Data dodania: 2025-11-20 (09:47)
Polski złoty w czwartek rano pozostaje stabilny, mimo że na globalnym rynku walut znów widać gwałtowne przetasowania. W centrum uwagi są przede wszystkim Azja – z osuwającym się jenem i słabnącym nowozelandzkim dolarem – oraz zmieniające się oczekiwania wobec amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Na tym tle polski złoty utrzymuje pozycję jednej z najmocniejszych walut rynków wschodzących, korzystając z relatywnie wysokich stóp procentowych i dobrej kondycji krajowej gospodarki.
Według wczorajszej tabeli Narodowego Banku Polskiego 1 dolar amerykański (USD) jest wyceniany na 3,6656 zł, euro na 4,2424 zł, frank szwajcarski (CHF) na 4,5743 zł, funt brytyjski (GBP) na 4,8116 zł, dolar kanadyjski (CAD) na 2,6185 zł, a 1 korona norweska (NOK) na 0,3623 zł.
Poranne kwotowania rynkowe w czwartek pokazują zbliżone poziomy – za dolar amerykański trzeba zapłacić w okolicach 3,67 zł, a EUR/PLN jest notowany nieco powyżej 4,23. Z perspektywy ostatnich miesięcy oznacza to, że złotówka wciąż znajduje się bliżej mocniejszych wartości, zarówno wobec dolara, jak i euro, mimo serii stopniowych obniżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej.
Krajowe tło dla rynku złotego pozostaje korzystne. Na początku listopada RPP obniżyła stopę referencyjną NBP do 4,25 proc., kontynuując cykl niewielkich „dostroić” po wcześniejszych cięciach w miesiącach letnich. Inflacja, według ostatnich projekcji i badań banku centralnego, stabilizuje się w okolicach 4 proc. z tendencją spadkową w kolejnych latach, co daje przestrzeń do dalszego łagodzenia polityki, ale w tempie wyraźnie wolniejszym niż oczekiwano jeszcze na początku roku. Jednocześnie realne stopy procentowe pozostają dodatnie, a indeks szerokiego efektywnego kursu złotego (RBPLBIS) utrzymuje się znacząco powyżej poziomu 100, co odzwierciedla mocną pozycję PLN względem koszyka partnerów handlowych.
Od początku roku inwestorzy globalni chętnie wracają do Europy Środkowo-Wschodniej. Według analiz rynkowych spekulanci i fundusze, które postawiły na waluty regionu – forinta, koronę czeską i PLN – zostały nagrodzone dwucyfrowymi stopami zwrotu wobec dolara, a złoty stał się jedną z najlepiej zachowujących się walut wschodzących. W tle działa kombinacja kilku czynników: solidny wzrost gospodarczy Polski na tle strefy euro, napływ środków unijnych, spadająca inflacja i ostrożne, ale wciąż dość restrykcyjne podejście NBP.
Tymczasem najcięższe fale przetasowań przetaczają się przez Azję. Jen japoński w ostatnich dniach osiągnął na rynku poziomy niewidziane od ok. dziesięciu miesięcy wobec dolara, a wobec euro osłabił się do najsłabszych wartości w historii wspólnej waluty. Na rynku USD/JPY notowane są poziomy powyżej 157 jenów za dolara, podczas gdy rentowności długoterminowych obligacji skarbowych Japonii wspinają się do najwyższych poziomów od 2008 roku. To efekt polityki nowej premier Sanae Takaichi, która forsuje rekordowy pakiet fiskalny i presję na utrzymanie przez Bank Japonii bardzo niskich stóp procentowych, mimo rosnącej inflacji i ryzyka dalszej przeceny waluty.
