Data dodania: 2025-11-19 (09:45)
Środowy poranek 19 listopada przynosi umiarkowane osłabienie, ale nie załamanie, jakie mógłby sugerować nagłówek o „słabym złotym”. Polski złoty traci dziś symbolicznie wobec głównych walut, a obraz rynku jest raczej technicznym dostosowaniem po serii dobrych danych z polskiej gospodarki i kolejnej, niewielkiej obniżce stóp procentowych przez NBP niż początkiem nowego kryzysu walutowego.
Według porannych notowań na rynku Forex, w okolicach godziny 9:00 za dolara amerykańskiego trzeba zapłacić około 3,65 zł, za euro około 4,23 zł, frank szwajcarski kosztuje w przybliżeniu 4,57 zł, a funt brytyjski 4,80 zł. Około tej samej godziny USD/PLN jest notowany w pobliżu 3,65, EUR/PLN około 4,23, CHF/PLN przy 4,58, a GBP/PLN blisko 4,80, co oznacza niewielkie, kilkugroszowe zmiany względem wczorajszego zamknięcia. Równolegle najnowsza tabela średnich kursów NBP pokazuje 3,6525 zł za 1 USD, 4,2331 zł za 1 EUR, 4,5865 zł za 1 CHF, 4,8038 zł za 1 GBP, 2,6023 zł za 1 CAD oraz 0,3604 zł za 1 NOK.
Takie poziomy oznaczają, że dzisiejsze kursy walut są dla złotówki umiarkowanie niekorzystne w porównaniu z najlepszymi momentami roku, ale jednocześnie dalekie od historycznie słabych poziomów z czasów dwucyfrowej inflacji. Zmiany w ciągu ostatnich dni mieszczą się najczęściej w przedziale poniżej 1 proc., co – z punktu widzenia importerów, eksporterów czy kredytobiorców walutowych – oznacza raczej konieczność bieżącej kontroli kosztów niż nerwowe ruchy zabezpieczające.
Krajowe fundamenty, które stoją za takim zachowaniem PLN, są dziś wyjątkowo ważne. Według GUS i NBP inflacja CPI w Polsce w październiku wyniosła 2,8 proc. rok do roku, a inflacja bazowa – po wyłączeniu cen żywności i energii – 3,0 proc. Inflacja CPI w Polsce w październiku wyniosła 2,8 proc. rok do roku, a inflacja bazowa 3,0 proc. To najniższe poziomy od kilku lat i jednocześnie wartości bardzo bliskie celu NBP (2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 pkt proc.).
Z drugiej strony gospodarka nie hamuje. Szybki szacunek GUS wskazuje, że w trzecim kwartale 2025 roku PKB Polski wzrósł realnie o 3,7 proc. w ujęciu rocznym, co jest najlepszym wynikiem od trzech lat i stawia kraj w ścisłej czołówce Unii Europejskiej. Stopa bezrobocia rejestrowanego we wrześniu wyniosła 5,6 proc., a według Eurostatu – po odsezonowaniu – około 3,2 proc., co potwierdza, że rynek pracy pozostaje napięty, nawet jeśli dynamika zatrudnienia nieco słabnie.
Na tym tle Rada Polityki Pieniężnej kontynuuje ostrożne łagodzenie polityki. Rada Polityki Pieniężnej 5 listopada obniżyła stopę referencyjną NBP do 4,25 proc., ścinając ją o 25 punktów bazowych – to druga jesienna „ćwiartka” po wcześniejszym ruchu we wrześniu. Pozostałe stopy – lombardowa, depozytowa i redyskontowa – również zostały obniżone o 0,25 pkt proc. W komunikacie po posiedzeniu podkreślono, że decyzje będą nadal podejmowane „w zależności od napływających danych”, co rynek odczytał jako brak sztywnej ścieżki dalszych cięć.
Przy inflacji blisko celu oznacza to dodatnie realne stopy procentowe – rzadkość wśród gospodarek regionu. Z punktu widzenia inwestorów portfelowych rynek złotego pozostaje więc atrakcyjny: obligacje skarbowe oferują sensowną realną rentowność, a ryzyko gwałtownego powrotu wysokiej inflacji w horyzoncie najbliższych kwartałów wydaje się ograniczone, choć oczywiście nie można go całkowicie wykluczyć.
