Data dodania: 2025-11-18 (09:11)
We wtorkowy poranek polski złoty wchodzi na rynek w wyraźnie trudniejszym, ale wciąż nie dramatycznym otoczeniu. Inwestorzy na całym świecie próbują poukładać na nowo scenariusze dla stóp procentowych w USA po zakończeniu rekordowo długiego shutdownu, a jednocześnie trawią najnowsze dane o inflacji w Polsce i decyzje Rady Polityki Pieniężnej. W takim środowisku złotówka pozostaje relatywnie stabilna, choć lekko słabsza wobec dolara i franka, przy ograniczonym apetycie na ryzyko na globalnych rynkach.
Na rynku międzybankowym, na głównych platformach Forex, kursy walut wobec PLN o poranku 18 listopada układają się następująco: para USD/PLN jest notowany w okolicach 3,65, EUR/PLN oscyluje wokół 4,23–4,24, a GBP/PLN pozostaje blisko 4,80. Dolar kanadyjski w relacji do złotówki kosztuje około 2,60, zaś korona norweska NOK/PLN jest notowana tuż powyżej 0,36 zł. Równolegle najnowsza tabela średnich kursów NBP z poniedziałku pokazuje zbliżone poziomy: 3,64 zł za dolar amerykański, 4,22 zł za euro, 4,58 zł za franka, 4,79 zł za funta i około 0,36 zł za NOK, co potwierdza obraz umiarkowanego osłabienia złotego, ale bez oznak paniki.
W tle tych notowań stoi globalna układanka, w której pierwsze skrzypce grają Stany Zjednoczone. Kilka dni temu zakończył się najdłuższy w historii shutdown rządu federalnego, który przez ponad sześć tygodni paraliżował działanie administracji, opóźniał publikację kluczowych danych makroekonomicznych i podsycał nerwowość na rynkach. Po przyjęciu przez Kongres kompromisowej ustawy finansującej rząd przynajmniej do końca stycznia inwestorzy odetchnęli, ale pytanie o długofalowy wpływ tego epizodu na wzrost gospodarczy i politykę fiskalną USA pozostaje otwarte.
Od momentu ogłoszenia porozumienia dolar przeszedł kilkudniową fazę osłabienia, gdy część inwestorów zamykała długie pozycje w oczekiwaniu na „wysyp” zaległych danych, a indeks dolara cofał się z wcześniejszych szczytów. W ostatnich godzinach sytuacja zaczyna się jednak odwracać. Z informacji napływających z rynku kontraktów terminowych wynika, że prawdopodobieństwo obniżki stóp Fed już w grudniu spadło do około 40–45 proc., podczas gdy jeszcze tydzień temu sięgało blisko 60 proc.
Kolejni przedstawiciele Rezerwy Federalnej sugerują ostrożność. Wiceprzewodniczący Fed Philip Jefferson mówił w poniedziałek, że bank centralny musi „działać powoli” przy dalszych cięciach, wskazując na rosnące ryzyko dla rynku pracy. Z kolei członek Rady Christopher Waller w świeżym wystąpieniu bronił koncepcji kontynuowania cięć, ale również podkreślał konieczność uważnego ważenia danych o inflacji i zatrudnieniu.
Ten rozdźwięk w przekazie władz monetarnych sprawia, że dolar amerykański jest w ostatnich dniach targany sprzecznymi siłami: z jednej strony rynek gra scenariusz łagodzenia polityki, z drugiej – obawia się, że zbyt szybkie cięcia mogłyby podsycić presję cenową. Na razie bilans tych sił sprzyja raczej lekkiej odbudowie dolara niż jego dalszemu, gwałtownemu osłabieniu, co naturalnie odbija się na parach z PLN.
Na tym tle rynek złotego próbuje wypracować własną równowagę. Krajowe fundamenty wyglądają znacznie spokojniej niż globalne nagłówki: bezrobocie utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie, a wzrost gospodarczy – choć daleki od boomu – pozostaje dodatni. Najważniejszą informacją ostatnich tygodni był jednak wyraźny spadek inflacji. Według danych GUS i statystyki publicznej inflacja CPI w październiku wyniosła 2,8 proc. rok do roku, co oznacza ruch minimalnie w dół z 2,9 proc. miesiąc wcześniej i sytuowanie się bardzo blisko celu inflacyjnego NBP na poziomie 2,5 proc.
