Na rynku wciąż dominuje mieszanka czynników: rynkowa wycena dalszego luzowania polityki przez Fed, rozpoczęty w USA „shutdown” i rosnące napięcia geopolityczne. W tym środowisku polski złoty korzysta z przewidywalności polityki pieniężnej w regionie i osłabienia dolara opartego na oczekiwaniach na kolejne cięcia stóp w 2025 r., ale jednocześnie pozostaje wrażliwy na odczyty koniunktury ze strefy euro i komunikaty głównych banków centralnych. Notowania na rynku międzybankowym o tej porze lokują USD/PLN w okolicach 3,62–3,63, EUR/PLN blisko 4,26, CHF/PLN przy 4,55–4,56, GBP/PLN w rejonie 4,89–4,90, a korona norweska i dolar kanadyjski wyceniane są odpowiednio w rejonie 0,366 PLN i 2,60 PLN.
Wyceny NBP, czyli punkt odniesienia dla rynku kasowego i księgowego, są na ten moment dostępne z wczoraj: tabela 190/A/NBP z 1 października wskazuje 3,6245 zł za dolara, 4,2586 zł za euro, 4,5542 zł za franka i 4,8812 zł za funta; dolar kanadyjski wyceniono na 2,6041 zł. Bank publikuje nową tabelę zwyczajowo około południa, więc to wciąż najbardziej aktualne wartości opublikowane oficjalnie. Kursy NBP (tabela 190/A/NBP/2025): USD 3,6245; EUR 4,2586; CHF 4,5542; GBP 4,8812; CAD 2,6041. Drobne odchylenia między rynkiem bieżącym a tabelą wynikają z intradayowej zmienności i różnicy momentu kwotowania.
W tle walutowego obrazu dnia pozostaje złoto, które w ostatnich kilkudziesięciu godzinach ustanowiło nowe historyczne maksima, wspinając się w okolice 3,9 tys. dol. za uncję. Rynek łączy tę falę popytu z rozpoczętym w USA zamknięciem rządu, wzrostem awersji do ryzyka oraz wciąż żywą narracją o dalszych obniżkach stóp przez Fed. W efekcie część kapitału defensywnego płynęła do metali szlachetnych, co pomagało zbić rentowności i osłabić dolara na szerokim rynku, z korzyścią dla koszyka walut rynków wschodzących, w tym PLN. Dynamikę metali szlachetnych warto jednak czytać przez pryzmat zmiennego apetytu na ryzyko i krótkoterminowych przepływów – w przeszłości gwałtowne rajdy złota potrafiły hamować równie szybko, gdy ustępowały napięcia lub rosły oczekiwania na twardszą postawę banków centralnych. Na razie przekaz dnia jest klarowny: bezpieczne aktywa korzystają z niepewności fiskalnej w USA oraz z rynkowych wycen dalszego łagodzenia polityki pieniężnej.
Wypowiedzi przedstawicieli Fed z ostatnich dni sugerują, że amerykańska polityka pieniężna pozostaje ściśle uzależniona od danych, a Komitet – świadomy dwustronnych ryzyk – nie złoży deklaracji, które mogłyby być odebrane jako zapowiedź z góry rozrysowanej ścieżki. Przewodniczący Jerome Powell ujął to wprost, podkreślając, że Rezerwa Federalna działa „spotkanie po spotkaniu”, a decyzje będą wynikać z bieżących raportów i bilansu ryzyk. W jego własnych słowach: „nie jesteśmy na z góry ustalonej ścieżce”. Ta fraza – choć brzmi jak formuła protokolarna – realnie odsuwa od rynku nadmierny „forward guidance”, czyniąc notowania walut i obligacji bardziej wrażliwymi na każdą niespodziankę w danych o aktywności i inflacji. Dla PLN oznacza to tyle, że szoki informacyjne z USA (duże zaskoczenia w ADP, ISM lub twardych danych o zatrudnieniu po wznowieniu publikacji statystyk federalnych) mogą szybko przeliczać się na kilkugroszowe wahania USD/PLN, nawet gdy lokalny przekaz pozostaje neutralny.
