Data dodania: 2025-11-24 (09:24)
Polski złoty wchodzi w nowy tydzień jako jedna z najmocniejszych walut rynków wschodzących, korzystając jednocześnie z rosnących oczekiwań na grudniowe cięcie stóp w USA i z ostrożnego optymizmu wokół rozmów pokojowych w sprawie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Na pierwszy rzut oka dzisiejsze notowania na rynku Forex wyglądają spokojnie, ale za tą pozorną ciszą stoją bardzo poważne zmiany w globalnej układance geopolitycznej i monetarnej, które mogą przesądzić o kierunku dla PLN w kolejnych tygodniach.
W poniedziałek przed południem złotówka utrzymuje się w łagodnie umocnionych rejonach. Według bieżących notowań rynku Forex para EUR/PLN oscyluje w okolicach 4,23–4,24, a USD/PLN w rejonie 3,68, co oznacza niewielkie zmiany względem piątkowego zamknięcia. CHF/PLN porusza się w pobliżu 4,55, a GBP/PLN pozostaje powyżej 4,80 zł, odzwierciedlając zarówno siłę funta, jak i stabilną pozycję PLN. Średnie kursy NBP z ostatniej tabeli (21 listopada) pokazują podobny obraz: dolar amerykański na poziomie 3,6868 zł, euro 4,2489 zł, frank szwajcarski 4,5768 zł, a funt brytyjski 4,8154 zł. Dolar kanadyjski wyceniany jest na 2,6162 zł, natomiast korona norweska na 0,3593 zł.
EUR/PLN, USD/PLN, CHF/PLN i GBP/PLN poruszają się dziś w bardzo wąskich przedziałach, co potwierdza, że rynek złotego pozostaje stabilny mimo istotnych impulsów z zagranicy. Zmienność na głównych parach z PLN jest wyraźnie niższa niż w okresach, gdy toczyły się dyskusje o gwałtownej eskalacji wojny czy o kolejnym cyklu agresywnych podwyżek stóp przez Fed. Jednocześnie w tle widać delikatne przesunięcie w stronę walut bardziej ryzykownych: złotówka zachowuje się lepiej niż część innych walut rynków wschodzących, korzystając z faktu, że Polska ma relatywnie mocne fundamenty i dodatnie realne stopy procentowe.
Najmocniejszym z nowych impulsów jest zmiana nastrojów wokół konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. W ostatnich dwóch dniach amerykańska administracja oraz władze w Kijowie poinformowały o „zaktualizowanym i doprecyzowanym” planie pokojowym, nad którym negocjacje toczą się w Genewie. U.S. Secretary of State Marco Rubio określił najnowszą rundę rozmów jako „prawdopodobnie najlepszy dzień w całym procesie”, podkreślając, że dokument jest „żywym planem”, który ma być dopasowywany do oczekiwań stron. Z kolei doradcy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego mówią o „postępie”, ale zaznaczają, że kluczowe spory – terytoria, gwarancje bezpieczeństwa, kwestia NATO – wciąż nie zostały rozstrzygnięte.
Nadzieje na zarys porozumienia pokojowego w wojnie rosyjsko-ukraińskiej wspierają apetyt na ryzyko w Europie Środkowej, obniżając jednocześnie premię za ryzyko geopolityczne w wycenie złotówki. Rynki patrzą przy tym głównie przez pryzmat potencjalnych skutków gospodarczych: złagodzenia części sankcji na rosyjskie surowce, odblokowania części eksportu oraz dalszego spadku cen energii w Europie. To właśnie tu widać najszybszą reakcję – notowania ropy Brent utrzymują się dziś w okolicach 62–63 USD za baryłkę, najniżej od ponad miesiąca, a europejski TTF dla gazu znajduje się w rejonie 30 EUR/MWh, również blisko lokalnych minimów.
