Obecnie trwa wyczekiwanie przede wszystkim na dane dotyczące popytu na ropę i paliwa w Chinach. Można wręcz rzec, że tegoroczna sytuacja na rynku ropy naftowej będzie w największym stopniu zależała od sytuacji w Państwie Środka. Wynika to z faktu, że w gospodarkach zachodnich trwa spowolnienie gospodarcze i widoczny jest spadek popytu na paliwa (w USA tę sytuację potwierdziły dodatkowo dane dotyczące wzrostu zapasów paliw).

Z kolei w Chinach sytuacja była trudna w ostatnich latach ze względu na liczne restrykcje pandemiczne – natomiast w tym roku ma ona szansę być dużo lepsza ze względu na rezygnację tamtejszych władz z polityki „zero tolerancji wobec Covid-19” oraz otworzenie granic 8 stycznia. Kilka dni temu w Chinach zakończyły się obchody Nowego Roku Księżycowego, a obecnie inwestorzy z niecierpliwością wyczekują konkretnych danych pokazujących, czy w styczniu ożywienie na rynku paliw w tym kraju stało się faktem.

Tymczasem w Europie wyczekiwanie dotyczy także decyzji państw Unii Europejskiej w kwestii limitów cenowych na paliwa importowane z Rosji drogą morską. Na razie rozbieżności dotyczące proponowanych maksymalnych cen są spore – niektóre państwa, w tym Polska, naciskają na jak najniższe limity w celu maksymalnego uderzenia w rosyjską gospodarkę. Inne obawiają się zbyt niskich limitów, aby utrzymać dostęp do rosyjskich paliw w razie potrzeby i zapobiec sytuacji, w której Rosja zupełnie odcina się od eksportu ropy do UE. Niemniej, na razie wiele wskazuje na to, że kraje UE raczej potraktują Rosję łagodniej w tej kwestii niż w kwestii limitów dotyczących cen samej ropy naftowej, wprowadzonych w grudniu – bowiem Rosja póki co pozostaje ważnym eksporterem paliw do Europy, a całkowita rezygnacja z dostaw z tego kraju mogłaby doprowadzić do zwyżek cen paliw w państwach UE i problemów z walką z inflacją.

ZŁOTO

Dynamiczny zwrot na wykresie cen złota.

Po dynamicznej zwyżce notowań złota po środowej decyzji Fed, wczorajsza sesja przyniosła jeszcze bardziej gwałtowny zwrot cen na południe. Notowania złota w rezultacie spadły do okolic 1925-1930 USD za uncję, dzisiaj rano stabilizując się w tym rejonie. W rezultacie, cena złota znajduje się na drodze do największej tygodniowej zniżki od listopada poprzedniego roku.

Co sprawiło, że duża zwyżka cen złota nie zdołała się utrzymać? Największe znaczenie ma tu uzależnienie cen kruszcu od wyceny amerykańskiego dolara. Wczoraj wartość USD wyraźnie wzrosła, nadrabiając spadki ze środy – co istotnie wpłynęło na cenę złota, negatywnie skorelowaną z wartością dolara.

Niemniej, warto mieć na uwadze także rozgrywki inwestorów w okolicach poziomu 2000 USD za uncję – a do tego poziomu w ostatnich dniach zbliżało się złoto. Ogólnie, cena kruszcu w ciągu ostatnich trzech miesięcy wzrosła o około 20% na fali oczekiwań bardziej gołębiego nastawienia banków centralnych. Po tak wyraźnej zwyżce, część inwestorów mogła już teraz być skłonna zrealizować zyski, zamiast czekać na pojawienie się większej podaży w okolicach 2000 USD za uncję. Po tak dużej zwyżce, korekta nie jest zaskoczeniem – natomiast wciąż jest ona dość płytka. Prawdziwym testem siły strony podażowej byłyby dopiero okolice 1900 USD za uncję.