Z punktu widzenia inwestora krajowego kluczowe jest rozumienie mechaniki odchyleń między rynkiem bieżącym a kursami księgowymi. Tabela NBP jest publikowana raz dziennie, w przybliżeniu w środku dnia roboczego, a więc staje się „zdjęciem” rynku z konkretnej godziny. Rynek międzybankowy pracuje natomiast nieustannie, a napływ informacji – jak w tym tygodniu: rządowy „shutdown” w USA, wypowiedzi bankierów centralnych czy aktualizacje indeksów koniunktury – potrafi w krótkim czasie przesunąć pary z PLN o kilka dziesiątych procent. To widać dziś, gdy rynek złotego porusza się w wąskich pasmach, ale reaguje na każdy impuls z otoczenia. W praktyce oznacza to, że rozliczenia oparte na kursach NBP będą z konieczności „wygładzone” względem tego, co widać na wykresach intraday.
Najwięcej emocji wciąż budzi relacja PLN do dolara. Na wykresie DXY paliwem do wczorajszej i dzisiejszej korekty były napływy do złota i oczekiwania na gołębszy kurs Fed w kolejnych miesiącach, co pozwoliło złotemu utrzymać się blisko najlepszych poziomów w tym roku. Dolar amerykański pozostaje jednak walutą „bez alternatywy” w momentach silnych zawirowań: w sytuacji eskalacji ryzyka geopolitycznego lub „twardszych” sygnałów z FOMC, USD szybciej odzyskuje przewagę na rynkach globalnych i spłaszcza wcześniejsze umocnienie walut EM. Dzisiejsze poziomy – około 3,62–3,63 – dobrze oddają tę delikatną równowagę: w krótkim horyzoncie zasięg wahań zależeć będzie bardziej od stron napływających danych niż od narracji, a potencjalny powrót powyżej 3,66–3,67 nie wymagałby fundamentalnego przełomu, jedynie serii niekorzystnych niespodzianek w danych z USA.
Na parze z euro złotówka korzysta z podtrzymania oczekiwań, że perspektywy wzrostu w strefie euro nie uległy gwałtownemu pogorszeniu mimo mieszanych sygnałów z przemysłu. Po serii słabszych odczytów niemieckich wskaźników nastrojów rynek przyjął bardziej wyważone podejście: mniejsze „wgryzanie się” negatywnych danych w kurs EUR, a większy nacisk na globalne czynniki ryzyka. Stąd kursy walut w Warszawie pozostają sprzężone z nastrojami na Wall Street i rynkach długu, a EUR/PLN przy 4,25–4,27 wydaje się obecnie naturalną strefą równowagi. Dla importerów i eksporterów oznacza to mniejszą, choć wciąż istotną, ekspozycję na krótkie strzały zmienności i relatywnie większą rolę transzowania ekspozycji niż prób „łapania” jednego, idealnego punktu wejścia.
Frank szwajcarski, mimo globalnego wzrostu awersji do ryzyka, nie wykazuje w Polsce gwałtownego „bezpiecznego” wybicia. Rynek przyjął, że SNB – chociaż gotów reagować na zmiany globalnej inflacji i kursu EUR/CHF – nie ma dziś interesu w tolerowaniu nadmiernego umocnienia franka. W efekcie CHF w relacji do PLN utrzymuje pułap 4,55–4,56, a ewentualne odchylenia wywołują raczej publikacje makro niż deklaracje banku centralnego. W tle rośnie znaczenie komunikacji z USA: gołębsze odczyty danych i „risk-on” zwykle odpuszczają presję na CHF/PLN, nawet jeśli rynki akcji w Europie chwilowo cofają. Dzisiejsze poziomy należy więc czytać jako wynik krzyżowego układu sił – nie tylko siły franka, ale też tego, co dzieje się na EUR i USD.
Wśród walut towarzyszących złotemu uwagę zwraca dolar kanadyjski, który pozostaje wrażliwy na słabość lokalnego rynku pracy i wyceny docelowej ścieżki stóp w Kanadzie. CAD/PLN dryfuje dziś nieco niżej, w okolice 2,60, co jest spójne z poniedziałkowym minimum rocznym w rejonie 2,60–2,60 z końcówki września i początku października. Dla importerów ceny surowców i kurs USD/CAD mogą mieć w najbliższych tygodniach większe znaczenie niż zmienność na samym złotym – jeżeli ropa pozostanie pod presją, a Fed będzie komunikował cierpliwe obniżki, CAD może zostać „przy ziemi” wobec PLN. Z perspektywy hedgingu oznacza to, że zabezpieczenia oparte na krótszych terminach i bliskich poziomach mogą okazać się relatywnie tańsze niż jeszcze w sierpniu.