Spadek cen ropy Brent w okolice 62–63 USD i gazu TTF do około 30 EUR/MWh to realny zastrzyk ulgi dla strefy euro i Polski, która wciąż odczuwa skutki wcześniejszego szoku energetycznego. Niższe koszty importu energii poprawiają bilans handlowy, zmniejszają presję na inflację i ograniczają ryzyko kolejnych podwyżek stóp w Europie. Dla PLN oznacza to, że z jednej strony maleje ryzyko gwałtownego osłabienia w scenariuszu kolejnego „szoku gazowego”, z drugiej jednak – ewentualne mocne ożywienie gospodarcze w strefie euro mogłoby w średnim terminie skłaniać EBC do ostrożniejszego cięcia stóp, co również wpływałoby na relacje EUR/PLN. Na razie jednak rynek przyjmuje kombinację niższych cen energii i umiarkowanych oczekiwań inflacyjnych jako czynnik sprzyjający walutom regionu.
Równolegle trwa ważna dyskusja w Stanach Zjednoczonych. Po serii wystąpień przedstawicieli Fed – w tym prezesa oddziału nowojorskiego Johna Williamsa – rynki terminowe zaczęły agresywniej wyceniać scenariusz łagodzenia polityki pieniężnej już na grudniowym posiedzeniu FOMC. Rynki wyceniają już około 70 procent szans na grudniowe cięcie stóp przez Fed, podczas gdy jeszcze tydzień temu większość inwestorów zakładała utrzymanie status quo. Dane z narzędzia CME FedWatch wskazują, że prawdopodobieństwo obniżki o 25 pb wzrosło do ok. 71 proc., co jest skokiem z poziomów 30–40 proc. z początku zeszłego tygodnia. Jednocześnie w samym Fed narastają różnice zdań – przedstawiciele bardziej „jastrzębiego” skrzydła, tacy jak Susan Collins z oddziału bostońskiego, mówią wprost, że nie widzą „pilnej potrzeby” cięcia stóp w grudniu, wskazując na wciąż podwyższoną inflację.
Na rynku walutowym efekt tej debaty jest na razie ograniczony. Indeks dolara (DXY) pozostaje w rejonie 100 punktów, a według porannego przeglądu Reutersa „dolar pozostaje stabilny, bo inwestorzy czekają na czwartkowe święto Dziękczynienia i obserwują zachowanie jena”. EUR/USD utrzymuje się w okolicach 1,15, co oznacza, że ani euro, ani dolar amerykański nie zyskały w ostatnich godzinach wyraźnej przewagi. To tłumaczy, dlaczego ruchy na parach z PLN mają raczej charakter techniczny i lokalny, a nie są częścią większego globalnego trendu.
Dla rynku złotego kluczowe jest połączenie tych wszystkich wątków: szans na złagodzenie napięć geopolitycznych, niższych cen energii i coraz bardziej realnej perspektywy grudniowego luzowania za oceanem. Rynek złotego od miesięcy pozostaje zakotwiczony w przedziale 4,22–4,30 na EUR/PLN, a obecne notowania bliżej dolnej granicy tego korytarza pokazują, że inwestorzy nadal postrzegają złotówkę jako jedną z bezpieczniejszych walut EM. Nie bez znaczenia jest także krajowe tło: wzrost gospodarczy na poziomie około 3 proc., inflacja zbliżająca się do celu NBP i stopy procentowe na poziomie 4,25 proc. tworzą środowisko dodatnich realnych stóp, rzadko spotykane wśród dużych gospodarek rozwijających się.
Jeśli spojrzeć na poszczególne waluty w relacji do PLN, obraz jest dość spójny. Dolar amerykański – kluczowy punkt odniesienia dla globalnych przepływów kapitału – pozostaje w rejonie 3,68 zł. Dla importerów oznacza to wciąż relatywnie korzystny poziom względem szczytów z okresu pandemii i pierwszych miesięcy wojny, dla eksporterów zaś – umiarkowaną, ale akceptowalną presję na marże. Euro, przy kursach w okolicach 4,23–4,25 zł, wpisuje się w tę samą narrację: stabilny, wąski korytarz, ale bez klarownego trendu umocnienia lub osłabienia.
