W tym tygodniu oczy inwestorów na rynku ropy naftowej zwrócone są jednak przede wszystkim na amerykańskie miasto Houston, gdzie odbywa się konferencja poświęcona globalnemu rynkowi energii. W tym wydarzeniu uczestniczą liczni politycy z krajów produkujących ropę naftową (chociaż w tym roku reprezentacja Arabii Saudyjskiej jest wyjątkowo niewielka), a także przedstawiciele spółek z tej branży.
Na konferencji na ogół pada wiele ciekawych komentarzy ze strony kluczowych osobistości na globalnym rynku ropy, dlatego inwestorzy śledzą ją z uwagą. Na razie jednak nie pojawiły się żadne informacje, które byłyby jakimkolwiek zaskoczeniem dla uczestników rynku ropy. Przede wszystkim, już na początku konferencji potwierdził się fakt, że pomiędzy USA a OPEC istnieją dyplomatyczne zgrzyty, związane z polityką naftową obu państw. Zwrócono uwagę na nieobecność ministrów ds. ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu – mimo że oboje tłumaczyli to innymi, równie ważnymi, obowiązkami, to w ich postawie wypatrywano drugiego dna. Ponadto, sekretarz generalny OPEC, Mohammed Barkindo, wprost powiedział, że na porozumieniu naftowym kartelu skorzystali w dużej mierze Amerykanie, ponieważ to OPEC dzięki cięciom produkcji ustabilizował ceny ropy na świecie.
Stany Zjednoczone i OPEC mają inne zdanie na temat preferowanej polityki naftowej. Władze USA od dłuższego czasu nawołują do dużej produkcji i obniżania cen ropy na świecie (a to m.in. w niskich cenach paliw Donald Trump upatruje szanse na swoją reelekcję). Z kolei państwom OPEC niższe ceny ropy naftowej nie są na rękę, zważywszy na ogromne uzależnienie ich wpływów budżetowych od przychodów z eksportu tego surowca. Obie strony krytykują się nawzajem i nie modyfikują swojej polityki. W rezultacie, USA planuje nadal zwiększać produkcję ropy naftowej, zaś OPEC wyraził zamiar trzymania się cięć produkcji, zawartych w porozumieniu naftowym.
CUKIER
Nieśmiałe odbicie cen cukru w USA w górę.
W ostatnich miesiącach na wykresie cen cukru widać niezdecydowanie inwestorów. Notowania tego surowca w Stanach Zjednoczonych tkwią w konsolidacji. Od góry ograniczają ją okolice 13,00-13,30 centów za funt, z kolei od dołu wsparciem jest rejon 12 centów za funt.
W ostatnich dniach to właśnie dotarcie cen cukru do wspomnianych okolic 12 centów za funt było jedną z przyczyn wyhamowania zniżek i uaktywnienia się strony popytowej na rynku tego surowca. Wczoraj pomogła także zwyżka notowań ropy naftowej, które są powiązane z cenami cukru w znacznym stopniu (ze względu na wykorzystanie cukru w produkcji etanolu).
Niemniej, mimo próby większego odbicia, wczorajsza sesja zakończyła się dla cen cukru na niewielkim plusie. Niewykluczone, że strona popytowa spróbuje jeszcze w krótkoterminowym ujęciu powalczyć o wzrosty, ale wczorajsza sytuacja pokazała, że podaż jest silna na tym rynku. Zresztą, sprzedającym sprzyjają fundamenty tego rynku, na którym wciąż utrzymuje się nadwyżka.