centralnych. Ich słowa potrafią znacznie wpływać na rynki walutowe, czego efektem były np. zmiany o 4 centy na eurodolarze w ciągu dwóch dni. Jest to rzadko spotykane, ale w ciągu ostatniego tygodnia miało miejsce aż trzykrotnie. Warto zatem zastanowić się, czy obecny kurs jest wynikiem napływających informacji o stanie gospodarek, czy może jest kształtowany wyłącznie w oparciu o oczekiwania i domysły inwestorów co do przyszłej polityki monetarnej Ameryki i Europy.

Złotówka nadal bez rozstrzygnięć

Efektem spadków eurodolara są nieustanne wzrosty pary USD/PLN. Kurs w ciągu dwóch dni zyskał prawie 4 grosze i w razie kontynuacji trendu na EUR/USD można liczyć, że złotówka nadal będzie się osłabiała względem amerykańskiej waluty. Trwałe przebicie poziomu 2,1920 dawałoby realne szanse na mocniejsze wzrosty. EUR/PLN po nieudanym utrzymaniu poziomu 3,40 powrócił do wsparcia w okolice 3,3750. Już od dłuższego czasu para ta porusza się między tymi poziomami i obecnie trudno stwierdzić, w którą stronę kurs podąży w przyszłości. Eksporterzy mogą jednak chwilę odetchnąć, ponieważ trend umacniania złotówki względem euro został wyraźnie zahamowany.

Dziś raport o gospodarce

W dniu dzisiejszym nie ma przewidzianych ważnych wiadomości publikowanych w trakcie sesji europejskiej. Dopiero wieczorem, o godzinie 20:00 czasu polskiego, ogłoszony zostanie raport o stanie gospodarki USA (tzw. beżowa księga). Inwestorzy wyczekują na ten raport, ponieważ dostarczy on szerszego, podsumowującego obrazu amerykańskiej ekonomii, która patrząc na opublikowane do tej pory wskaźniki nadal boryka się z problemami. Jedynie z rynku nieruchomości zaczęły napływać pozytywne informacje i jest to ważny krok w kierunku polepszenie sytuacji w USA, ale nie jedyny potrzebny.