Szanse na powiększenie zysków prysły jednak wraz z publikacją wyników General Electric, które okazały się o 15% niższe od oczekiwań inwestorów, co oczywiście jest potwierdzeniem poważnych kłopotów trawiących gospodarkę USA.
Pomimo iż, w ostatnim czasie informacje na temat kłopotów instytucji finansowych przestały już wywoływać panikę, a inwestorzy zaczęli nawet liczyć na przesilenie i początek poprawy sytuacji, to przeniesienie się ich w widoczny sposób na realną sferę gospodarki nie pozostało bez echa. Główne indeksy europejskich parkietów dość szybko spadły nie tylko wymazując poranne wzrosty, lecz nurkując nawet o ponad 1% poniżej wczorajszych poziomów zamknięcia.
W odpowiedzi na nasilenie się obaw oraz redukcję ryzyka złotówka zaczęła szybciej tracić na wartości, co przełożyło się na wzrost kursu EURPLN w rejon 3,4350, natomiast USDPLN powrócił w rejon 2,17. W dalszym ciągu ruchy te mają charakter korekcyjny i trudno mówić o złagodzeniu presji na dalsze umocnienie złotego. Silniejsze odreagowanie będzie jednak możliwe dopiero, gdy awersja do ryzyka przybierze na sile a wyprzedaż akcji potrwa następnych kilka dni.
Dla złotego ważne będzie także zachowanie rynku eurodolara, a dokładnie brak dalszych wzrostów na tym rynku. W dniu dzisiejszym na zachowanie tej pary walutowej mogą mieć jeszcze wpływ trzy czynniki: wartość wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan (15:55), komentarze uczestników szczytu G7 no i oczywiście przebieg sesji na giełdzie nowojorskiej. Wydaje się jednak, że jeżeli na szczycie nie padną jakieś ostre deklaracje, to będziemy mieli dalej do czynienia z konsolidacją się eurodolara 1,5760-1,5910, a w konsekwencji również złotówka pozostanie na poziomach zbliżonych do obserwowanych obecnie.