W ujęciu sektorowym uwagę przyciąga frank szwajcarski (CHF) i funt brytyjski. CHF/PLN w rejonie 4,55–4,58 to poziom istotny dla kredytobiorców frankowych, ale w porównaniu z wcześniejszymi latami ryzyko gwałtownego skoku kursu wydaje się dziś mniejsze – częściowo dzięki spokojniejszemu otoczeniu geopolitycznemu, częściowo dzięki łagodniejszej retoryce SNB. Funt brytyjski utrzymuje się powyżej 4,80 zł, odzwierciedlając wciąż wysokie stopy w Wielkiej Brytanii i oczekiwania, że Bank Anglii będzie bardzo ostrożny z ich obniżkami. Z punktu widzenia polskich firm handlujących z Wyspami oznacza to, że przewaga kosztowa wynikająca z tańszego PLN nieco maleje, choć wciąż pozostaje.
Na tym tle ciekawie wyglądają waluty surowcowe. Dolar kanadyjski i korona norweska pozostają pod presją słabszych cen surowców, zwłaszcza ropy naftowej, której notowania w ostatnich tygodniach wyraźnie zniżkowały. Przy średnim kursie NBP na poziomie 2,6162 zł za 1 CAD oraz około 0,3593 zł za 1 NOK, inwestorzy widzą w tych walutach raczej potencjalne źródło zmienności niż „bezpieczną przystań”. Dla części uczestników rynku taki układ oznacza szansę na dywersyfikację portfela o ekspozycję na kraje uzależnione od eksportu ropy – inni z kolei traktują CAD i NOK jako naturalne „proxy” do gry pod scenariusz dalszych spadków lub odbicia w cenach surowców energetycznych.
W najbliższych dniach punktem ciężkości dla kursów walut może być kalendarz makroekonomiczny w USA. Jeszcze przed czwartkowym Świętem Dziękczynienia rynek pozna m.in. dane o inflacji producenckiej (PPI), sprzedaży detalicznej i zamówieniach na dobra trwałego użytku. Ze względu na wcześniejszy paraliż części administracji federalnej publikacje te są opóźnione i nabierają dodatkowej wagi – inwestorzy traktują je jako uzupełnienie obrazu gospodarki przed grudniowym posiedzeniem Fed. W drugiej połowie tygodnia płynność na rynku będzie mocno ograniczona, bo amerykańskie giełdy w czwartek będą zamknięte, a w piątek handluje się w skróconym trybie. To z kolei oznacza, że ewentualne zaskoczenia danymi z pierwszej części tygodnia mogą przy niskich obrotach przełożyć się na gwałtowniejsze ruchy na dolarze, a w konsekwencji na pary z PLN.
Na horyzoncie pozostaje też oczywiście pytanie o to, jak daleko mogą posunąć się rozmowy pokojowe w sprawie Ukrainy. Oficjalne komunikaty mówią o „znaczącym postępie”, ale jednocześnie podkreślają, że żadna decyzja nie zapadła, a dokument wciąż ewoluuje. Z polskiej perspektywy równie ważne jak sam kształt porozumienia jest to, czy jego przyjęcie faktycznie doprowadzi do trwałej normalizacji dostaw surowców i obniżenia premii za ryzyko w regionie, czy też pozostawi wiele punktów zapalnych. Odpowiedź na to pytanie będzie jednym z głównych czynników determinujących średnioterminową ścieżkę dla PLN oraz szerzej – dla walut Europy Środkowej.
Największym ryzykiem dla PLN pozostaje nagły odwrót od ryzyka, a nie krajowe dane makroekonomiczne. Gdyby negocjacje pokojowe utknęły w martwym punkcie, a jednocześnie Fed zasugerował w grudniu bardziej „jastrzębi” kurs niż obecnie wyceniają rynki, moglibyśmy zobaczyć powrót EUR/PLN w okolice górnej części przedziału 4,22–4,30, a USD/PLN w stronę 3,80 zł. Scenariuszem bazowym pozostaje jednak utrzymanie złotówki w obecnym, relatywnie wąskim korytarzu wahań i testowanie niższych poziomów, jeśli globalny apetyt na ryzyko pozostanie podtrzymany.
