Dzisiejsze poranne wzrosty cen ropy mogą być w dużej mierze tłumaczone prognozami mniejszej produkcji ropy naftowej na Bliskim Wschodzie.
Już od grudnia ub.r. OPEC tnie wydobycie ropy naftowej, przy czym Arabia Saudyjska – nieformalny lider tej organizacji – obniżyła produkcję nawet bardziej niż oczekiwano. Ograniczenie produkcji ropy naftowej w kartelu jeszcze potrwa, ponieważ wynika ono z ustaleń podjętych na początku grudnia ub.r. w ramach porozumienia naftowego, do którego dołączyło także kilka innych krajów spoza kartelu, w tym Rosja.
Jednak nie wszystkie państwa OPEC tną produkcję z własnej woli. W Iranie wydobycie i eksport ropy naftowej spadły ze względu na sankcje, narzucone na ten kraj przez Stany Zjednoczone, które weszły w życie w ostatecznej formie na początku listopada poprzedniego roku. USA zatwierdziły wtedy całkowity zakaz handlu ropą naftową z Iranem, a krajom, które by się na niego nie zgodziły, zagroziły handlowymi ograniczeniami w relacjach z USA. Nieoczekiwanie jednak USA przyznały niektórym krajom wyjątki od tego zakazu – dotyczyły one przede wszystkim tych państw, dla których zupełna rezygnacja z irańskiego surowca byłaby wyjątkowo trudna lub niemożliwa.
Wyjątkiem od amerykańskich sankcji zostało objętych 8 krajów: Chiny, Indie, Japonia, Korea Południowa, Turcja, Włochy, Grecja oraz Tajwan. Tych specyficznych ulg udzielono jednak na ograniczony czas – pół roku. W maju ma dojść do rewizji warunków sankcji i już teraz pojawiają się spekulacje o tym, że USA najprawdopodobniej ograniczą listę krajów objętych wyjątkami, wyrzucając z niej Włochy, Grecję i Tajwan. Taki ruch dodatkowo zmniejszyłby eksport ropy naftowej z tego kraju, ale i tak Amerykanom najprawdopodobniej nie uda się osiągnąć pierwotnego celu, czyli zredukowania irańskiej produkcji i eksportu ropy naftowej do zera.
SOJA
Mieszane nastroje inwestorów na rynku soi.
Ostatnie cztery miesiące na rynku soi w Stanach Zjednoczonych były okresem delikatnych zwyżek cen tego surowca. Notowania soi w USA z okolic 8,10-8,20 USD za buszel w połowie września wzrosły do rejonu 9,00-9,30 USD za buszel, obserwowanego w ostatnich kilku tygodniach. Obecnie jednak notowaniom soi brakuje impulsu do dalszych zwyżek.
Kluczowym czynnikiem mającym wpływ na ceny soi w USA są informacje dotyczące konfliktu handlowego pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Obecnie pojawiają się kolejne pozytywne informacje na ten temat, m.in. o zamiarze wycofania się z części wysokich ceł przez USA i zaproponowanie tego typu wzajemnych kroków na kolejnym spotkaniu polityków obu krajów pod koniec stycznia.
Informacje o spotkaniach przedstawicieli Chin i USA są odbierane przez inwestorów z nadzieją, ale i z pewnym dystansem. Na razie przyniosły one bowiem mało konkretnych rozwiązań. Mimo obietnic powrotu dużych zamówień na amerykańską soję ze strony Chin, na razie tych zamówień wcale nie było dużo i trudno określać je jako początek nowego trendu.
Polityka na razie nie sprzyja więc istotnie notowaniom soi i dopóki nie pojawią się konkrety w sprawie rozwiązania sporu na linii USA-Chiny, trudno będzie o dynamiczne zwyżki notowań tego surowca. Stronę popytową wspiera jednak pogorszenie pogody w Ameryce Południowej. Giełda zbóż w Buenos Aires obniżyła prognozy areału zasianej soi w Argentynie z 17,9 mln hektarów do 17,7 mln hektarów ze względu na ulewne deszcze. Problemy pogodowe występują także w Brazylii.