W praktyce oznacza to, że jen pozostaje jedną z głównych walut finansujących strategię carry trade – inwestorzy pożyczają w JPY przy niemal zerowym koszcie i lokują środki w wyżej oprocentowanych walutach, w tym także w waluty naszego regionu. Patrząc wyłącznie na fundamenty – wciąż ogromną różnicę stóp procentowych między USA a Japonią, rekordowy budżet i programy stymulacyjne Tokio oraz powolne tempo normalizacji polityki BoJ – łatwo dojść do wniosku, że „wszystkie czynniki grają przeciw jenowi”. Jednak uczestnicy rynku coraz głośniej przypominają, że powyżej okolic 155 jenów za dolara, a zwłaszcza w pobliżu 160, rośnie prawdopodobieństwo interwencji japońskich władz. To właśnie ten nieformalny „korytarz tolerancji” sprawia, że wielu inwestorów traktuje dalsze osłabienie jena jako ruch obarczony wysokim ryzykiem gwałtownej korekty.
Silne wahania nie omijają również dolara australijskiego i nowozelandzkiego. AUD w ostatnich tygodniach „oddycha” w rytmie globalnego apetytu na ryzyko – podczas epizodów nerwowości na giełdach potrafi schodzić poniżej 0,65 wobec USD, by następnie odrabiać straty, gdy nastroje się poprawiają. Rezerwa Federalna Australii utrzymuje stopę procentową na poziomie 3,6 proc. i w najnowszym raporcie z listopada zaznacza, że dalsze decyzje będą „silnie zależne od napływających danych”, w tym sygnałów spowolnienia ze strony głównych partnerów handlowych, zwłaszcza Chin. To, w połączeniu z obawami o globalny handel i ceny surowców, sprawia, że dolar australijski pozostaje typową walutą cykliczną – wrażliwą zarówno na wahania indeksów giełdowych, jak i danych z przemysłu.
Jeszcze wyraźniej widać napięcie w przypadku dolara nowozelandzkiego. Dane z rynku pracy pokazały wzrost bezrobocia w Nowej Zelandii do 5,3 proc., najwyżej od 2016 r., a gospodarka w ostatnich kwartałach wpadła w wyraźne spowolnienie. Na to nakłada się agresywny cykl łagodzenia polityki pieniężnej przez RBNZ – stopy zostały już sprowadzone w okolice 3 proc., a bank centralny sugeruje gotowość do dalszych cięć, jeśli wzrost pozostanie słaby. W efekcie NZD/USD jest notowany w pobliżu 0,56–0,57, w okolicy minimów z ostatnich miesięcy, a analitycy mówią o pełnym zdyskontowaniu kolejnej obniżki stóp już na najbliższym posiedzeniu.
Krzyżowa para AUD/NZD sięgnęła w listopadzie okolic 1,16, najwyżej od kilkunastu lat, zanim doszło do lekkiej korekty. Taka skala umocnienia dolara australijskiego wobec nowozelandzkiego odzwierciedla nie tylko różnicę w oczekiwanych ścieżkach stóp procentowych, ale też rosnące przekonanie rynku, że słabość gospodarki Nowej Zelandii może się przedłużyć. Jednocześnie część komentatorów zwraca uwagę, że duża część tych negatywnych informacji jest już „w cenie”, a dalsze wzrosty AUD/NZD wymagałyby nowych, zaskakująco słabych danych z gospodarki Kiwi.
Ten azjatycko-pacyficzny obraz jest ważny także dla inwestorów patrzących na kursy walut w Europie. Gdy jen i dolar nowozelandzki słabną z powodu lokalnych czynników, a amerykański Fed coraz ostrożniej podchodzi do dalszych cięć stóp, dolar globalnie zyskuje głównie wobec najsłabszych ogniw, a mniej wobec walut z solidnym carry – takich jak polski złoty. Minione dni przyniosły co prawda skokowy wzrost notowań indeksu dolara po publikacji „jastrzębich” minut Fed i spadek prawdopodobieństwa obniżki stóp w USA już w grudniu poniżej 25 proc., ale efekt na parach z PLN był umiarkowany.