Na ten odczyt niemal natychmiast zareagowała Rada Polityki Pieniężnej. Na posiedzeniu 4–5 listopada RPP obniżyła stopę referencyjną o 25 punktów bazowych, do 4,25 proc., kontynuując ostrożny cykl łagodzenia. Jednocześnie w komunikacie podkreślono znaczącą niepewność co do perspektyw globalnej koniunktury i inflacji, co w praktyce oznacza brak zobowiązań do dalszych, szybkich cięć. NBP w najnowszej projekcji zakłada stopniowe „doklepywanie” inflacji w okolice celu w horyzoncie kilku kwartałów, bez potrzeby drastycznego zacieśniania lub luzowania.
Prezes banku centralnego zwrócił niedawno uwagę, że stopa w okolicach 4 proc. „nie byłaby wysoka”, jeśli inflacja na dłużej utrzyma się w pobliżu 2,5 proc. To jasny sygnał dla rynku, że w bazowym scenariuszu przedział 3,5–4,0 proc. może stać się nową „normalnością” dla stóp w Polsce, o ile nie dojdzie do silnego zaskoczenia po stronie cen lub aktywności gospodarczej. Ten przekaz – w połączeniu z faktem, że inflacja wróciła w przedział dopuszczalnych odchyleń od celu – działa stabilizująco na PLN, bo ogranicza ryzyko gwałtownego ciśnienia na dalsze, głębokie cięcia.
W efekcie złotówka wciąż pozostaje jedną z mocniejszych walut regionu, mimo rosnącej globalnej awersji do ryzyka. Widać to zwłaszcza w zachowaniu pary EUR/PLN, która – mimo chwilowych wyskoków po stronie euro – od wielu tygodni porusza się w relatywnie wąskim przedziale i dziś na rynku Forex jest notowany nieco powyżej 4,23. Dla eksporterów to poziom nadal akceptowalny, choć oznaczający mniejszą korzyść kursową niż w czasie, gdy euro kosztowało powyżej 4,40 zł. Dla importerów z kolei stabilne, umiarkowane umocnienie PLN w relacji do wspólnej waluty łagodzi presję kosztową.
Więcej emocji przynosi para USD/PLN. Na dzisiejszym otwarciu dolar amerykański jest notowany w rejonie 3,65 zł, delikatnie powyżej wczorajszych poziomów. To odzwierciedla nie tylko lekką globalną poprawę notowań dolara po fali domykania krótkich pozycji, ale też ostrożność inwestorów przed serią zaległych odczytów z amerykańskiej gospodarki, które w najbliższych dniach zaczną schodzić z opóźnieniem z powodu zakończonego właśnie shutdownu. Jeśli dane o inflacji i rynku pracy okażą się mocniejsze od oczekiwań, rynek może dodatkowo ograniczyć wycenę grudniowej obniżki stóp Fed, co pchnęłoby USD/PLN w okolice 3,70. Słabsze odczyty dałyby z kolei złotówce szansę na powrót w okolice 3,60 za dolara.
W parze z frankiem szwajcarskim złoty wciąż odczuwa skutki globalnej nerwowości. CHF/PLN pozostaje w okolicach 4,58–4,59 zł, korzystając z rosnącego popytu na „bezpieczne przystanie”. Szwajcarska waluta zyskała dodatkowo po ostatnich informacjach o porozumieniu handlowym ze Stanami Zjednoczonymi, które poprawiło postrzeganie perspektyw szwajcarskiego eksportu i umocniło status franka jako stabilnej przystani na czasy zawirowań. Dla posiadaczy kredytów denominowanych we franku oznacza to, że mimo poprawy sytuacji inflacyjnej w Polsce, raty pozostają wyraźnie wyższe niż w okresie, gdy kurs CHF/PLN oscylował bliżej 4 zł.
Na rynku funta obraz jest bardziej zniuansowany. Funt brytyjski pozostaje pod presją słabszych danych z tamtejszej gospodarki i toczącej się dyskusji o tempie ewentualnych cięć stóp przez Bank Anglii, ale w relacji do złotego wciąż jest drogi – GBP/PLN jest notowany w okolicach 4,80. Z punktu widzenia polskich gospodarstw domowych, które pracują w Wielkiej Brytanii i przelewają środki do kraju, oznacza to wciąż korzystny przelicznik, choć skala „premii” w porównaniu z euro jest dziś mniejsza niż kilka lat temu. Dalszy kierunek pary zależeć będzie od tego, czy Londyn szybciej niż Warszawa przejdzie do głębszego łagodzenia polityki monetarnej – wtedy złotówka miałaby szansę na stopniowe odzyskiwanie pola.