Nadzieje na pokój i perspektywa łagodniejszego Fed – sprzyja scenariuszowi dalszej stabilizacji złotówki, przy umiarkowanie słabym dolarze amerykańskim i ograniczonej przewadze walut „bezpiecznej przystani” takich jak CHF. Jeżeli nadchodzące dane z USA i kolejne komunikaty z Genewy nie przyniosą poważnych rozczarowań, polski złoty ma szansę zakończyć listopad w roli jednej z najbardziej stabilnych walut regionu – co jeszcze kilka lat temu wydawało się scenariuszem zarezerwowanym głównie dla korony czeskiej czy forinta wspieranego programami EBC.
EUR/PLN, USD/PLN, CHF/PLN i GBP/PLN poruszają się dziś w bardzo wąskich przedziałach, co potwierdza, że rynek złotego pozostaje stabilny mimo istotnych impulsów z zagranicy. Zmienność na głównych parach z PLN jest wyraźnie niższa niż w okresach, gdy toczyły się dyskusje o gwałtownej eskalacji wojny czy o kolejnym cyklu agresywnych podwyżek stóp przez Fed. Jednocześnie w tle widać delikatne przesunięcie w stronę walut bardziej ryzykownych: złotówka zachowuje się lepiej niż część innych walut rynków wschodzących, korzystając z faktu, że Polska ma relatywnie mocne fundamenty i dodatnie realne stopy procentowe.
Najmocniejszym z nowych impulsów jest zmiana nastrojów wokół konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. W ostatnich dwóch dniach amerykańska administracja oraz władze w Kijowie poinformowały o „zaktualizowanym i doprecyzowanym” planie pokojowym, nad którym negocjacje toczą się w Genewie. U.S. Secretary of State Marco Rubio określił najnowszą rundę rozmów jako „prawdopodobnie najlepszy dzień w całym procesie”, podkreślając, że dokument jest „żywym planem”, który ma być dopasowywany do oczekiwań stron. Z kolei doradcy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego mówią o „postępie”, ale zaznaczają, że kluczowe spory – terytoria, gwarancje bezpieczeństwa, kwestia NATO – wciąż nie zostały rozstrzygnięte.
Nadzieje na zarys porozumienia pokojowego w wojnie rosyjsko-ukraińskiej wspierają apetyt na ryzyko w Europie Środkowej, obniżając jednocześnie premię za ryzyko geopolityczne w wycenie złotówki. Rynki patrzą przy tym głównie przez pryzmat potencjalnych skutków gospodarczych: złagodzenia części sankcji na rosyjskie surowce, odblokowania części eksportu oraz dalszego spadku cen energii w Europie. To właśnie tu widać najszybszą reakcję – notowania ropy Brent utrzymują się dziś w okolicach 62–63 USD za baryłkę, najniżej od ponad miesiąca, a europejski TTF dla gazu znajduje się w rejonie 30 EUR/MWh, również blisko lokalnych minimów.
Spadek cen ropy Brent w okolice 62–63 USD i gazu TTF do około 30 EUR/MWh to realny zastrzyk ulgi dla strefy euro i Polski, która wciąż odczuwa skutki wcześniejszego szoku energetycznego. Niższe koszty importu energii poprawiają bilans handlowy, zmniejszają presję na inflację i ograniczają ryzyko kolejnych podwyżek stóp w Europie. Dla PLN oznacza to, że z jednej strony maleje ryzyko gwałtownego osłabienia w scenariuszu kolejnego „szoku gazowego”, z drugiej jednak – ewentualne mocne ożywienie gospodarcze w strefie euro mogłoby w średnim terminie skłaniać EBC do ostrożniejszego cięcia stóp, co również wpływałoby na relacje EUR/PLN. Na razie jednak rynek przyjmuje kombinację niższych cen energii i umiarkowanych oczekiwań inflacyjnych jako czynnik sprzyjający walutom regionu.
