Napięcie na rynku walutowym wynika z niejednoznacznej oceny kierunku polityki pieniężnej w strefie euro i w USA – ostatnie zmiany krzywych rentowności zerokuponowych można określić jako znaczne; inwestorzy wyceniają w pewnym stopniu ryzyko zacieśnienia polityki pieniężnej w obu gospodarkach, ale trzeba też przyznać, że przesunięcia te momentami odrywały się od danych napływających na rynek i w pewnej mierze wynikały z wypowiedzi członków FOMC i EBC – naszym zdaniem amerykańska gospodarka najtrudniejsze chwile ma jeszcze przed sobą i na podwyżki stóp procentowych trzeba tam będzie jeszcze trochę poczekać. Pozostając w tematyce rynku międzynarodowego warto wspomnieć o wyraźnej zmianie sentymentu do walut „surowcowych” – szczególnie CAD i NZD są tu wymieniane w kontekście prawdopodobnego osłabienia. Inwestorzy w coraz większym stopniu oczekują wyraźnego spowolnienia w tych gospodarkach, a co za tym idzie – znaczących cięć stóp procentowych
Pomimo dużej zmienności na rynkach bazowych złoty pozostaje niewzruszony – oczekiwania co do raportów ekonomicznych w tym tygodniu przekładają się na nasze oczekiwania kontynuacji umocnienia polskiej waluty. Szczególnie wyraźnie proces ten będzie przebiegał na parze USDPLN – tu amortyzatorem dla „zielonego” były spadki EURUSD, ale ten kurs właśnie przebija w górę poziom 1,56. W poniedziałek na rynek napłynie relatywnie niewielka liczba raportów - Indeks wskaźników wyprzedzających z USA prawdopodobnie nie poprawi inwestorom humorów. Spodziewamy się ograniczonego wpływu tych danych na rynek: jest jeszcze o wiele zbyt wcześnie, żeby sygnalizowały przyspieszenie gospodarcze w USA. Dane z Polski – przeciętne zatrudnienie oraz dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw – nie powinny przeszkodzić złotemu w dalszej aprecjacji, nawet jeśli dynamika wynagrodzeń będzie niższa od oczekiwań rynkowych. Mocnym wsparciem na EURPLN jest poziom 3,3750, a następnie 3,35. Jeśli EURUSD przebije 1,56 to wówczas otworzy się przed nim droga do wybicia kolejnego maksimum w strefie 1,5950 – 1,62.