Obraz komplikuje sytuacja za oceanem. Rezerwa Federalna na koniec października ścięła przedział stopy funduszy federalnych do 3,75–4,00 proc., dokonując drugiej z rzędu obniżki o 25 punktów bazowych. Rynek terminowy wycenia dziś z dużym prawdopodobieństwem kolejne cięcie w grudniu oraz dalsze obniżki w 2026 roku, w łącznej skali 50–75 punktów bazowych. To sprawia, że globalne przepływy kapitału są coraz bardziej wrażliwe na każdy nowy odczyt inflacji czy danych z rynku pracy w USA.
Amerykański dolar nie jest więc już jednoznacznym „królem rynku walutowego”, ale wciąż ma silne oparcie w relatywnie wysokich stopach i skali gospodarki. Dla złotówki oznacza to, że przestrzeń do mocnego umocnienia wobec USD jest ograniczona, zwłaszcza przy jednoczesnych – choć znacznie łagodniejszych – cięciach stóp w Polsce. Dziś na wykresie USD/PLN widać raczej wąski przedział 3,60–3,70 niż wyraźny trend spadkowy lub wzrostowy. Dla zwykłego odbiorcy oznacza to, że dolar amerykański pozostaje umiarkowanie drogi, ale bez gwałtownych skoków, które pamiętamy z okresu szoku energetycznego.
Przekładając to na poszczególne pary: USD/PLN w rejonie 3,65–3,66 odzwierciedla kombinację dwóch sił – łagodniejszego Fedu i stopniowo luzującego, ale nadal ostrożnego NBP. Ewentualne mocniejsze dane z USA (szczególnie z rynku pracy) mogłyby przesunąć kurs bliżej 3,70, natomiast słabsze odczyty i potwierdzenie ścieżki obniżek stóp przez Fed otwierałyby drogę w kierunku 3,60.
EURO/PLN w okolicach 4,23–4,24 to z kolei wypadkowa bardzo powolnego wzrostu w strefie euro oraz lepszych danych z polskiej gospodarki. W trzecim kwartale PKB całej UE rósł w tempie około 1,5 proc. rok do roku, podczas gdy Polska osiągnęła 3,7 proc., co naturalnie sprzyjało wcześniejszemu umocnieniu złotówki. Obecny poziom euro oznacza dla eksporterów nieco mniejszą premię kursową niż w latach 2022–2023, ale jest daleki od takiej siły złotego, która mogłaby realnie dusić konkurencyjność.
W relacji do „bezpiecznej przystani” z Alp PLN wygląda nieco gorzej. Kurs CHF/PLN w rejonie 4,58–4,59 pozostaje źródłem dyskomfortu dla części kredytobiorców zadłużonych we franku, którzy nie doczekali się jeszcze powrotu do poziomów w okolicach 4 zł. Szwajcarski bank centralny po serii wcześniejszych podwyżek utrzymuje dziś relatywnie restrykcyjną politykę, a frank nadal korzysta z globalnych napięć geopolitycznych i okresowych spadków na giełdach. Z punktu widzenia złotówki oznacza to, że CHF pozostanie jedną z najtrudniejszych walut do trwałego „odrobienia”.
Znacznie ciekawsza jest sytuacja, jaką tworzy funt brytyjski. BoE w listopadzie po raz kolejny utrzymał stopę bazową na poziomie 4 proc., przy bardzo wyrównanym głosowaniu 5 do 4. Jednocześnie w Wielkiej Brytanii najnowsze dane pokazują spadek inflacji CPI do 3,6 proc. rok do roku w październiku, najniżej od kilku miesięcy. To zestaw, który zwiększa prawdopodobieństwo obniżki stóp już w grudniu. Dziś GBP/PLN wciąż oscyluje wokół 4,80, ale rynek zaczyna brać pod uwagę scenariusz, w którym w 2026 roku to Londyn będzie ciął stopy szybciej niż Warszawa – co z czasem mogłoby sprzyjać stopniowemu umocnieniu PLN wobec GBP.