Równolegle trwa ważna dyskusja w Stanach Zjednoczonych. Po serii wystąpień przedstawicieli Fed – w tym prezesa oddziału nowojorskiego Johna Williamsa – rynki terminowe zaczęły agresywniej wyceniać scenariusz łagodzenia polityki pieniężnej już na grudniowym posiedzeniu FOMC. Rynki wyceniają już około 70 procent szans na grudniowe cięcie stóp przez Fed, podczas gdy jeszcze tydzień temu większość inwestorów zakładała utrzymanie status quo. Dane z narzędzia CME FedWatch wskazują, że prawdopodobieństwo obniżki o 25 pb wzrosło do ok. 71 proc., co jest skokiem z poziomów 30–40 proc. z początku zeszłego tygodnia. Jednocześnie w samym Fed narastają różnice zdań – przedstawiciele bardziej „jastrzębiego” skrzydła, tacy jak Susan Collins z oddziału bostońskiego, mówią wprost, że nie widzą „pilnej potrzeby” cięcia stóp w grudniu, wskazując na wciąż podwyższoną inflację.
Na rynku walutowym efekt tej debaty jest na razie ograniczony. Indeks dolara (DXY) pozostaje w rejonie 100 punktów, a według porannego przeglądu Reutersa „dolar pozostaje stabilny, bo inwestorzy czekają na czwartkowe święto Dziękczynienia i obserwują zachowanie jena”. EUR/USD utrzymuje się w okolicach 1,15, co oznacza, że ani euro, ani dolar amerykański nie zyskały w ostatnich godzinach wyraźnej przewagi. To tłumaczy, dlaczego ruchy na parach z PLN mają raczej charakter techniczny i lokalny, a nie są częścią większego globalnego trendu.
Dla rynku złotego kluczowe jest połączenie tych wszystkich wątków: szans na złagodzenie napięć geopolitycznych, niższych cen energii i coraz bardziej realnej perspektywy grudniowego luzowania za oceanem. Rynek złotego od miesięcy pozostaje zakotwiczony w przedziale 4,22–4,30 na EUR/PLN, a obecne notowania bliżej dolnej granicy tego korytarza pokazują, że inwestorzy nadal postrzegają złotówkę jako jedną z bezpieczniejszych walut EM. Nie bez znaczenia jest także krajowe tło: wzrost gospodarczy na poziomie około 3 proc., inflacja zbliżająca się do celu NBP i stopy procentowe na poziomie 4,25 proc. tworzą środowisko dodatnich realnych stóp, rzadko spotykane wśród dużych gospodarek rozwijających się.
Jeśli spojrzeć na poszczególne waluty w relacji do PLN, obraz jest dość spójny. Dolar amerykański – kluczowy punkt odniesienia dla globalnych przepływów kapitału – pozostaje w rejonie 3,68 zł. Dla importerów oznacza to wciąż relatywnie korzystny poziom względem szczytów z okresu pandemii i pierwszych miesięcy wojny, dla eksporterów zaś – umiarkowaną, ale akceptowalną presję na marże. Euro, przy kursach w okolicach 4,23–4,25 zł, wpisuje się w tę samą narrację: stabilny, wąski korytarz, ale bez klarownego trendu umocnienia lub osłabienia.
W ujęciu sektorowym uwagę przyciąga frank szwajcarski (CHF) i funt brytyjski. CHF/PLN w rejonie 4,55–4,58 to poziom istotny dla kredytobiorców frankowych, ale w porównaniu z wcześniejszymi latami ryzyko gwałtownego skoku kursu wydaje się dziś mniejsze – częściowo dzięki spokojniejszemu otoczeniu geopolitycznemu, częściowo dzięki łagodniejszej retoryce SNB. Funt brytyjski utrzymuje się powyżej 4,80 zł, odzwierciedlając wciąż wysokie stopy w Wielkiej Brytanii i oczekiwania, że Bank Anglii będzie bardzo ostrożny z ich obniżkami. Z punktu widzenia polskich firm handlujących z Wyspami oznacza to, że przewaga kosztowa wynikająca z tańszego PLN nieco maleje, choć wciąż pozostaje.
