Tak gwałtowny spadek dynamiki w porównaniu z 15% r/r zanotowanymi w lutym jest niezwykle niepokojącym sygnałem, gdyż pokazuje, że gospodarka Polski, która jeszcze niedawno wydawała się niemal nietknięta przez pogorszenie koniunktury w krajach rozwiniętych, zaczyna pokazywać poważne objawy zadyszki.
Z drugiej strony źródłem optymizmu mogą być ceny produkcji wytworzonej (inflacja PPI), które w marcu podskoczyły o 2,9% r/r, a więc o mniej niż oczekiwał rynek (3,1% r/r), a tym samym zarysowuje się szansa na złagodzenie napięć inflacyjnych, a w efekcie na zahamowanie wzrostu stóp procentowych. Pamiętać jednak należy, że są to dane dotyczące sytuacji w jednym miesiącu, a więc ich znaczenie jest jak na razie niewielkie, a przedstawiony powyżej scenariusz musi znaleźć poparcie w postaci kolejnych publikacji. Niemniej jednak tak słaby odczyt dynamiki produkcji przemysłowej skłonił do ostrożności także niektórych członków RPP, co widać chociażby po wypowiedzi Mirosława Pietrewicza, który oznajmił, że RPP powinna w jego opinii wstrzymać się na jakiś czas od podnoszenia stóp, co pozwoliłoby jej lepiej zorientować się w rzeczywistej sytuacji polskiej gospodarki.
Rynek walutowy nie zareagował jeszcze na te informacje, gdyż pomimo iż złotówka w dniu dzisiejszy znów straciła na wartości, to wciąż pozostaje ona w pobliżu ostatnich dołków, zwłaszcza w przypadku EURPLN, który w dalszym ciągu znajduje się poniżej 3,43. Sytuacja USDPLN i GBPPLN jest już jednak trochę inna, gdyż z powodu umocnienia tych walut (USD oraz GBP) na szerokim rynku, zyskały one również na wartości względem złotówki. W rezultacie GBPLN powrócił w okolice 4,33, natomiast USDPLN podskoczył w okolice 2,18. Umocnienie dolara związane było z poprawą nastrojów po publikacji kwartalnych wyników Citibanku, które pomimo zanotowanej straty rzędu 1,02$ na akcję, okazały się lepsze od oczekiwań części znacznej inwestorów, natomiast funt zyskiwał dzięki zapowiedziom interwencji władz, której celem będzie złagodzenie wpływu spadających cen nieruchomości na gospodarkę.