Ceny ropy naftowej poruszają się w trendzie spadkowym już od wielu miesięcy, czego przyczyną są przede wszystkim pogarszające się perspektywy dla globalnej gospodarki. Większość banków centralnych na świecie odważnie (lub wręcz desperacko) podnosi stopy procentowe, by walczyć z podwyższoną inflacją. To przekłada się na coraz większą trudność konsumentów i firm w pozyskiwaniu kapitału, co z kolei spowalnia gospodarkę.
Co więcej, jastrzębie nastawienie Fed oraz nastawienie risk-off wśród globalnych inwestorów podbijają wycenę amerykańskiego dolara. Ta przekłada się na presję na spadek notowań surowców i sprawia, że paliwa stają się relatywnie drogie dla konsumentów spoza USA – co wpływa na spadek popytu na nie.
Ogólnie, ropa naftowa to surowiec, w przypadku którego popyt jest ściśle powiązany ze światową koniunkturą – i samo to sprawia, że w ostatnich miesiącach pojawiła się na tym rynku silna presja spadkowa, nawet pomimo licznych problemów z podażą ropy naftowej (wygaszanie dostaw ropy z Rosji do UE, brak paktu nuklearnego z Iranem, trudności w produkcji ropy w wielu krajach OPEC).
ZŁOTO
Decydujące sesje na rynku złota.
Notowania złota zakończyły poprzedni tydzień na minusie – za co odpowiada wyjątkowo słaba piątkowa sesja. Złoto w piątek nie było zresztą wyjątkiem, ponieważ siła dolara i nastawienie risk-off wyraźnie uderzyły wtedy w wyceny wielu aktywów.
W przypadku złota, notowania dotarły do technicznego wsparcia na poziomie 1650 USD za uncję. Dzisiaj ta ważna bariera, która podtrzymywała wycenę kruszcu w czasie pandemii, została już przetestowana przez sprzedających i, jak na razie, wytrzymała. Fakt, że notowania złota dzisiaj testują poziom 1650 USD za uncję, jest istotny, bowiem przełamanie tej bariery otworzyłoby cenom kruszcu drogę do dotarcia do poziomu 1600 USD za uncję lub nawet poniżej niego.
Najbliższe sesje będą dla rynku złota decydujące, ponieważ pokażą, na ile złoto porusza się nadal niemal całkowicie pod dyktando dolara – a na ile zaczyna być traktowane jako tzw. bezpieczna przystań. Jeśli wsparcie wytrzyma, to będzie to sygnał, że inwestorzy zaczynają dobierać złoto do portfela jako dodatek na czas spowolnienia gospodarczego – a to oznaczałoby coraz lepsze perspektywy dla cen kruszcu.