Na tym tle ciekawie wyglądają waluty surowcowe. Dolar kanadyjski i korona norweska pozostają pod presją słabszych cen surowców, zwłaszcza ropy naftowej, której notowania w ostatnich tygodniach wyraźnie zniżkowały. Przy średnim kursie NBP na poziomie 2,6162 zł za 1 CAD oraz około 0,3593 zł za 1 NOK, inwestorzy widzą w tych walutach raczej potencjalne źródło zmienności niż „bezpieczną przystań”. Dla części uczestników rynku taki układ oznacza szansę na dywersyfikację portfela o ekspozycję na kraje uzależnione od eksportu ropy – inni z kolei traktują CAD i NOK jako naturalne „proxy” do gry pod scenariusz dalszych spadków lub odbicia w cenach surowców energetycznych.
W najbliższych dniach punktem ciężkości dla kursów walut może być kalendarz makroekonomiczny w USA. Jeszcze przed czwartkowym Świętem Dziękczynienia rynek pozna m.in. dane o inflacji producenckiej (PPI), sprzedaży detalicznej i zamówieniach na dobra trwałego użytku. Ze względu na wcześniejszy paraliż części administracji federalnej publikacje te są opóźnione i nabierają dodatkowej wagi – inwestorzy traktują je jako uzupełnienie obrazu gospodarki przed grudniowym posiedzeniem Fed. W drugiej połowie tygodnia płynność na rynku będzie mocno ograniczona, bo amerykańskie giełdy w czwartek będą zamknięte, a w piątek handluje się w skróconym trybie. To z kolei oznacza, że ewentualne zaskoczenia danymi z pierwszej części tygodnia mogą przy niskich obrotach przełożyć się na gwałtowniejsze ruchy na dolarze, a w konsekwencji na pary z PLN.
Na horyzoncie pozostaje też oczywiście pytanie o to, jak daleko mogą posunąć się rozmowy pokojowe w sprawie Ukrainy. Oficjalne komunikaty mówią o „znaczącym postępie”, ale jednocześnie podkreślają, że żadna decyzja nie zapadła, a dokument wciąż ewoluuje. Z polskiej perspektywy równie ważne jak sam kształt porozumienia jest to, czy jego przyjęcie faktycznie doprowadzi do trwałej normalizacji dostaw surowców i obniżenia premii za ryzyko w regionie, czy też pozostawi wiele punktów zapalnych. Odpowiedź na to pytanie będzie jednym z głównych czynników determinujących średnioterminową ścieżkę dla PLN oraz szerzej – dla walut Europy Środkowej.
Największym ryzykiem dla PLN pozostaje nagły odwrót od ryzyka, a nie krajowe dane makroekonomiczne. Gdyby negocjacje pokojowe utknęły w martwym punkcie, a jednocześnie Fed zasugerował w grudniu bardziej „jastrzębi” kurs niż obecnie wyceniają rynki, moglibyśmy zobaczyć powrót EUR/PLN w okolice górnej części przedziału 4,22–4,30, a USD/PLN w stronę 3,80 zł. Scenariuszem bazowym pozostaje jednak utrzymanie złotówki w obecnym, relatywnie wąskim korytarzu wahań i testowanie niższych poziomów, jeśli globalny apetyt na ryzyko pozostanie podtrzymany.
Nadzieje na pokój i perspektywa łagodniejszego Fed – sprzyja scenariuszowi dalszej stabilizacji złotówki, przy umiarkowanie słabym dolarze amerykańskim i ograniczonej przewadze walut „bezpiecznej przystani” takich jak CHF. Jeżeli nadchodzące dane z USA i kolejne komunikaty z Genewy nie przyniosą poważnych rozczarowań, polski złoty ma szansę zakończyć listopad w roli jednej z najbardziej stabilnych walut regionu – co jeszcze kilka lat temu wydawało się scenariuszem zarezerwowanym głównie dla korony czeskiej czy forinta wspieranego programami EBC.
