Rynek jest już mocno wykupiony i eurodolar zdyskontował ogromną ilość złych dla waluty amerykańskiej informacji. Widać to było dziś po publikacji danych ze Stanów Zjednoczonych o sprzedaży detalicznej. Spadek sprzedaży w lutym o 0,6 proc (prognoza: wzrost o 0,2 proc) nie był dobrą wiadomością dla dolara, który jednak nie zareagował na tę publikację. Pod koniec sesji kurs pozostawał blisko rekordowych poziomów i niewykluczone, że w następnych godzinach obserwować będziemy następny ruch w górę na tej parze. Gwałtowne pogorszenie sentymentu na rynkach razem ze słabnącym dolarem przyniosło poziomy na parze USD/JPY nie obserwowane od 1995r. Kurs tej pary osiągnął dzienne minimum na 99,759. Pod koniec dnia wraz z informacją podaną przez agencję S&P o wielkości przyszłych odpisów jen uległ lekkiemu osłabieniu. Agencja przewiduje, że odpisy wyniosą „zaledwie” 285 mld dolarów, a ich koniec jest już w zasięgu wzroku. Pomogło to giełdom odrobić część strat i przyniosło lekką poprawę nastrojów.
Niespodzianką okazały się dzisiejsze dane o inflacji konsumentów w Polsce, które wpłynęły na niewielkie osłabienie naszej waluty. W ujęciu rocznym inflacja wyniosła 4,2 proc przy prognozach mówiących o poziomie 4,6 proc. Komentarz członka Rady Polityki Pieniężnej wskazuje, że nie należy zmieniać oczekiwań co do podwyżek stóp oraz, że inflacja za luty nie ma większego wpływu na decyzję RPP. Parę USD/PLN wyceniano pod koniec dnia tuż powyżej poziomu 2,27, natomiast EUR/PLN oscylował wokół 3,54.
Słabnąca waluta amerykańska przyniosła kolejne rekordy surowców. Ropa naftowa, mimo podanych ostatnio wyższych zapasów, na giełdzie w Nowym Jorku wzrosła do poziomu 111 dolarów za baryłkę. Złoto na rynku terminowym osiągnęło poziom 1000USD, natomiast na rynku kasowym zabrakło 10 centów.