Warto przyjrzeć się także walutom surowcowym. Dolar kanadyjski w relacji do PLN porusza się dziś w okolicach 2,60. Taki poziom to wypadkowa umiarkowanie słabego CAD na tle dolara amerykańskiego oraz niższych niż w poprzednich latach cen ropy, które ograniczają atrakcyjność Kanady jako „gry na surowce”. Bank Kanady – podobnie jak większość banków centralnych G10 – sygnalizuje ostrożność i nie spieszy się z dalszym zacieśnianiem, co utrudnia CAD wyjście z cienia USD. Dla polskich firm powiązanych z rynkiem kanadyjskim oznacza to raczej spokojne, niewielkie zmiany kosztów transakcyjnych w nadchodzących tygodniach.
W podobnym gronie plasuje się korona norweska. NOK/PLN według większości serwisów rynkowych oscyluje dziś wokół 0,36 zł, a zatem znacznie niżej, niż przy szczytach sprzed kilku lat, gdy wysokie ceny ropy wywindowały koronę w górę. Obecnie Norges Bank po serii wcześniejszych podwyżek wybiera ton bardziej gołębi, a niższe ceny surowców sprawiają, że popyt na NOK jako „czystą” ekspozycję na ropę jest ograniczony. Dla tysięcy Polaków pracujących w Norwegii to ciągle przyzwoity, ale nie rekordowy kurs wymiany, a dla importerów z tego kierunku – względnie korzystny poziom kosztów.
Na marginesie tych ruchów w walutach wciąż ważnym barometrem nastrojów pozostają metale szlachetne. Po dynamicznych wzrostach z początku miesiąca, gdy srebro i złoto zyskiwały jako bezpośredni beneficjenci obaw związanych z shutdownem, w ostatnich dniach notują korektę. Mocniejszy dolar i spadające oczekiwania na szybkie cięcia stóp w USA ciągną ceny kruszców lekko w dół, co z kolei sprzyja stabilizacji dolara i pośrednio ogranicza przestrzeń do gwałtownego umocnienia złotówki.
Rynek złotego wchodzi w końcówkę roku z relatywnie komfortowej pozycji, ale w otoczeniu bardzo dużej zewnętrznej niepewności. Polski złoty korzysta z faktu, że inflacja zeszła w okolice celu NBP, a stopy procentowe – choć obniżone – nadal zapewniają dodatnią realną rentowność aktywów w PLN. Jednocześnie każdy nowy komunikat z Fed, każdy odczyt inflacji w USA oraz każdy sygnał polityczny związany z amerykańskim budżetem może w ciągu godzin przesunąć notowania USD/PLN czy EUR/PLN o kilka groszy. Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność aktywnego zarządzania ryzykiem walutowym, a dla inwestorów – świadomość, że waluty pozostaną w najbliższych tygodniach jednym z głównych kanałów, przez które rynek będzie wyceniał globalne napięcia.
W tle tych notowań stoi globalna układanka, w której pierwsze skrzypce grają Stany Zjednoczone. Kilka dni temu zakończył się najdłuższy w historii shutdown rządu federalnego, który przez ponad sześć tygodni paraliżował działanie administracji, opóźniał publikację kluczowych danych makroekonomicznych i podsycał nerwowość na rynkach. Po przyjęciu przez Kongres kompromisowej ustawy finansującej rząd przynajmniej do końca stycznia inwestorzy odetchnęli, ale pytanie o długofalowy wpływ tego epizodu na wzrost gospodarczy i politykę fiskalną USA pozostaje otwarte.
Od momentu ogłoszenia porozumienia dolar przeszedł kilkudniową fazę osłabienia, gdy część inwestorów zamykała długie pozycje w oczekiwaniu na „wysyp” zaległych danych, a indeks dolara cofał się z wcześniejszych szczytów. W ostatnich godzinach sytuacja zaczyna się jednak odwracać. Z informacji napływających z rynku kontraktów terminowych wynika, że prawdopodobieństwo obniżki stóp Fed już w grudniu spadło do około 40–45 proc., podczas gdy jeszcze tydzień temu sięgało blisko 60 proc.