Oddzielną historią jest korona norweska, która w relacji do złotego dalej jest ograniczana przez mieszankę czynników: globalną ścieżkę stóp procentowych, wrażliwość NOK na ropę i przepływy portfelowe. Dzisiejsze kwotowania w okolicach 0,366 PLN korespondują z wyraźnym zjazdem zmienności intraday i słabszym USD. Jeżeli rynkowy apetyt na ryzyko zdoła się utrzymać, korony nordyckie mogą stopniowo odrabiać pozycje, ale układ sił pozostaje delikatny: krótka seria gorszych wieści makro z Europy lub twardszy ton Fed szybko odwraca nastroje w NOK/PLN. Dla firm z ekspozycją na Skandynawię oznacza to, że strategiami pierwszego wyboru pozostają transze i widełki kursowe, zamiast agresywnych „all-in” przy jednostkowych odczytach danych.
Brytyjska waluta zachowuje się stabilnie, a funt brytyjski utrzymuje notowania blisko psychologicznego 4,90. Dla rynku zrozumiałe pozostaje, że Bank Anglii będzie ostrożny: inflacja nie wróciła jeszcze jednoznacznie do celu, a mieszane sygnały z realnej gospodarki skłaniają MPC do stopniowego podejścia. Taki profil polityki wspiera GBP/PLN w wąskim przedziale wahań, w którym decydujący okazuje się ton globalnego dolara. Jeśli ten osłabnie – funt łatwiej przełamie 4,90; jeżeli rentowności w USA odbiją, kurs może znów osuwać się w stronę 4,86–4,87. Na razie rynek wycenia kontynuację „małych kroków” w polityce banków centralnych i ograniczone pole do zaskoczeń ze strony BoE, co faworyzuje utrzymanie względnego spokoju na GBP/PLN.
Na rynku widać klasyczny kompromis między krótkoterminowym ulgą po spadku dolara a świadomością, że o następnym kroku zdecydują twarde dane z USA – publikowane lub opóźnione, jeśli impas budżetowy potrwa. Złoto pokazuje, że inwestorzy zapłacą premię za bezpieczeństwo, co chwilowo sprzyja walutom EM i obniża zmienność na rynek złotego, ale ten spokój jest warunkowy. W praktyce dzisiejsze kwotowania – USD/PLN około 3,62–3,63, EUR/PLN blisko 4,26, CHF/PLN przy 4,55–4,56, GBP/PLN koło 4,89–4,90, NOK/PLN około 0,366 i CAD/PLN w rejonie 2,60 – są zbiorem równowagowych reakcji na sygnały zewnętrzne, a nie autonomiczną ścieżką złotego. To dobra ilustracja dobrze znanej prawidłowości: im większa niepewność, tym większa cena płacona za płynność i hedging, a tym mniejsza rola „prognozy na sztywno”.
Warto dodać, że krajowi importerzy i eksporterzy, którzy rozliczają się po kursach NBP, powinni uważnie śledzić moment publikacji dzisiejszej tabeli. Nawet jeżeli rynek międzybankowy utrzyma status quo, samo przesunięcie godziny i warunków płynnościowych może wnieść kosmetyczną różnicę względem wczorajszego „zdjęcia” rynku. Dlatego poranek warto wykorzystać na przegląd transz i ustawień zleceń warunkowych, pamiętając, że instrumenty zabezpieczające – forward czy opcje – w otoczeniu niskiej, ale kapryśnej zmienności wyceniają się taniej niż w okresie nerwowych szarpnięć indeksów. To pragmatyczny wniosek z ostatnich sesji: kursy walut wokół PLN są wrażliwe na globalną narrację, ale przy braku szoków potrafią długo pozostawać w horyzoncie, w którym to jakość wykonania i timing, a nie precyzja prognozy, tworzą wartość dodaną.