Obecnie para USD/PLN jest notowana w strefie 3,65–3,70, wyraźnie poniżej tegorocznego maksimum powyżej 4,19 i relatywnie blisko dołków z września w okolicach 3,57. EUR/PLN od kilku miesięcy porusza się w wąskim przedziale w pobliżu 4,20–4,30, co eksperci wiążą z połączeniem stabilnych perspektyw gospodarczych strefy euro i wysokiej wiarygodności fiskalnej Polski.
W przypadku franka szwajcarskiego, po fali umocnienia w czasie wcześniejszych epizodów globalnej awersji do ryzyka, notowania CHF/PLN przesunęły się nieco w dół, w okolice 4,57. Po serii obniżek stóp przez SNB w poprzednich kwartałach atrakcyjność franka jako „superbezpiecznej przystani” jest mniejsza niż kilka lat temu, choć wciąż pozostaje on jednym z głównych barometrów nastrojów na rynkach. Z punktu widzenia polskich kredytobiorców w CHF obecne poziomy są znacząco mniej bolesne niż historyczne szczyty, ale wciąż dalekie od kursów sprzed kryzysu finansowego.
Na parze z funtem brytyjskim złoty radzi sobie nieco gorzej. GBP/PLN utrzymuje się powyżej 4,8, korzystając z relatywnie wysokich stóp procentowych w Wielkiej Brytanii i oczekiwań, że Bank Anglii będzie obniżał koszt pieniądza wolniej niż EBC czy NBP. Dane z brytyjskiego rynku pracy pokazały co prawda wyraźne schłodzenie, ale jednocześnie płace wciąż rosną, co skłania bank centralny do ostrożności.
Na tle funta i franka szczególnie ciekawie wyglądają waluty surowcowe z północy – korona norweska (NOK) oraz dolar kanadyjski. Obie są silnie powiązane z notowaniami ropy naftowej, a jednocześnie korzystają z wyższych stóp procentowych niż w strefie euro. Kurs NOK/PLN waha się w okolicach 0,36 zł za 1 koronę, co oznacza, że za 100 NOK płaci się około 36 zł – mniej niż w czasie szczytu kryzysu energetycznego. Dolar kanadyjski jest wyceniany na około 2,62 zł, a pary CAD/PLN i NOK/PLN pozostają wrażliwe zarówno na zmiany cen ropy, jak i decyzje odpowiednio Banku Kanady i Norges Banku.
Z punktu widzenia polskich eksporterów i importerów obecny poziom kursów jest kompromisem między konkurencyjnością a stabilnością. Realny efektywny kurs złotego znajduje się kilkanaście procent powyżej średniej z 2020 r., co oznacza, że polskie towary są relatywnie droższe niż kilka lat temu, ale jednocześnie odzwierciedla to silny wzrost produktywności gospodarki. Dla gospodarstw domowych mocniejszy PLN oznacza niższe ceny dóbr importowanych, ograniczając presję inflacyjną w średnim terminie.
Kluczowe pytanie dotyczy tego, jak długo rynek złotego pozostanie odporny na globalne szoki. Z jednej strony, perspektywy kraju są wciąż relatywnie dobre – prognozowany wzrost PKB w kolejnych latach ma pozostać wyższy niż w większości państw strefy euro, a agencje ratingowe zakładają lekką aprecjację PLN w horyzoncie 2025–2026. Z drugiej strony, na horyzoncie gęstnieją potencjalne źródła zmienności: ryzyko dalszego skoku rentowności w Japonii i nagłej interwencji na jenie, możliwe rozczarowania w danych z gospodarki USA czy kolejne turbulencje wokół globalnych wojen handlowych.
