po publikacji wskaźnika produkcji przemysłowej Eurolandu aprecjacja dolara została powstrzymana. Wynik był co prawda ujemny, jednak wyższy niż prognozowali analitycy. Spodziewano się spadku o -0,3% miesiąc do miesiąca, wyniósł on natomiast -0,2%. Rokrocznie produkcja przemysłowa wzrosła o 2,0%. W obliczu ostatnich obaw o spowolnienie w europejskiej gospodarce należy uznać tę informację za pozytywną. Po jej publikacji kurs EUR/USD zwyżkował. Dalszemu wzrostowi euro pomogły dane ze Stanów Zjednoczonych. Wbrew opinii wielu obserwatorów rynku inflacja była niższa od prognoz analityków. Wyniosła ona 0,2% w ujęciu miesiąc do miesiąca oraz 3,9% w ujęciu rok do roku. Prognozy analityków mówiły o odpowiednio o 0,3% i 4,0%. Są to dobre dane dla amerykańskiej gospodarki, przekładają się jednak na osłabienie dolara. Wyższa inflacja dałaby bowiem nadzieję, że FED definitywnie zakończy cykl łagodzenia polityki monetarnej. W obecnej sytuacji dopiero kolejne informacje makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych mogą dać odpowiedź co do dalszych kroków Rezerwy Federalnej. Po odczycie wskaźnika inflacji w USA kurs EUR/USD wzrósł, zatrzymując się jednak na istotnym technicznym wsparciu na poziomie 1,5490. Pod koniec sesji europejskiej kurs EUR/USD oscylował w okolicach poziomu 1,5440.
Na rynku krajowym w ciągu dnia polska waluta słabła zarówno w stosunku do dolara, jak i euro. Kurs USD/PLN przekroczył poziom 2,2050, a EUR/PLN 3,4000. O godzinie 14:00 GUS podał informację o inflacji w kwietniu. W ujęciu miesięcznym wyniosła 0,4%, a rok do roku 4,0%. Dane te były zgodne z szacunkami analityków. Publikacja ta oddaliła konieczność majowej podwyżki stóp procentowych w Polsce. Kurs USD/PLN oraz EUR/PLN po południu powróciły w okolice porannych poziomów, co może świadczyć o sile naszej waluty. Obecnie za jednego dolara trzeba zapłacić 2,19 złotego, a za jedno euro 3,3850 złotego.