Kolejni przedstawiciele Rezerwy Federalnej sugerują ostrożność. Wiceprzewodniczący Fed Philip Jefferson mówił w poniedziałek, że bank centralny musi „działać powoli” przy dalszych cięciach, wskazując na rosnące ryzyko dla rynku pracy. Z kolei członek Rady Christopher Waller w świeżym wystąpieniu bronił koncepcji kontynuowania cięć, ale również podkreślał konieczność uważnego ważenia danych o inflacji i zatrudnieniu.
Ten rozdźwięk w przekazie władz monetarnych sprawia, że dolar amerykański jest w ostatnich dniach targany sprzecznymi siłami: z jednej strony rynek gra scenariusz łagodzenia polityki, z drugiej – obawia się, że zbyt szybkie cięcia mogłyby podsycić presję cenową. Na razie bilans tych sił sprzyja raczej lekkiej odbudowie dolara niż jego dalszemu, gwałtownemu osłabieniu, co naturalnie odbija się na parach z PLN.
Na tym tle rynek złotego próbuje wypracować własną równowagę. Krajowe fundamenty wyglądają znacznie spokojniej niż globalne nagłówki: bezrobocie utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie, a wzrost gospodarczy – choć daleki od boomu – pozostaje dodatni. Najważniejszą informacją ostatnich tygodni był jednak wyraźny spadek inflacji. Według danych GUS i statystyki publicznej inflacja CPI w październiku wyniosła 2,8 proc. rok do roku, co oznacza ruch minimalnie w dół z 2,9 proc. miesiąc wcześniej i sytuowanie się bardzo blisko celu inflacyjnego NBP na poziomie 2,5 proc.
Na ten odczyt niemal natychmiast zareagowała Rada Polityki Pieniężnej. Na posiedzeniu 4–5 listopada RPP obniżyła stopę referencyjną o 25 punktów bazowych, do 4,25 proc., kontynuując ostrożny cykl łagodzenia. Jednocześnie w komunikacie podkreślono znaczącą niepewność co do perspektyw globalnej koniunktury i inflacji, co w praktyce oznacza brak zobowiązań do dalszych, szybkich cięć. NBP w najnowszej projekcji zakłada stopniowe „doklepywanie” inflacji w okolice celu w horyzoncie kilku kwartałów, bez potrzeby drastycznego zacieśniania lub luzowania.
Prezes banku centralnego zwrócił niedawno uwagę, że stopa w okolicach 4 proc. „nie byłaby wysoka”, jeśli inflacja na dłużej utrzyma się w pobliżu 2,5 proc. To jasny sygnał dla rynku, że w bazowym scenariuszu przedział 3,5–4,0 proc. może stać się nową „normalnością” dla stóp w Polsce, o ile nie dojdzie do silnego zaskoczenia po stronie cen lub aktywności gospodarczej. Ten przekaz – w połączeniu z faktem, że inflacja wróciła w przedział dopuszczalnych odchyleń od celu – działa stabilizująco na PLN, bo ogranicza ryzyko gwałtownego ciśnienia na dalsze, głębokie cięcia.
W efekcie złotówka wciąż pozostaje jedną z mocniejszych walut regionu, mimo rosnącej globalnej awersji do ryzyka. Widać to zwłaszcza w zachowaniu pary EUR/PLN, która – mimo chwilowych wyskoków po stronie euro – od wielu tygodni porusza się w relatywnie wąskim przedziale i dziś na rynku Forex jest notowany nieco powyżej 4,23. Dla eksporterów to poziom nadal akceptowalny, choć oznaczający mniejszą korzyść kursową niż w czasie, gdy euro kosztowało powyżej 4,40 zł. Dla importerów z kolei stabilne, umiarkowane umocnienie PLN w relacji do wspólnej waluty łagodzi presję kosztową.
Więcej emocji przynosi para USD/PLN. Na dzisiejszym otwarciu dolar amerykański jest notowany w rejonie 3,65 zł, delikatnie powyżej wczorajszych poziomów. To odzwierciedla nie tylko lekką globalną poprawę notowań dolara po fali domykania krótkich pozycji, ale też ostrożność inwestorów przed serią zaległych odczytów z amerykańskiej gospodarki, które w najbliższych dniach zaczną schodzić z opóźnieniem z powodu zakończonego właśnie shutdownu. Jeśli dane o inflacji i rynku pracy okażą się mocniejsze od oczekiwań, rynek może dodatkowo ograniczyć wycenę grudniowej obniżki stóp Fed, co pchnęłoby USD/PLN w okolice 3,70. Słabsze odczyty dałyby z kolei złotówce szansę na powrót w okolice 3,60 za dolara.