O ile więc złotówka nadal korzysta z przewagi stóp procentowych i dobrych fundamentów, o tyle inwestorzy coraz bardziej liczą się z tym, że kolejny większy szok globalny – czy to z Azji, czy z USA – może przynieść okresową przecenę także na parach z PLN. Na razie jednak kursy walut sugerują, że Polska pozostaje dla kapitału portowego i funduszy obligacyjnych raczej „bezpieczną przystanią na rynkach wschodzących” niż źródłem problemów, a polski złoty wciąż wpisuje się w scenariusz stopniowego, a nie gwałtownego dostosowania do nowych warunków w globalnej gospodarce.
Poranne kwotowania rynkowe w czwartek pokazują zbliżone poziomy – za dolar amerykański trzeba zapłacić w okolicach 3,67 zł, a EUR/PLN jest notowany nieco powyżej 4,23. Z perspektywy ostatnich miesięcy oznacza to, że złotówka wciąż znajduje się bliżej mocniejszych wartości, zarówno wobec dolara, jak i euro, mimo serii stopniowych obniżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej.
Krajowe tło dla rynku złotego pozostaje korzystne. Na początku listopada RPP obniżyła stopę referencyjną NBP do 4,25 proc., kontynuując cykl niewielkich „dostroić” po wcześniejszych cięciach w miesiącach letnich. Inflacja, według ostatnich projekcji i badań banku centralnego, stabilizuje się w okolicach 4 proc. z tendencją spadkową w kolejnych latach, co daje przestrzeń do dalszego łagodzenia polityki, ale w tempie wyraźnie wolniejszym niż oczekiwano jeszcze na początku roku. Jednocześnie realne stopy procentowe pozostają dodatnie, a indeks szerokiego efektywnego kursu złotego (RBPLBIS) utrzymuje się znacząco powyżej poziomu 100, co odzwierciedla mocną pozycję PLN względem koszyka partnerów handlowych.
Od początku roku inwestorzy globalni chętnie wracają do Europy Środkowo-Wschodniej. Według analiz rynkowych spekulanci i fundusze, które postawiły na waluty regionu – forinta, koronę czeską i PLN – zostały nagrodzone dwucyfrowymi stopami zwrotu wobec dolara, a złoty stał się jedną z najlepiej zachowujących się walut wschodzących. W tle działa kombinacja kilku czynników: solidny wzrost gospodarczy Polski na tle strefy euro, napływ środków unijnych, spadająca inflacja i ostrożne, ale wciąż dość restrykcyjne podejście NBP.
Tymczasem najcięższe fale przetasowań przetaczają się przez Azję. Jen japoński w ostatnich dniach osiągnął na rynku poziomy niewidziane od ok. dziesięciu miesięcy wobec dolara, a wobec euro osłabił się do najsłabszych wartości w historii wspólnej waluty. Na rynku USD/JPY notowane są poziomy powyżej 157 jenów za dolara, podczas gdy rentowności długoterminowych obligacji skarbowych Japonii wspinają się do najwyższych poziomów od 2008 roku. To efekt polityki nowej premier Sanae Takaichi, która forsuje rekordowy pakiet fiskalny i presję na utrzymanie przez Bank Japonii bardzo niskich stóp procentowych, mimo rosnącej inflacji i ryzyka dalszej przeceny waluty.
W praktyce oznacza to, że jen pozostaje jedną z głównych walut finansujących strategię carry trade – inwestorzy pożyczają w JPY przy niemal zerowym koszcie i lokują środki w wyżej oprocentowanych walutach, w tym także w waluty naszego regionu. Patrząc wyłącznie na fundamenty – wciąż ogromną różnicę stóp procentowych między USA a Japonią, rekordowy budżet i programy stymulacyjne Tokio oraz powolne tempo normalizacji polityki BoJ – łatwo dojść do wniosku, że „wszystkie czynniki grają przeciw jenowi”. Jednak uczestnicy rynku coraz głośniej przypominają, że powyżej okolic 155 jenów za dolara, a zwłaszcza w pobliżu 160, rośnie prawdopodobieństwo interwencji japońskich władz. To właśnie ten nieformalny „korytarz tolerancji” sprawia, że wielu inwestorów traktuje dalsze osłabienie jena jako ruch obarczony wysokim ryzykiem gwałtownej korekty.
