Spadek kursu EUR/USD oprócz czynników technicznych, będących następstwem wygenerowanych wczoraj wstępnych sygnałów sprzedaży (np. przełamanie 3-tygodniowej linii trendu wzrostowego na wykresie 60-min), jest efektem wczorajszej wypowiedzi szefa Fed z San Francisco Richarda Fischera. Ostrzegł on, że dalszy wzrost oczekiwań inflacyjnych w USA, które obecnie są najwyższe od 12 lat, może zakończyć się zmianą polityki monetarnej Fed, w kierunku jej zaostrzenia.
Potencjalna zmiana polityki przez Fed mogłaby być silnym impulsem wzmacniającym dolara wobec głównych walut. W przypadku EUR/USD oznaczałoby to na pewno spadek poniżej 1,54 dolara, gdzie znajduje się linia szyi 3-miesięcznej formacji głowy z ramionami. Tym samym byłaby to zapowiedź spadku do minimum 1,48 dolara.
Założenie o oczekiwanej zmianie polityki monetarnej przez Fed ma jednak dwa słabe punkty. Po pierwsze, będzie ona możliwa gdy amerykańska gospodarka wyraźnie odbije się od dna. Tymczasem to nie jest pewne.
Po drugie, i to jest znacznie ważniejszy czynnik, zagrożenia inflacyjne w USA oznaczają podobne zagrożenia w strefie euro. Natomiast "jastrzębia" postawa Europejskiego Banku Centralnego każe oczekiwać, że jeżeli stopy gdzieś mają wzrosnąć, to raczej będzie to Europa, niż USA.
Mając powyższe na uwadze, na gruncie czynników fundamentalnych, raczej należy oczekiwać szerokiej konsolidacji w przedziale 1,54-1,60 dolara, niż spadków ku 1,48 dolara. Scenariusz spadkowy natomiast preferuje analiza techniczna.