Z drugiej strony dane na temat inflacji w USA i Strefie Euro, które poznaliśmy w ubiegłym tygodniu zdają się jednak w dalszym ciągu faworyzować wspólną walutę, gdyż zapowiadają dalszy wzrost dysparytetu stóp pomiędzy Strefą Euro a USA.
Ubiegły tydzień na rynku krajowym miał dwa oblicza: silną złotówkę w pierwszej oraz brak siły na utrzymanie zdobyczy w drugiej części tygodnia. W rezultacie EURPLN, który już we wtorek naruszał poziom 3,40 powrócił pod koniec tygodnia powyżej 3,43, natomiast USDPLN który zanurkował w rejon 2,13 odbił się następnie powyżej 2,17. Złotówce szkodziły raczej względy techniczne niż fundamentalne, choć należy przyznać, że zaskakująco słabe dane na temat dynamiki produkcji przemysłowej (spadek w marcu do 0,9% r/r wobec oczekiwanych 8%) oraz inflacji PPI skłaniają inwestorów do większej ostrożności, ponieważ w przypadku potwierdzenia tej tendencji przez inne wskaźniki RPP, w obawie o stan gospodarki, może wstrzymać się z dalszym podnoszeniem stóp procentowych.
O ile ubiegły tydzień był dość bogaty jeżeli chodzi o docierające na rynek informacje natury fundamentalnej, to tydzień w który właśnie wchodzimy oferuje raczej niewiele, zwłaszcza dziś, kiedy to nie poznamy żadnych istotnych publikacji. W dalszej części tygodnia inwestorów na całym świecie najbardziej interesować będą dane z amerykańskiego rynku nieruchomości (wtorek i czwartek) oraz mierzona indeksem IFO koniunktura w Strefie Euro (czwartek). W związku z brakiem wydarzeń w dniu dzisiejszym spodziewałbym się raczej spokojnego przebiegu handlu i kolejnych prób umocnienia dolara na rynku EURUSD oraz kontynuacji korekty na rynku złotego.