Silne wahania nie omijają również dolara australijskiego i nowozelandzkiego. AUD w ostatnich tygodniach „oddycha” w rytmie globalnego apetytu na ryzyko – podczas epizodów nerwowości na giełdach potrafi schodzić poniżej 0,65 wobec USD, by następnie odrabiać straty, gdy nastroje się poprawiają. Rezerwa Federalna Australii utrzymuje stopę procentową na poziomie 3,6 proc. i w najnowszym raporcie z listopada zaznacza, że dalsze decyzje będą „silnie zależne od napływających danych”, w tym sygnałów spowolnienia ze strony głównych partnerów handlowych, zwłaszcza Chin. To, w połączeniu z obawami o globalny handel i ceny surowców, sprawia, że dolar australijski pozostaje typową walutą cykliczną – wrażliwą zarówno na wahania indeksów giełdowych, jak i danych z przemysłu.
Jeszcze wyraźniej widać napięcie w przypadku dolara nowozelandzkiego. Dane z rynku pracy pokazały wzrost bezrobocia w Nowej Zelandii do 5,3 proc., najwyżej od 2016 r., a gospodarka w ostatnich kwartałach wpadła w wyraźne spowolnienie. Na to nakłada się agresywny cykl łagodzenia polityki pieniężnej przez RBNZ – stopy zostały już sprowadzone w okolice 3 proc., a bank centralny sugeruje gotowość do dalszych cięć, jeśli wzrost pozostanie słaby. W efekcie NZD/USD jest notowany w pobliżu 0,56–0,57, w okolicy minimów z ostatnich miesięcy, a analitycy mówią o pełnym zdyskontowaniu kolejnej obniżki stóp już na najbliższym posiedzeniu.
Krzyżowa para AUD/NZD sięgnęła w listopadzie okolic 1,16, najwyżej od kilkunastu lat, zanim doszło do lekkiej korekty. Taka skala umocnienia dolara australijskiego wobec nowozelandzkiego odzwierciedla nie tylko różnicę w oczekiwanych ścieżkach stóp procentowych, ale też rosnące przekonanie rynku, że słabość gospodarki Nowej Zelandii może się przedłużyć. Jednocześnie część komentatorów zwraca uwagę, że duża część tych negatywnych informacji jest już „w cenie”, a dalsze wzrosty AUD/NZD wymagałyby nowych, zaskakująco słabych danych z gospodarki Kiwi.
Ten azjatycko-pacyficzny obraz jest ważny także dla inwestorów patrzących na kursy walut w Europie. Gdy jen i dolar nowozelandzki słabną z powodu lokalnych czynników, a amerykański Fed coraz ostrożniej podchodzi do dalszych cięć stóp, dolar globalnie zyskuje głównie wobec najsłabszych ogniw, a mniej wobec walut z solidnym carry – takich jak polski złoty. Minione dni przyniosły co prawda skokowy wzrost notowań indeksu dolara po publikacji „jastrzębich” minut Fed i spadek prawdopodobieństwa obniżki stóp w USA już w grudniu poniżej 25 proc., ale efekt na parach z PLN był umiarkowany.
Obecnie para USD/PLN jest notowana w strefie 3,65–3,70, wyraźnie poniżej tegorocznego maksimum powyżej 4,19 i relatywnie blisko dołków z września w okolicach 3,57. EUR/PLN od kilku miesięcy porusza się w wąskim przedziale w pobliżu 4,20–4,30, co eksperci wiążą z połączeniem stabilnych perspektyw gospodarczych strefy euro i wysokiej wiarygodności fiskalnej Polski.