Na tle dużych par nie warto zapominać o walutach surowcowych. Dolar kanadyjski w relacji do PLN jest dziś wyceniany na około 2,59–2,60, blisko poziomów z ostatnich tygodni. Bank Kanady sygnalizuje ostrożność, a rynek ropy – kluczowego dla Kanady surowca – pozostaje pod wpływem mieszanki obaw o globalny popyt i decyzji kartelu OPEC+. Dla polskich firm powiązanych z rynkiem kanadyjskim oznacza to raczej stabilne, przewidywalne koszty transakcyjne, bez dużych skoków kursu CAD/PLN.
Podobnie zachowuje się korona norweska. Według NBP średni kurs NOK wynosi około 0,36 zł, a notowania rynkowe oscylują w bardzo wąskim przedziale 0,361–0,362 zł za 1 NOK. Norges Bank po wcześniejszych podwyżkach przyjął ostrożny, ale już raczej neutralny ton, a ceny ropy – choć wyższe niż na początku roku – nie wróciły do poziomów, które w przeszłości windowały NOK do roli jednej z najmocniejszych walut świata. Dla osób zarabiających w Norwegii i wymieniających środki na PLN oznacza to stabilne, ale nie rekordowo wysokie przeliczniki.
Na koniec warto podkreślić, że dolar kanadyjski i korona norweska (NOK) zachowują się jak klasyczne waluty surowcowe: ich wpływ na codzienne życie większości Polaków jest ograniczony, ale dla części eksporterów, pracowników migracyjnych czy firm korzystających z usług offshore te pary walutowe stanowią ważny element układanki ryzyka. W połączeniu z głównymi parami USD/PLN, EUR/PLN, CHF/PLN i GBP/PLN tworzą one szerszy obraz tego, jak postrzegany jest dziś polski rynek w oczach globalnego kapitału.
Złotówka wchodzi więc w końcówkę roku z mocnymi fundamentami, ale wrażliwa na każdy zwrot w globalnej polityce pieniężnej. Po stronie „plusów” są: najniższa od lat inflacja, solidny wzrost PKB, stosunkowo niskie bezrobocie i wciąż dodatnie realne stopy. Po stronie ryzyk – oczekiwany cykl cięć stóp przez Fed, niepewność co do ścieżki BoE, wolniejszy wzrost w strefie euro oraz potencjalne zawirowania geopolityczne. Dla uczestników rynku praktyczny wniosek jest prosty: złotówka pozostaje walutą względnie stabilną, ale wymaga aktywnego zarządzania ryzykiem, zwłaszcza tam, gdzie ekspozycja na USD, CHF, GBP czy NOK jest istotna z punktu widzenia bilansu firmy lub domowego budżetu.
Takie poziomy oznaczają, że dzisiejsze kursy walut są dla złotówki umiarkowanie niekorzystne w porównaniu z najlepszymi momentami roku, ale jednocześnie dalekie od historycznie słabych poziomów z czasów dwucyfrowej inflacji. Zmiany w ciągu ostatnich dni mieszczą się najczęściej w przedziale poniżej 1 proc., co – z punktu widzenia importerów, eksporterów czy kredytobiorców walutowych – oznacza raczej konieczność bieżącej kontroli kosztów niż nerwowe ruchy zabezpieczające.
Krajowe fundamenty, które stoją za takim zachowaniem PLN, są dziś wyjątkowo ważne. Według GUS i NBP inflacja CPI w Polsce w październiku wyniosła 2,8 proc. rok do roku, a inflacja bazowa – po wyłączeniu cen żywności i energii – 3,0 proc. Inflacja CPI w Polsce w październiku wyniosła 2,8 proc. rok do roku, a inflacja bazowa 3,0 proc. To najniższe poziomy od kilku lat i jednocześnie wartości bardzo bliskie celu NBP (2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 pkt proc.).