W parze z frankiem szwajcarskim złoty wciąż odczuwa skutki globalnej nerwowości. CHF/PLN pozostaje w okolicach 4,58–4,59 zł, korzystając z rosnącego popytu na „bezpieczne przystanie”. Szwajcarska waluta zyskała dodatkowo po ostatnich informacjach o porozumieniu handlowym ze Stanami Zjednoczonymi, które poprawiło postrzeganie perspektyw szwajcarskiego eksportu i umocniło status franka jako stabilnej przystani na czasy zawirowań. Dla posiadaczy kredytów denominowanych we franku oznacza to, że mimo poprawy sytuacji inflacyjnej w Polsce, raty pozostają wyraźnie wyższe niż w okresie, gdy kurs CHF/PLN oscylował bliżej 4 zł.
Na rynku funta obraz jest bardziej zniuansowany. Funt brytyjski pozostaje pod presją słabszych danych z tamtejszej gospodarki i toczącej się dyskusji o tempie ewentualnych cięć stóp przez Bank Anglii, ale w relacji do złotego wciąż jest drogi – GBP/PLN jest notowany w okolicach 4,80. Z punktu widzenia polskich gospodarstw domowych, które pracują w Wielkiej Brytanii i przelewają środki do kraju, oznacza to wciąż korzystny przelicznik, choć skala „premii” w porównaniu z euro jest dziś mniejsza niż kilka lat temu. Dalszy kierunek pary zależeć będzie od tego, czy Londyn szybciej niż Warszawa przejdzie do głębszego łagodzenia polityki monetarnej – wtedy złotówka miałaby szansę na stopniowe odzyskiwanie pola.
Warto przyjrzeć się także walutom surowcowym. Dolar kanadyjski w relacji do PLN porusza się dziś w okolicach 2,60. Taki poziom to wypadkowa umiarkowanie słabego CAD na tle dolara amerykańskiego oraz niższych niż w poprzednich latach cen ropy, które ograniczają atrakcyjność Kanady jako „gry na surowce”. Bank Kanady – podobnie jak większość banków centralnych G10 – sygnalizuje ostrożność i nie spieszy się z dalszym zacieśnianiem, co utrudnia CAD wyjście z cienia USD. Dla polskich firm powiązanych z rynkiem kanadyjskim oznacza to raczej spokojne, niewielkie zmiany kosztów transakcyjnych w nadchodzących tygodniach.
W podobnym gronie plasuje się korona norweska. NOK/PLN według większości serwisów rynkowych oscyluje dziś wokół 0,36 zł, a zatem znacznie niżej, niż przy szczytach sprzed kilku lat, gdy wysokie ceny ropy wywindowały koronę w górę. Obecnie Norges Bank po serii wcześniejszych podwyżek wybiera ton bardziej gołębi, a niższe ceny surowców sprawiają, że popyt na NOK jako „czystą” ekspozycję na ropę jest ograniczony. Dla tysięcy Polaków pracujących w Norwegii to ciągle przyzwoity, ale nie rekordowy kurs wymiany, a dla importerów z tego kierunku – względnie korzystny poziom kosztów.
Na marginesie tych ruchów w walutach wciąż ważnym barometrem nastrojów pozostają metale szlachetne. Po dynamicznych wzrostach z początku miesiąca, gdy srebro i złoto zyskiwały jako bezpośredni beneficjenci obaw związanych z shutdownem, w ostatnich dniach notują korektę. Mocniejszy dolar i spadające oczekiwania na szybkie cięcia stóp w USA ciągną ceny kruszców lekko w dół, co z kolei sprzyja stabilizacji dolara i pośrednio ogranicza przestrzeń do gwałtownego umocnienia złotówki.