W przypadku franka szwajcarskiego, po fali umocnienia w czasie wcześniejszych epizodów globalnej awersji do ryzyka, notowania CHF/PLN przesunęły się nieco w dół, w okolice 4,57. Po serii obniżek stóp przez SNB w poprzednich kwartałach atrakcyjność franka jako „superbezpiecznej przystani” jest mniejsza niż kilka lat temu, choć wciąż pozostaje on jednym z głównych barometrów nastrojów na rynkach. Z punktu widzenia polskich kredytobiorców w CHF obecne poziomy są znacząco mniej bolesne niż historyczne szczyty, ale wciąż dalekie od kursów sprzed kryzysu finansowego.
Na parze z funtem brytyjskim złoty radzi sobie nieco gorzej. GBP/PLN utrzymuje się powyżej 4,8, korzystając z relatywnie wysokich stóp procentowych w Wielkiej Brytanii i oczekiwań, że Bank Anglii będzie obniżał koszt pieniądza wolniej niż EBC czy NBP. Dane z brytyjskiego rynku pracy pokazały co prawda wyraźne schłodzenie, ale jednocześnie płace wciąż rosną, co skłania bank centralny do ostrożności.
Na tle funta i franka szczególnie ciekawie wyglądają waluty surowcowe z północy – korona norweska (NOK) oraz dolar kanadyjski. Obie są silnie powiązane z notowaniami ropy naftowej, a jednocześnie korzystają z wyższych stóp procentowych niż w strefie euro. Kurs NOK/PLN waha się w okolicach 0,36 zł za 1 koronę, co oznacza, że za 100 NOK płaci się około 36 zł – mniej niż w czasie szczytu kryzysu energetycznego. Dolar kanadyjski jest wyceniany na około 2,62 zł, a pary CAD/PLN i NOK/PLN pozostają wrażliwe zarówno na zmiany cen ropy, jak i decyzje odpowiednio Banku Kanady i Norges Banku.
Z punktu widzenia polskich eksporterów i importerów obecny poziom kursów jest kompromisem między konkurencyjnością a stabilnością. Realny efektywny kurs złotego znajduje się kilkanaście procent powyżej średniej z 2020 r., co oznacza, że polskie towary są relatywnie droższe niż kilka lat temu, ale jednocześnie odzwierciedla to silny wzrost produktywności gospodarki. Dla gospodarstw domowych mocniejszy PLN oznacza niższe ceny dóbr importowanych, ograniczając presję inflacyjną w średnim terminie.
Kluczowe pytanie dotyczy tego, jak długo rynek złotego pozostanie odporny na globalne szoki. Z jednej strony, perspektywy kraju są wciąż relatywnie dobre – prognozowany wzrost PKB w kolejnych latach ma pozostać wyższy niż w większości państw strefy euro, a agencje ratingowe zakładają lekką aprecjację PLN w horyzoncie 2025–2026. Z drugiej strony, na horyzoncie gęstnieją potencjalne źródła zmienności: ryzyko dalszego skoku rentowności w Japonii i nagłej interwencji na jenie, możliwe rozczarowania w danych z gospodarki USA czy kolejne turbulencje wokół globalnych wojen handlowych.
O ile więc złotówka nadal korzysta z przewagi stóp procentowych i dobrych fundamentów, o tyle inwestorzy coraz bardziej liczą się z tym, że kolejny większy szok globalny – czy to z Azji, czy z USA – może przynieść okresową przecenę także na parach z PLN. Na razie jednak kursy walut sugerują, że Polska pozostaje dla kapitału portowego i funduszy obligacyjnych raczej „bezpieczną przystanią na rynkach wschodzących” niż źródłem problemów, a polski złoty wciąż wpisuje się w scenariusz stopniowego, a nie gwałtownego dostosowania do nowych warunków w globalnej gospodarce.
Źródło: Jarosław Wasiński, MyBank.pl
Waluty - Najnowsze wiadomości i komentarze
Fed tnie stopy, dolar słabnie. Co na to złotówka i rynek złotego?