Z drugiej strony gospodarka nie hamuje. Szybki szacunek GUS wskazuje, że w trzecim kwartale 2025 roku PKB Polski wzrósł realnie o 3,7 proc. w ujęciu rocznym, co jest najlepszym wynikiem od trzech lat i stawia kraj w ścisłej czołówce Unii Europejskiej. Stopa bezrobocia rejestrowanego we wrześniu wyniosła 5,6 proc., a według Eurostatu – po odsezonowaniu – około 3,2 proc., co potwierdza, że rynek pracy pozostaje napięty, nawet jeśli dynamika zatrudnienia nieco słabnie.
Na tym tle Rada Polityki Pieniężnej kontynuuje ostrożne łagodzenie polityki. Rada Polityki Pieniężnej 5 listopada obniżyła stopę referencyjną NBP do 4,25 proc., ścinając ją o 25 punktów bazowych – to druga jesienna „ćwiartka” po wcześniejszym ruchu we wrześniu. Pozostałe stopy – lombardowa, depozytowa i redyskontowa – również zostały obniżone o 0,25 pkt proc. W komunikacie po posiedzeniu podkreślono, że decyzje będą nadal podejmowane „w zależności od napływających danych”, co rynek odczytał jako brak sztywnej ścieżki dalszych cięć.
Przy inflacji blisko celu oznacza to dodatnie realne stopy procentowe – rzadkość wśród gospodarek regionu. Z punktu widzenia inwestorów portfelowych rynek złotego pozostaje więc atrakcyjny: obligacje skarbowe oferują sensowną realną rentowność, a ryzyko gwałtownego powrotu wysokiej inflacji w horyzoncie najbliższych kwartałów wydaje się ograniczone, choć oczywiście nie można go całkowicie wykluczyć.
Obraz komplikuje sytuacja za oceanem. Rezerwa Federalna na koniec października ścięła przedział stopy funduszy federalnych do 3,75–4,00 proc., dokonując drugiej z rzędu obniżki o 25 punktów bazowych. Rynek terminowy wycenia dziś z dużym prawdopodobieństwem kolejne cięcie w grudniu oraz dalsze obniżki w 2026 roku, w łącznej skali 50–75 punktów bazowych. To sprawia, że globalne przepływy kapitału są coraz bardziej wrażliwe na każdy nowy odczyt inflacji czy danych z rynku pracy w USA.
Amerykański dolar nie jest więc już jednoznacznym „królem rynku walutowego”, ale wciąż ma silne oparcie w relatywnie wysokich stopach i skali gospodarki. Dla złotówki oznacza to, że przestrzeń do mocnego umocnienia wobec USD jest ograniczona, zwłaszcza przy jednoczesnych – choć znacznie łagodniejszych – cięciach stóp w Polsce. Dziś na wykresie USD/PLN widać raczej wąski przedział 3,60–3,70 niż wyraźny trend spadkowy lub wzrostowy. Dla zwykłego odbiorcy oznacza to, że dolar amerykański pozostaje umiarkowanie drogi, ale bez gwałtownych skoków, które pamiętamy z okresu szoku energetycznego.
Przekładając to na poszczególne pary: USD/PLN w rejonie 3,65–3,66 odzwierciedla kombinację dwóch sił – łagodniejszego Fedu i stopniowo luzującego, ale nadal ostrożnego NBP. Ewentualne mocniejsze dane z USA (szczególnie z rynku pracy) mogłyby przesunąć kurs bliżej 3,70, natomiast słabsze odczyty i potwierdzenie ścieżki obniżek stóp przez Fed otwierałyby drogę w kierunku 3,60.
EURO/PLN w okolicach 4,23–4,24 to z kolei wypadkowa bardzo powolnego wzrostu w strefie euro oraz lepszych danych z polskiej gospodarki. W trzecim kwartale PKB całej UE rósł w tempie około 1,5 proc. rok do roku, podczas gdy Polska osiągnęła 3,7 proc., co naturalnie sprzyjało wcześniejszemu umocnieniu złotówki. Obecny poziom euro oznacza dla eksporterów nieco mniejszą premię kursową niż w latach 2022–2023, ale jest daleki od takiej siły złotego, która mogłaby realnie dusić konkurencyjność.