Źródło: Jarosław Wasiński, MyBank.pl
Waluty - Najnowsze wiadomości i komentarze
Rynek złotego 5 stycznia 2026 po wydarzeniach w Wenezueli: rynek zachowuje spokój
2026-01-05 Komentarz walutowy MyBank.plRynek walutowy wchodzi w nowy tydzień w cieniu wydarzeń, które jeszcze kilkadziesiąt godzin temu groziły gwałtowną eskalacją globalnego ryzyka. Weekendowa interwencja Stanów Zjednoczonych wobec władz Wenezueli oraz zatrzymanie Nicolasa Maduro wywołały krótkotrwały skok niepewności na rynkach finansowych, jednak Forex zareagował zaskakująco spokojnie, a złotówka uniknęła nerwowej wyprzedaży. Dolar lekko się umocnił, surowce poruszyły się w przeciwnych kierunkach, a inwestorzy szybko zaczęli dyskontować scenariusz ograniczonej operacji, bez zakłóceń w eksporcie ropy.
Kurs złotego PLN na starcie 2026 roku: stabilizacja czy cisza przed burzą?
2026-01-02 Komentarz walutowy MyBank.plPiątkowy poranek, 2 stycznia, rozpoczyna się na rynku Forex umiarkowanymi nastrojami inwestorów, którzy po świątecznej przerwie ostrożnie wchodzą w pierwszy pełny dzień handlu 2026 roku. Dolar amerykański jest notowany blisko 3,60 zł, potwierdzając utrzymującą się presję spadkową z końca grudnia, euro oscyluje w rejonie 4,22 zł, a frank szwajcarski utrzymuje wysoką wycenę około 4,54 zł. Funt brytyjski kosztuje około 4,83–4,84 zł, podczas gdy korona norweska wciąż pozostaje słaba w stosunku do złotego i znajduje się poniżej 0,36 zł.
Złoty kończy rok spokojnie, ale styczeń 2026 może szybko zmienić sytuację na rynku walutowym
2025-12-29 Komentarz walutowy MyBank.plSpokojna końcówka roku może być myląca: Ostatnie dni handlu rynku walutowym w 2025 roku przebiegają w warunkach obniżonej płynności, typowej dla okresu świąteczno-noworocznego. Historycznie taki układ często sprzyja stabilizacji kursów, ale jednocześnie bywa zapowiedzią wzrostu zmienności wraz z powrotem pełnej aktywności inwestorów na początku stycznia. Wchodząc w 2026 rok, złoty znajduje się w punkcie równowagi pomiędzy solidnymi fundamentami krajowymi a globalnymi czynnikami ryzyka.
Przedświąteczny test złotówki: co zrobi PLN, gdy dolar słabnie?
2025-12-22 Komentarz walutowy MyBank.plPoniedziałek, 22 grudnia 2025 r., rozpoczął się na rynku walut w atmosferze wyraźnie przedświątecznej: z jednej strony inwestorzy wciąż próbują domykać rok zgodnie z dominującymi trendami ostatnich tygodni, z drugiej – płynność wchodzi w typowo grudniowy tryb mało płynnego rynku, w którym nawet umiarkowane zlecenia potrafią na chwilę podbić zmienność. W takich warunkach polski złoty pozostaje w centrum uwagi lokalnych uczestników rynku, bo to właśnie końcówka roku bywa okresem, gdy przepływy związane z rozliczeniami handlowymi i „porządkowaniem” portfeli potrafią przeważyć nad sygnałami stricte makroekonomicznymi.
Kurs złotego PLN – piątek, 19 grudnia 2025: czy złotówka utrzyma przewagę?
2025-12-19 Komentarz walutowy MyBank.plRynek złotego w ostatnich kilkunastu godzinach jest raczej areną precyzyjnego ważenia dwóch sił: pogarszających się sygnałów z amerykańskiego rynku pracy oraz wzrostu premii za ryzyko geopolityczne w obszarze ropy. To połączenie tradycyjnie sprzyja dolarowi i bezpiecznym przystaniom, a jednocześnie potrafi szkodzić walutom rynków wschodzących. Tym razem reakcja polskiego złotego jest bardziej zniuansowana: PLN nie został „złamany”, ale też nie ignoruje zmian globalnego sentymentu.