11:28 Komentarz walutowy MyBank.plCzwartek na rynku walutowym upływa pod znakiem "trzeźwienia" po decyzji Rezerwy Federalnej i jednoczesnego szukania nowego punktu równowagi przez główne waluty. Po trzeciej z rzędu obniżce stóp w USA dolar pozostaje pod presją, ale nie ma mowy o gwałtownym odwrocie. Na tym tle na rynku Forex złotówka pozostaje stabilna, a zmienność na głównych parach z PLN jest wyraźnie niższa niż kilka tygodni temu. Inwestorzy próbują zrozumieć, czy rosnąca niezgoda wewnątrz Fed będzie jedynie „szumem w tle”, czy początkiem poważniejszego sporu o przyszłość amerykańskiej polityki pieniężnej.
Złotówka czeka na Fed: czy trzecia obniżka stóp w USA wstrząśnie rynkiem złotego?
2025-12-10 Komentarz walutowy MyBank.plW środę 10 grudnia 2025 roku rynek walutowy działa w trybie wyczekiwania. Inwestorzy na całym świecie patrzą przede wszystkim na wieczorną decyzję Rezerwy Federalnej i jutrzejszy komunikat Banku Kanady, a polski złoty korzysta z tego tła, pozostając relatywnie stabilny wobec głównych walut. Na rynku Forex w środowy poranek za euro płacono w okolicach 4,23 zł, za dolar amerykański (USD) około 3,63 zł, za franka szwajcarskiego (CHF) około 4,51 zł, a za funt brytyjski (GBP) około 4,84 zł, co dobrze koresponduje z bieżącymi poziomami ze średnich tabel NBP.
Czy polski złoty utrzyma mocną pozycję wobec dolara i euro w 2026 roku?
2025-12-09 Komentarz walutowy MyBank.plWe wtorek rano, 9 grudnia 2025 roku, polski złoty pozostaje relatywnie mocny wobec głównych walut świata. Po serii spokojnych dni i ograniczonej zmienności inwestorzy na nowo koncentrują się na globalnych danych z USA oraz na skutkach niedawnej decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Na razie jednak nastroje wokół PLN pozostają wyraźnie lepsze niż jeszcze rok wcześniej, gdy rynek złotego musiał mierzyć się z gwałtownymi skokami inflacji i wyższą nerwowością na rynkach globalnych.
Polski złoty broni pozycji lidera regionu. Jak wypada na tle NOK, CHF i CAD?
2025-12-08 Komentarz walutowy MyBank.plW poniedziałek rano, 8 grudnia 2025 roku, polski złoty wchodzi w nowy tydzień w relatywnie stabilnej formie, pozostając jedną z mocniejszych walut regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Po serii umiarkowanych wahań na przełomie listopada i grudnia notowania głównych par na rynku Forex oscylują w wąskich przedziałach, a rynek złotego uważnie śledzi zarówno świeżą decyzję Rady Polityki Pieniężnej, jak i globalne nastroje wokół dolara amerykańskiego.
Dolar amerykański zwalnia, euro rośnie, a rynek złotego pozostaje spokojny
2025-12-05 Komentarz walutowy MyBank.plPiątek 5 grudnia przynosi na globalnym rynku waluty mieszankę lekkiej ulgi i wyraźnego wyczekiwania. Po serii spokojnych sesji w Europie polski złoty utrzymuje się w okolicach najmocniejszych poziomów tego roku, podczas gdy dolar traci część wcześniejszej przewagi, a inwestorzy coraz śmielej wyceniają obniżki stóp procentowych w USA w 2026 roku. Na tle tego pejzażu rynek złotego wyróżnia się stabilnością – PLN nie jest gwiazdą globalnych nagłówków, ale konsekwentnie korzysta z poprawy sentymentu do rynków wschodzących.