W relacji do „bezpiecznej przystani” z Alp PLN wygląda nieco gorzej. Kurs CHF/PLN w rejonie 4,58–4,59 pozostaje źródłem dyskomfortu dla części kredytobiorców zadłużonych we franku, którzy nie doczekali się jeszcze powrotu do poziomów w okolicach 4 zł. Szwajcarski bank centralny po serii wcześniejszych podwyżek utrzymuje dziś relatywnie restrykcyjną politykę, a frank nadal korzysta z globalnych napięć geopolitycznych i okresowych spadków na giełdach. Z punktu widzenia złotówki oznacza to, że CHF pozostanie jedną z najtrudniejszych walut do trwałego „odrobienia”.
Znacznie ciekawsza jest sytuacja, jaką tworzy funt brytyjski. BoE w listopadzie po raz kolejny utrzymał stopę bazową na poziomie 4 proc., przy bardzo wyrównanym głosowaniu 5 do 4. Jednocześnie w Wielkiej Brytanii najnowsze dane pokazują spadek inflacji CPI do 3,6 proc. rok do roku w październiku, najniżej od kilku miesięcy. To zestaw, który zwiększa prawdopodobieństwo obniżki stóp już w grudniu. Dziś GBP/PLN wciąż oscyluje wokół 4,80, ale rynek zaczyna brać pod uwagę scenariusz, w którym w 2026 roku to Londyn będzie ciął stopy szybciej niż Warszawa – co z czasem mogłoby sprzyjać stopniowemu umocnieniu PLN wobec GBP.
Na tle dużych par nie warto zapominać o walutach surowcowych. Dolar kanadyjski w relacji do PLN jest dziś wyceniany na około 2,59–2,60, blisko poziomów z ostatnich tygodni. Bank Kanady sygnalizuje ostrożność, a rynek ropy – kluczowego dla Kanady surowca – pozostaje pod wpływem mieszanki obaw o globalny popyt i decyzji kartelu OPEC+. Dla polskich firm powiązanych z rynkiem kanadyjskim oznacza to raczej stabilne, przewidywalne koszty transakcyjne, bez dużych skoków kursu CAD/PLN.
Podobnie zachowuje się korona norweska. Według NBP średni kurs NOK wynosi około 0,36 zł, a notowania rynkowe oscylują w bardzo wąskim przedziale 0,361–0,362 zł za 1 NOK. Norges Bank po wcześniejszych podwyżkach przyjął ostrożny, ale już raczej neutralny ton, a ceny ropy – choć wyższe niż na początku roku – nie wróciły do poziomów, które w przeszłości windowały NOK do roli jednej z najmocniejszych walut świata. Dla osób zarabiających w Norwegii i wymieniających środki na PLN oznacza to stabilne, ale nie rekordowo wysokie przeliczniki.
Na koniec warto podkreślić, że dolar kanadyjski i korona norweska (NOK) zachowują się jak klasyczne waluty surowcowe: ich wpływ na codzienne życie większości Polaków jest ograniczony, ale dla części eksporterów, pracowników migracyjnych czy firm korzystających z usług offshore te pary walutowe stanowią ważny element układanki ryzyka. W połączeniu z głównymi parami USD/PLN, EUR/PLN, CHF/PLN i GBP/PLN tworzą one szerszy obraz tego, jak postrzegany jest dziś polski rynek w oczach globalnego kapitału.
Złotówka wchodzi więc w końcówkę roku z mocnymi fundamentami, ale wrażliwa na każdy zwrot w globalnej polityce pieniężnej. Po stronie „plusów” są: najniższa od lat inflacja, solidny wzrost PKB, stosunkowo niskie bezrobocie i wciąż dodatnie realne stopy. Po stronie ryzyk – oczekiwany cykl cięć stóp przez Fed, niepewność co do ścieżki BoE, wolniejszy wzrost w strefie euro oraz potencjalne zawirowania geopolityczne. Dla uczestników rynku praktyczny wniosek jest prosty: złotówka pozostaje walutą względnie stabilną, ale wymaga aktywnego zarządzania ryzykiem, zwłaszcza tam, gdzie ekspozycja na USD, CHF, GBP czy NOK jest istotna z punktu widzenia bilansu firmy lub domowego budżetu.
