Przed południem czasu warszawskiego za euro płaci się na rynku Forex w przybliżeniu 4,24 zł, a za dolara amerykańskiego 3,67 zł. To poziomy bardzo zbliżone do średnich kursów z ostatnich tygodni: EUR/PLN oscyluje wokół 4,23–4,25, a USD/PLN dobija do 3,67–3,68. Frank szwajcarski (CHF) kosztuje w okolicach 4,55 zł, a funt brytyjski około 4,80 zł. Z kolei jedna korona norweska (NOK) to mniej więcej 0,36 zł, a dolar kanadyjski wyceniany jest na rynku w rejonie 2,61 zł za 1 CAD. Dolar kanadyjski wyceniany jest w rejonie 2,61 zł za 1 CAD, a korona norweska około 0,36 zł za 1 NOK. Dane z NBP i głównych platform transakcyjnych pokazują, że zmiany względem wczorajszego popołudnia mieszczą się w przedziale kilku setnych złotego na głównych parach.

W praktyce oznacza to, że kursy walut względem PLN pozostają stabilne, mimo wyraźnie pogorszonego sentymentu na rynkach akcji. Od miesięcy kluczową cechą notowań EUR/PLN jest wąski przedział wahań 4,22–4,30, w którym para utrzymuje się dzięki połączeniu solidnych fundamentów polskiej gospodarki, dodatnich realnych stóp procentowych i relatywnie niskiej zmienności w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Analitycy zwracają uwagę, że złotówka korzysta także z faktu, iż inwestorzy szukający dochodu coraz częściej wybierają waluty o dodatnim „carry”, a PLN plasuje się w czołówce takich rynków w Europie.

Silne tło makroekonomiczne dla Polski potwierdzają ostatnie komunikaty NBP. Po listopadowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej stopa referencyjna została obniżona do 4,25 proc., co oznacza łącznie 150 punktów bazowych cięć w tym roku, ale wciąż pozostaje powyżej bieżącej inflacji, która w październiku wyniosła około 2,8 proc. rok do roku. NBP po serii cięć sprowadził stopę referencyjną do 4,25 proc., co przy inflacji w okolicach 3 proc. oznacza dodatnie realne oprocentowanie złotówki. Według najnowszej projekcji banku centralnego dynamika PKB w 2025 r. powinna utrzymać się w okolicach 3,1–3,8 proc., a inflacja – w paśmie zgodnym z celem 2,5 proc. ±1 pkt proc. Takie połączenie wzrostu i umiarkowanej inflacji jest jedną z głównych przyczyn, dla których polski złoty od początku roku jest klasyfikowany jako jedna z bardziej odpornych walut rynków wschodzących.

W tym kontekście nowe źródło napięć przychodzi raczej z zewnątrz niż z krajowej gospodarki. Centralnym wydarzeniem ostatnich godzin były wyniki Nvidii, symbolu boomu sztucznej inteligencji. Spółka pokazała przychody w wysokości około 57 mld USD, co oznacza wzrost o 62 proc. rok do roku, przy wyraźnie lepszych od oczekiwań marżach i bardzo mocnym segmencie centrów danych. Wyniki Nvidii z przychodami na poziomie około 57 mld USD i dynamiką 62 proc. rok do roku stały się katalizatorem nagłej zmiany nastrojów na globalnych rynkach ryzyka. Początkowa euforia – wzrost kursu akcji o ok. 5 proc. na otwarciu – szybko ustąpiła miejsca gwałtownej realizacji zysków, która ściągnęła w dół nie tylko cały sektor technologiczny w USA, ale również ryzykowniejsze aktywa na innych rynkach.

W komentarzach analityków coraz częściej pojawia się teza, że rynek wchodzi w „trudniejszą fazę” budowy infrastruktury AI: nakłady inwestycyjne w centrach danych rosną, często finansowane długiem, a pytanie o ostateczną stopę zwrotu staje się coraz bardziej palące. Gdy Nvidia – spółka uważana za głównego beneficjenta tych nakładów – po świetnym raporcie nie potrafi utrzymać wzrostów, rośnie obawa, że inwestorzy zaczynają masowo weryfikować wcześniejsze, bardzo optymistyczne założenia. Objawem tego jest nie tylko spadek indeksu Nasdaq, ale także mocne cofnięcie na rynku kryptowalut, które tradycyjnie działa jak barometr skłonności do podejmowania ryzyka.

Na razie rynek walutowy reaguje na te turbulencje umiarkowanie. Dolar amerykański (USD) pozostaje mocny w relacji do części walut G10, ale względem PLN ruch jest ograniczony. Najnowsze dane z USA przypominają, że gospodarka znajduje się w fazie miękkiego hamowania: wrześniowy raport z rynku pracy, opublikowany z dużym opóźnieniem ze względu na długi shutdown administracji federalnej, pokazał przyrost 119 tys. miejsc pracy przy jednoczesnym wzroście stopy bezrobocia do 4,4 proc. Rynek walutowy wciąż zakłada wysokie prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych w USA w grudniu, ale po najnowszych danych z rynku pracy nie jest to już scenariusz w pełni przesądzony. W notowaniach kontraktów terminowych na stopy Fed zaszyty jest tylko częściowy scenariusz dalszego luzowania, co ogranicza przestrzeń do gwałtownego umocnienia lub osłabienia dolara w krótkim terminie.