Rynek złotego wchodzi w końcówkę roku z relatywnie komfortowej pozycji, ale w otoczeniu bardzo dużej zewnętrznej niepewności. Polski złoty korzysta z faktu, że inflacja zeszła w okolice celu NBP, a stopy procentowe – choć obniżone – nadal zapewniają dodatnią realną rentowność aktywów w PLN. Jednocześnie każdy nowy komunikat z Fed, każdy odczyt inflacji w USA oraz każdy sygnał polityczny związany z amerykańskim budżetem może w ciągu godzin przesunąć notowania USD/PLN czy EUR/PLN o kilka groszy. Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność aktywnego zarządzania ryzykiem walutowym, a dla inwestorów – świadomość, że waluty pozostaną w najbliższych tygodniach jednym z głównych kanałów, przez które rynek będzie wyceniał globalne napięcia.
Źródło: Jarosław Wasiński, MyBank.pl
Waluty - Najnowsze wiadomości i komentarze
Rynek złotego 5 stycznia 2026 po wydarzeniach w Wenezueli: rynek zachowuje spokój
2026-01-05 Komentarz walutowy MyBank.plRynek walutowy wchodzi w nowy tydzień w cieniu wydarzeń, które jeszcze kilkadziesiąt godzin temu groziły gwałtowną eskalacją globalnego ryzyka. Weekendowa interwencja Stanów Zjednoczonych wobec władz Wenezueli oraz zatrzymanie Nicolasa Maduro wywołały krótkotrwały skok niepewności na rynkach finansowych, jednak Forex zareagował zaskakująco spokojnie, a złotówka uniknęła nerwowej wyprzedaży. Dolar lekko się umocnił, surowce poruszyły się w przeciwnych kierunkach, a inwestorzy szybko zaczęli dyskontować scenariusz ograniczonej operacji, bez zakłóceń w eksporcie ropy.
Kurs złotego PLN na starcie 2026 roku: stabilizacja czy cisza przed burzą?
2026-01-02 Komentarz walutowy MyBank.plPiątkowy poranek, 2 stycznia, rozpoczyna się na rynku Forex umiarkowanymi nastrojami inwestorów, którzy po świątecznej przerwie ostrożnie wchodzą w pierwszy pełny dzień handlu 2026 roku. Dolar amerykański jest notowany blisko 3,60 zł, potwierdzając utrzymującą się presję spadkową z końca grudnia, euro oscyluje w rejonie 4,22 zł, a frank szwajcarski utrzymuje wysoką wycenę około 4,54 zł. Funt brytyjski kosztuje około 4,83–4,84 zł, podczas gdy korona norweska wciąż pozostaje słaba w stosunku do złotego i znajduje się poniżej 0,36 zł.
Złoty kończy rok spokojnie, ale styczeń 2026 może szybko zmienić sytuację na rynku walutowym
2025-12-29 Komentarz walutowy MyBank.plSpokojna końcówka roku może być myląca: Ostatnie dni handlu rynku walutowym w 2025 roku przebiegają w warunkach obniżonej płynności, typowej dla okresu świąteczno-noworocznego. Historycznie taki układ często sprzyja stabilizacji kursów, ale jednocześnie bywa zapowiedzią wzrostu zmienności wraz z powrotem pełnej aktywności inwestorów na początku stycznia. Wchodząc w 2026 rok, złoty znajduje się w punkcie równowagi pomiędzy solidnymi fundamentami krajowymi a globalnymi czynnikami ryzyka.
Przedświąteczny test złotówki: co zrobi PLN, gdy dolar słabnie?
2025-12-22 Komentarz walutowy MyBank.plPoniedziałek, 22 grudnia 2025 r., rozpoczął się na rynku walut w atmosferze wyraźnie przedświątecznej: z jednej strony inwestorzy wciąż próbują domykać rok zgodnie z dominującymi trendami ostatnich tygodni, z drugiej – płynność wchodzi w typowo grudniowy tryb mało płynnego rynku, w którym nawet umiarkowane zlecenia potrafią na chwilę podbić zmienność. W takich warunkach polski złoty pozostaje w centrum uwagi lokalnych uczestników rynku, bo to właśnie końcówka roku bywa okresem, gdy przepływy związane z rozliczeniami handlowymi i „porządkowaniem” portfeli potrafią przeważyć nad sygnałami stricte makroekonomicznymi.
Kurs złotego PLN – piątek, 19 grudnia 2025: czy złotówka utrzyma przewagę?