Źródło: Jarosław Wasiński, MyBank.pl
Waluty - Najnowsze wiadomości i komentarze
Rynek złotego 5 stycznia 2026 po wydarzeniach w Wenezueli: rynek zachowuje spokój
2026-01-05 Komentarz walutowy MyBank.plRynek walutowy wchodzi w nowy tydzień w cieniu wydarzeń, które jeszcze kilkadziesiąt godzin temu groziły gwałtowną eskalacją globalnego ryzyka. Weekendowa interwencja Stanów Zjednoczonych wobec władz Wenezueli oraz zatrzymanie Nicolasa Maduro wywołały krótkotrwały skok niepewności na rynkach finansowych, jednak Forex zareagował zaskakująco spokojnie, a złotówka uniknęła nerwowej wyprzedaży. Dolar lekko się umocnił, surowce poruszyły się w przeciwnych kierunkach, a inwestorzy szybko zaczęli dyskontować scenariusz ograniczonej operacji, bez zakłóceń w eksporcie ropy.
Kurs złotego PLN na starcie 2026 roku: stabilizacja czy cisza przed burzą?
2026-01-02 Komentarz walutowy MyBank.plPiątkowy poranek, 2 stycznia, rozpoczyna się na rynku Forex umiarkowanymi nastrojami inwestorów, którzy po świątecznej przerwie ostrożnie wchodzą w pierwszy pełny dzień handlu 2026 roku. Dolar amerykański jest notowany blisko 3,60 zł, potwierdzając utrzymującą się presję spadkową z końca grudnia, euro oscyluje w rejonie 4,22 zł, a frank szwajcarski utrzymuje wysoką wycenę około 4,54 zł. Funt brytyjski kosztuje około 4,83–4,84 zł, podczas gdy korona norweska wciąż pozostaje słaba w stosunku do złotego i znajduje się poniżej 0,36 zł.
Złoty kończy rok spokojnie, ale styczeń 2026 może szybko zmienić sytuację na rynku walutowym
2025-12-29 Komentarz walutowy MyBank.plSpokojna końcówka roku może być myląca: Ostatnie dni handlu rynku walutowym w 2025 roku przebiegają w warunkach obniżonej płynności, typowej dla okresu świąteczno-noworocznego. Historycznie taki układ często sprzyja stabilizacji kursów, ale jednocześnie bywa zapowiedzią wzrostu zmienności wraz z powrotem pełnej aktywności inwestorów na początku stycznia. Wchodząc w 2026 rok, złoty znajduje się w punkcie równowagi pomiędzy solidnymi fundamentami krajowymi a globalnymi czynnikami ryzyka.
Przedświąteczny test złotówki: co zrobi PLN, gdy dolar słabnie?
2025-12-22 Komentarz walutowy MyBank.plPoniedziałek, 22 grudnia 2025 r., rozpoczął się na rynku walut w atmosferze wyraźnie przedświątecznej: z jednej strony inwestorzy wciąż próbują domykać rok zgodnie z dominującymi trendami ostatnich tygodni, z drugiej – płynność wchodzi w typowo grudniowy tryb mało płynnego rynku, w którym nawet umiarkowane zlecenia potrafią na chwilę podbić zmienność. W takich warunkach polski złoty pozostaje w centrum uwagi lokalnych uczestników rynku, bo to właśnie końcówka roku bywa okresem, gdy przepływy związane z rozliczeniami handlowymi i „porządkowaniem” portfeli potrafią przeważyć nad sygnałami stricte makroekonomicznymi.
Kurs złotego PLN – piątek, 19 grudnia 2025: czy złotówka utrzyma przewagę?
2025-12-19 Komentarz walutowy MyBank.plRynek złotego w ostatnich kilkunastu godzinach jest raczej areną precyzyjnego ważenia dwóch sił: pogarszających się sygnałów z amerykańskiego rynku pracy oraz wzrostu premii za ryzyko geopolityczne w obszarze ropy. To połączenie tradycyjnie sprzyja dolarowi i bezpiecznym przystaniom, a jednocześnie potrafi szkodzić walutom rynków wschodzących. Tym razem reakcja polskiego złotego jest bardziej zniuansowana: PLN nie został „złamany”, ale też nie ignoruje zmian globalnego sentymentu.