Stopy w dół, złotówka w górę. Co dalej z kursem PLN po grudniowej decyzji RPP?
2025-12-04 Komentarz walutowy MyBank.plPolski złoty pozostaje relatywnie mocny, mimo że Rada Polityki Pieniężnej po raz szósty w tym roku obniżyła stopy procentowe, sprowadzając stopę referencyjną NBP do 4,00 proc. Na pierwszy rzut oka to układ, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się mało prawdopodobny: inflacja spadła poniżej celu, gospodarka przyspiesza, a jednocześnie złotówka jest stabilna wobec głównych walut.
Silna złotówka, słabszy dolar. Co mówią aktualne kursy walut o kondycji PLN?
2025-12-03 Komentarz walutowy MyBank.plPolski złoty w ostatnich dniach zachowuje się tak, jakby rynki postanowiły nagrodzić stabilność i przewidywalność – nawet jeśli globalne otoczenie wcale nie sprzyja spokojowi. Na głównych parach z udziałem PLN nie widać gwałtownych załamań ani euforycznych rajdów, raczej żmudne dostosowanie do miksu czynników: oczekiwań wobec decyzji banków centralnych, zmian nastrojów na rynkach obligacji oraz sygnałów z realnej gospodarki. Złotówka w tym otoczeniu nadal wygląda solidnie, choć w tle cały czas wisi pytanie, jak długo uda się utrzymać tę równowagę, jeśli globalna awersja do ryzyka znów wzrośnie.
Silny polski złoty na starcie grudnia: co dalej z USD, EUR, CHF i GBP wobec PLN?
2025-12-02 Komentarz walutowy MyBank.plNa rynku walutowym wtorkowy poranek upływa pod znakiem stabilnej, ale wciąż wyraźnie mocniejszej pozycji, jaką polski złoty wypracował wobec głównych walut w ostatnich tygodniach. W centrum uwagi inwestorów pozostają dziś zwłaszcza pary USD/PLN, EUR/PLN, CHF/PLN, GBP/PLN oraz NOK/PLN, które wyznaczają nastroje wokół rynku złotego na starcie grudnia.
Lew bułgarski tylko do końca roku. Co oznacza wprowadzenie euro w Bułgarii dla Polaków i regionu?
2025-12-01 Komentarz walutowy MyBank.plLew bułgarski (BGN) wchodzi w swoje ostatnie tygodnie jako oficjalna waluta Bułgarii, a rynek walutowy już dziś traktuje go raczej jak „euro w przebraniu” niż w pełni niezależną walutę narodową. Od lat sztywnie powiązany z euro i zakotwiczony w mechanizmie ERM II, lew przestanie istnieć w obiegu gotówkowym z początkiem przyszłego roku, kiedy Bułgaria formalnie wejdzie do strefy euro. Dla gospodarki, która od dawna żyje w warunkach de facto europejskiej izby walutowej, będzie to raczej domknięcie długiego procesu integracji niż nagła rewolucja. Emocje są jednak realne – to koniec całej epoki w historii bułgarskiego pieniądza.
Silna złotówka na starcie grudnia: słaby dolar amerykański, niska inflacja i nerwowe rynki wokół Fed
2025-12-01 Komentarz walutowy Oanda TMS BrokersPolski złoty wchodzi w nowy miesiąc w bardzo dobrej formie, pozostając jedną z najsilniejszych walut rynków wschodzących w regionie. Początek tygodnia przyniósł dalsze umocnienie PLN na tle koszyka głównych walut, mimo że dane o inflacji z Polski teoretycznie zwiększają szanse na obniżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej już na najbliższym posiedzeniu. Rynek jednak wycenia taki ruch dość ostrożnie, a inwestorzy koncentrują się przede wszystkim na kombinacji dwóch czynników: solidnych fundamentów krajowej gospodarki oraz utrzymującej się słabości dolara amerykańskiego w skali globalnej.