2025-12-19 Komentarz walutowy MyBank.plRynek złotego w ostatnich kilkunastu godzinach jest raczej areną precyzyjnego ważenia dwóch sił: pogarszających się sygnałów z amerykańskiego rynku pracy oraz wzrostu premii za ryzyko geopolityczne w obszarze ropy. To połączenie tradycyjnie sprzyja dolarowi i bezpiecznym przystaniom, a jednocześnie potrafi szkodzić walutom rynków wschodzących. Tym razem reakcja polskiego złotego jest bardziej zniuansowana: PLN nie został „złamany”, ale też nie ignoruje zmian globalnego sentymentu.
Złotówka zaskakuje rynek: PLN mocny, gdy świat gra pod Fed i geopolitykę
2025-12-18 Komentarz walutowy MyBank.plW czwartek, 18 grudnia 2025 r., rynki wciąż trawią serię sygnałów, że amerykański cykl koniunkturalny chłodnieje, a geopolityka znów potrafi w kilka godzin przestawić wyceny surowców. Z drugiej strony – polski złoty pozostaje wyraźnie odporny na nerwowe impulsy z zagranicy, co widać zarówno w zachowaniu głównych par z PLN, jak i w relacji złotówki do walut powiązanych z ropą. To nie jest „spektakularna hossa” na PLN, ale raczej konsekwentne utrzymywanie przewagi w środowisku, w którym część walut rynków wschodzących zwykle traci.
Polski złoty PLN silny mimo widma kryzysu i napięć na linii USA-Wenezuela
2025-12-17 Komentarz walutowy MyBank.plW środowy poranek 17 grudnia 2025 uwaga inwestorów, zmęczonych wielomiesięcznym śledzeniem wskaźników inflacji i analizowaniem każdego słowa płynącego z banków centralnych, gwałtownie przesunęła się na temat, który przez długi czas pozostawał w uśpieniu – kondycję amerykańskiego rynku pracy. To właśnie fundamenty gospodarki USA, a nie tylko stopy procentowe, stały się nowym punktem odniesienia dla globalnego kapitału. Rosnące bezrobocie w USA zmienia sposób, w jaki inwestorzy patrzą na dolara amerykańskiego, a pośrednio także na rynek złotego, który jak dotąd zaskakująco dobrze znosi globalne zawirowania.
Rynek złotego na starcie tygodnia: dolar amerykański, funt brytyjski i frank w jednym kadrze
2025-12-15 Komentarz walutowy MyBank.plPoniedziałkowy poranek 15 grudnia przynosi na rynku walut mieszankę ostrożności i selektywnego apetytu na ryzyko, typową dla startu nowego tygodnia w końcówce roku. W handlu widać, że uczestnicy rynku „ustawiają” pozycje pod serię decyzji banków centralnych i paczkę danych makro, a jednocześnie reagują na świeże impulsy z rynków globalnych.
Kursy walut w piątek 12 grudnia 2025: USH, CHF, GBP, NOK kontra PLN
2025-12-12 Komentarz walutowy MyBank.plPolski złoty w piątek utrzymuje pozycję wypracowaną w ostatnich dniach, a handel na rynku złotego ma wyraźnie „techniczną” strukturę: inwestorzy w dużej mierze reagują na impulsy z rynków bazowych i na różnice w oczekiwaniach dotyczących stóp procentowych, zamiast dyskontować jeden dominujący lokalny temat. W centrum uwagi pozostaje relacja między globalnym dolarem a koszykiem walut rynków wschodzących, w tym PLN. W praktyce oznacza to, że złotówka porusza się w rytmie zmian rentowności obligacji USA i nastrojów wobec ryzyka, a dopiero w drugim kroku rynek dopina narrację o krajowej polityce pieniężnej i kondycji finansów publicznych.
Fed tnie stopy, dolar słabnie. Co na to złotówka i rynek złotego?
2025-12-11 Komentarz walutowy MyBank.plCzwartek na rynku walutowym upływa pod znakiem "trzeźwienia" po decyzji Rezerwy Federalnej i jednoczesnego szukania nowego punktu równowagi przez główne waluty. Po trzeciej z rzędu obniżce stóp w USA dolar pozostaje pod presją, ale nie ma mowy o gwałtownym odwrocie. Na tym tle na rynku Forex złotówka pozostaje stabilna, a zmienność na głównych parach z PLN jest wyraźnie niższa niż kilka tygodni temu. Inwestorzy próbują zrozumieć, czy rosnąca niezgoda wewnątrz Fed będzie jedynie „szumem w tle”, czy początkiem poważniejszego sporu o przyszłość amerykańskiej polityki pieniężnej.