Z punktu widzenia rynku złotego ważne jest, że główna para odniesienia – EUR/USD – utrzymuje się w rejonie 1,15. Oznacza to, że jednoczesna presja na dolara i euro jest stosunkowo niewielka, a wahania EUR/PLN wynikają bardziej z lokalnego popytu i podaży niż z ruchów na głównej parze świata. Euro pozostaje dla wielu inwestorów walutą o coraz bardziej defensywnym charakterze, co w epizodach risk-off może paradoksalnie wspierać także waluty regionu, które korzystają z napływu kapitału portfelowego do Europy jako całości.

Szczegółowe spojrzenie na inne waluty pokazuje, że umocnienie złotówki nie jest oderwane od realiów. Frank szwajcarski (CHF), tradycyjnie traktowany jako „bezpieczna przystań”, kosztuje dziś około 4,55 zł – to poziom wyraźnie niższy niż w okresach największych napięć geopolitycznych z ostatnich lat, co potwierdza, że inwestorzy nie widzą obecnie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej systemowego ryzyka. Funt brytyjski (GBP) oscyluje wokół 4,80 zł, odzwierciedlając z jednej strony wysokie, ale już stabilizujące się stopy procentowe w Wielkiej Brytanii, z drugiej – obawy o tempo wzrostu PKB na Wyspach. Funt brytyjski kosztuje dziś około 4,80 zł, co odzwierciedla z jednej strony niepewność wokół gospodarki Wielkiej Brytanii, z drugiej – wciąż wyższy poziom stóp procentowych niż w strefie euro.

Ciekawie wygląda sytuacja w walutach surowcowych. Dolar kanadyjski jest silnie skorelowany z cenami ropy naftowej i ogólnym sentymentem do cyklicznych aktywów. Obecne notowania CAD/PLN w rejonie 2,61 pokazują, że rynek dyskontuje umiarkowanie pozytywny scenariusz dla gospodarki Kanady, ale też nie widzi przestrzeni do gwałtownego umocnienia tej waluty przy ostrożnej postawie Banku Kanady. Z kolei korona norweska (NOK), mimo niedawnej niespodziewanej obniżki stóp przez Norges Bank do 4,25 proc., pozostaje słabsza niż na początku roku i w relacji do PLN jest wyceniana blisko 0,36 zł, co oznacza, że to raczej złoty „dyktuje warunki” w tym duecie.

Na horyzoncie pojawiają się kolejne publikacje danych, które mogą mieć znaczenie dla kursy walut i notowań PLN. W najbliższych dniach rynek pozna m.in. wstępne odczyty indeksów PMI dla strefy euro i USA za listopad. W ostatnich miesiącach wskaźniki te sygnalizowały stabilizację koniunktury w przemyśle i lekką poprawę nastrojów w usługach, co rynek interpretował jako argument przeciw scenariuszowi gwałtownego spowolnienia. Dodatkowo inwestorzy śledzić będą kolejne dane o nastrojach konsumentów w USA oraz komunikaty banków centralnych – zarówno z Fed, jak i z EBC oraz mniejszych banków regionu. Dla PLN istotne jest, aby globalny obraz pozostawał spójny z narracją „miękkiego lądowania”, bo to ona najlepiej wspiera waluty o wyższych stopach realnych, takie jak PLN.

Zagrożenia dla rynku złotego nie można jednak lekceważyć. W tle wciąż obecne są kwestie geopolityczne, w tym napięcia związane z rosyjską polityką wobec regionu, a także dyskusja o kondycji finansów publicznych w Polsce – agencje ratingowe zwracały ostatnio uwagę na rosnący dług i koszt tarcz osłonowych. Jednocześnie doświadczenie z wcześniejszych miesięcy pokazuje, że nawet negatywne rewizje perspektywy ratingowej czy epizody wzmożonej awersji do ryzyka zwykle prowadziły do jedynie przejściowego osłabienia PLN i szybkiego powrotu EUR/PLN w dotychczasowy korytarz. Największym ryzykiem dla PLN pozostaje gwałtowne pogorszenie apetytu na ryzyko, a nie lokalne dane makroekonomiczne.

Podsumowując, waluty pozostają dziś względnie spokojnym segmentem globalnego rynku, na tle mocno rozchwianych akcji technologicznych i kryptowalut. Stabilny rynek złotego opiera się dziś na kombinacji dodatnich realnych stóp procentowych i solidnego wzrostu PKB. O ile „turbulencje AI” nie przekształcą się w szeroką korektę ryzykownych aktywów, podstawowym scenariuszem na najbliższe tygodnie pozostaje utrzymanie EUR/PLN w dotychczasowym przedziale, lekkie wahania USD/PLN wokół 3,65–3,75 oraz ograniczona zmienność na parach z CHF, GBP, CAD i NOK. Dla eksporterów i importerów kluczowe będzie to, czy EUR/PLN pozostanie w dotychczasowym przedziale 4,22–4,30, czy też globalne turbulencje wybiją rynek złotego z tej równowagi. Na razie przewagę ma scenariusz stabilizacji, a nie gwałtownego zwrotu – ale jak pokazała sesja po wynikach Nvidii, nastroje na rynkach mogą zmienić się w ciągu kilku godzin, a wraz z nimi – wycena złotówki.