Cały czas gra toczy się jednak o to, kiedy Fed faktycznie będzie mógł obniżyć stopy – przeciągnięcie okresu wysokich stóp może bowiem doprowadzić do recesji. Z gospodarki płyną niejednoznaczne sygnały. Inwestorzy odebrali piątkowe dane z rynku pracy USA bardzo pozytywnie bo pokazały one niewielki wzrost stopy bezrobocia i spadek dynamiki płac, czyli to, co Fed chciałby zobaczyć przed obniżką stóp. Wskaźniki aktywności biznesowej również pokazały pewne ochłodzenie, jednak jednocześnie pokazały wzrost presji cenowej, a po negatywnych zaskoczeniach ze strony inflacji w pierwszym kwartale to może budzić niepokój. W mojej ocenie w nadchodzących dniach warto zwrócić uwagę na dwa czynniki – przede wszystkim na ceny ropy oraz na wypowiedzi przedstawicieli FOMC, których będziemy mieć zalew.
Ceny ropy dość wyraźnie cofnęły się w ostatnich tygodniach. Baryłka WTI w pierwszej połowie kwietnia kosztowała 87 dolarów i był to na tamten moment najwyższy poziom od października. Od tamtej pory ceny spadły jednak o ok. 9 dolarów. Gdyby ta tendencja utrzymała się, presja cenowa raportowana przez firmy zapewne osłabłaby, torując drogę dla pierwszej obniżki. Wypowiedzi z FOMC powiedzą nam natomiast jak wysoko wisi poprzeczka dla takiej decyzji.
W Polsce RPP będzie debatować o poziomie stóp procentowych. Choć w ostatnim czasie pojawiły się pewne głosy dopuszczające możliwość obniżki w tym roku (a za rogiem mamy także obniżkę w strefie euro) wydaje się, że to nadal dość odległa perspektywa. Warto jednak będzie słuchać tego, co na ten temat do powiedzenia będzie mieć prezes. O 8:35 w poniedziałek euro kosztuje 4,32 złotego, dolar 4,02 złotego, frank 4,44 złotego, zaś funt 5,04 złotego.