Złotówka zaskakuje rynek: PLN mocny, gdy świat gra pod Fed i geopolitykę
2025-12-18 Komentarz walutowy MyBank.plW czwartek, 18 grudnia 2025 r., rynki wciąż trawią serię sygnałów, że amerykański cykl koniunkturalny chłodnieje, a geopolityka znów potrafi w kilka godzin przestawić wyceny surowców. Z drugiej strony – polski złoty pozostaje wyraźnie odporny na nerwowe impulsy z zagranicy, co widać zarówno w zachowaniu głównych par z PLN, jak i w relacji złotówki do walut powiązanych z ropą. To nie jest „spektakularna hossa” na PLN, ale raczej konsekwentne utrzymywanie przewagi w środowisku, w którym część walut rynków wschodzących zwykle traci.
Polski złoty PLN silny mimo widma kryzysu i napięć na linii USA-Wenezuela
2025-12-17 Komentarz walutowy MyBank.plW środowy poranek 17 grudnia 2025 uwaga inwestorów, zmęczonych wielomiesięcznym śledzeniem wskaźników inflacji i analizowaniem każdego słowa płynącego z banków centralnych, gwałtownie przesunęła się na temat, który przez długi czas pozostawał w uśpieniu – kondycję amerykańskiego rynku pracy. To właśnie fundamenty gospodarki USA, a nie tylko stopy procentowe, stały się nowym punktem odniesienia dla globalnego kapitału. Rosnące bezrobocie w USA zmienia sposób, w jaki inwestorzy patrzą na dolara amerykańskiego, a pośrednio także na rynek złotego, który jak dotąd zaskakująco dobrze znosi globalne zawirowania.
Rynek złotego na starcie tygodnia: dolar amerykański, funt brytyjski i frank w jednym kadrze
2025-12-15 Komentarz walutowy MyBank.plPoniedziałkowy poranek 15 grudnia przynosi na rynku walut mieszankę ostrożności i selektywnego apetytu na ryzyko, typową dla startu nowego tygodnia w końcówce roku. W handlu widać, że uczestnicy rynku „ustawiają” pozycje pod serię decyzji banków centralnych i paczkę danych makro, a jednocześnie reagują na świeże impulsy z rynków globalnych.
Kursy walut w piątek 12 grudnia 2025: USH, CHF, GBP, NOK kontra PLN
2025-12-12 Komentarz walutowy MyBank.plPolski złoty w piątek utrzymuje pozycję wypracowaną w ostatnich dniach, a handel na rynku złotego ma wyraźnie „techniczną” strukturę: inwestorzy w dużej mierze reagują na impulsy z rynków bazowych i na różnice w oczekiwaniach dotyczących stóp procentowych, zamiast dyskontować jeden dominujący lokalny temat. W centrum uwagi pozostaje relacja między globalnym dolarem a koszykiem walut rynków wschodzących, w tym PLN. W praktyce oznacza to, że złotówka porusza się w rytmie zmian rentowności obligacji USA i nastrojów wobec ryzyka, a dopiero w drugim kroku rynek dopina narrację o krajowej polityce pieniężnej i kondycji finansów publicznych.
Fed tnie stopy, dolar słabnie. Co na to złotówka i rynek złotego?
2025-12-11 Komentarz walutowy MyBank.plCzwartek na rynku walutowym upływa pod znakiem "trzeźwienia" po decyzji Rezerwy Federalnej i jednoczesnego szukania nowego punktu równowagi przez główne waluty. Po trzeciej z rzędu obniżce stóp w USA dolar pozostaje pod presją, ale nie ma mowy o gwałtownym odwrocie. Na tym tle na rynku Forex złotówka pozostaje stabilna, a zmienność na głównych parach z PLN jest wyraźnie niższa niż kilka tygodni temu. Inwestorzy próbują zrozumieć, czy rosnąca niezgoda wewnątrz Fed będzie jedynie „szumem w tle”, czy początkiem poważniejszego sporu o przyszłość amerykańskiej polityki pieniężnej.