Złotówka zaskakuje rynek: PLN mocny, gdy świat gra pod Fed i geopolitykę
2025-12-18 Komentarz walutowy MyBank.plW czwartek, 18 grudnia 2025 r., rynki wciąż trawią serię sygnałów, że amerykański cykl koniunkturalny chłodnieje, a geopolityka znów potrafi w kilka godzin przestawić wyceny surowców. Z drugiej strony – polski złoty pozostaje wyraźnie odporny na nerwowe impulsy z zagranicy, co widać zarówno w zachowaniu głównych par z PLN, jak i w relacji złotówki do walut powiązanych z ropą. To nie jest „spektakularna hossa” na PLN, ale raczej konsekwentne utrzymywanie przewagi w środowisku, w którym część walut rynków wschodzących zwykle traci.
Polski złoty PLN silny mimo widma kryzysu i napięć na linii USA-Wenezuela
2025-12-17 Komentarz walutowy MyBank.plW środowy poranek 17 grudnia 2025 uwaga inwestorów, zmęczonych wielomiesięcznym śledzeniem wskaźników inflacji i analizowaniem każdego słowa płynącego z banków centralnych, gwałtownie przesunęła się na temat, który przez długi czas pozostawał w uśpieniu – kondycję amerykańskiego rynku pracy. To właśnie fundamenty gospodarki USA, a nie tylko stopy procentowe, stały się nowym punktem odniesienia dla globalnego kapitału. Rosnące bezrobocie w USA zmienia sposób, w jaki inwestorzy patrzą na dolara amerykańskiego, a pośrednio także na rynek złotego, który jak dotąd zaskakująco dobrze znosi globalne zawirowania.
Rynek złotego na starcie tygodnia: dolar amerykański, funt brytyjski i frank w jednym kadrze
2025-12-15 Komentarz walutowy MyBank.plPoniedziałkowy poranek 15 grudnia przynosi na rynku walut mieszankę ostrożności i selektywnego apetytu na ryzyko, typową dla startu nowego tygodnia w końcówce roku. W handlu widać, że uczestnicy rynku „ustawiają” pozycje pod serię decyzji banków centralnych i paczkę danych makro, a jednocześnie reagują na świeże impulsy z rynków globalnych.
Kursy walut w piątek 12 grudnia 2025: USH, CHF, GBP, NOK kontra PLN
2025-12-12 Komentarz walutowy MyBank.plPolski złoty w piątek utrzymuje pozycję wypracowaną w ostatnich dniach, a handel na rynku złotego ma wyraźnie „techniczną” strukturę: inwestorzy w dużej mierze reagują na impulsy z rynków bazowych i na różnice w oczekiwaniach dotyczących stóp procentowych, zamiast dyskontować jeden dominujący lokalny temat. W centrum uwagi pozostaje relacja między globalnym dolarem a koszykiem walut rynków wschodzących, w tym PLN. W praktyce oznacza to, że złotówka porusza się w rytmie zmian rentowności obligacji USA i nastrojów wobec ryzyka, a dopiero w drugim kroku rynek dopina narrację o krajowej polityce pieniężnej i kondycji finansów publicznych.
Fed tnie stopy, dolar słabnie. Co na to złotówka i rynek złotego?
2025-12-11 Komentarz walutowy MyBank.plCzwartek na rynku walutowym upływa pod znakiem "trzeźwienia" po decyzji Rezerwy Federalnej i jednoczesnego szukania nowego punktu równowagi przez główne waluty. Po trzeciej z rzędu obniżce stóp w USA dolar pozostaje pod presją, ale nie ma mowy o gwałtownym odwrocie. Na tym tle na rynku Forex złotówka pozostaje stabilna, a zmienność na głównych parach z PLN jest wyraźnie niższa niż kilka tygodni temu. Inwestorzy próbują zrozumieć, czy rosnąca niezgoda wewnątrz Fed będzie jedynie „szumem w tle”, czy początkiem poważniejszego sporu o przyszłość amerykańskiej polityki pieniężnej.









