W reakcji na tę publikację niemiecki indeks rynku akcji DAX wystrzelił w górę, euro zyskało 0,5 centa w relacji do dolara, a w ślad za tym spadki korygował złoty i inne waluty regionu. Zachowanie inwestorów po pojawieniu się artykułu pokazuje, jak istotna jest to kwestia dla europejskich producentów. Od dawna wskazujemy, że niepewność związana z polityką handlową USA w kwestii aut jest kluczowym czynnikiem ryzyka i utrzymywania się słabości euro na początku 2019 r. Oficjalne potwierdzenie zamierzeń prezydenta, po okresie ewentualnych silniejszych dostosowań w portfelach, będzie z czasem mogło wreszcie uwolnić krótko- i średnioterminowy potencjał euro. Spodziewamy się, że nastąpi to jednak nie wcześniej niż w III kw. br. W ślad za euro, w dalszej części roku zyskiwać powinien również złoty.
Przy okazji decyzji D. Trumpa z 5 maja o podniesieniu ceł Chinom sugerowaliśmy, że nasilenie napięć w relacjach Waszyngton-Pekin, choć dla globalnych rynków będzie czynnikiem bezwzględnie negatywnym (gracze zdyskontowali już właściwie porozumienie), dla euro i złotego z czasem może dać czas na oddech, ponieważ nie przenosi uwagi amerykańskiej administracji z Chin na Europę. W horyzoncie końca roku znika podstawowy czynnik ryzyka dla notowań europejskich aktywów.

Departament Handlu USA i Rezerwa Federalna opublikowały wczoraj niepokojące informacje z amerykańskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa okazały się w kwietniu wyraźnie niższe niż oczekiwano. W pierwszych danych widać w szczególności osłabienie popytu na samochody i inne dobra trwałe, co sugeruje więcej obaw, a co za tym idzie niższą dynamikę PKB w II kw. po niespodziewanie mocnych odczytach w marcu. Spadek zainteresowania Amerykanów nowymi autami widać było także w wynikach produkcji tamtejszych firm. Pomimo gorszych danych, nadal nie widzimy poważniejszego ryzyka recesji w USA w ciągu najbliższych 3-4 kwartałów. Możliwe jest spowolnienie, ale spadek PKB to najwcześniej perspektywa 2 poł. 2020 r.