Słaba poniedziałkowa sesja na rynku ropy naftowej była wynikiem kilku czynników. Po pierwsze, pesymizm panował na szerokim rynku finansowym, w tym na indeksach akcji – i to odbiło się także na cenach ropy naftowej, uważanej za aktywo powiązane z rynkową koniunkturą. Po drugie, wczoraj silny był amerykański dolar, wywierając tym samym presję na spadki cen surowców. Po trzecie, mimo decyzji OPEC i stowarzyszonych producentów ropy naftowej o ograniczeniach w produkcji, na rynku ropy pojawiają się wątpliwości, czy wspomniane kraje będą działać szybko i zdecydowanie. Dzisiaj minister energii Rosji, Aleksander Nowak, ogłosił, że Rosja planuje obciąć produkcję ropy naftowej w styczniu o około 50-60 tys. baryłek dziennie, co jest znacznie mniejszą liczbą niż ta zakładana w niedawnym porozumieniu z OPEC.
Jednak potencjał spadkowy jest ograniczony przez nieoczekiwane problemy z produkcją ropy naftowej w Libii. Tamtejsza National Oil Company (NOC) ogłosiła stan tzw. siły wyższej („force majeure”) dotyczący eksportu ropy pochodzącej z największego pola naftowego w tym kraju, El Sharara. Ze względu na kolejny atak uzbrojonych bojówek, produkcja i eksport ropy z tego pola naftowego będą w najbliższym czasie trudne do przewidzenia. Według szacunków NOC, zaniechana produkcja z tego tytułu wyniesie około 315 tys. baryłek dziennie. Dodatkowo, atak bojówek ma negatywny wpływ na produkcję także na polu naftowym El Feel, gdzie produkcja spadnie o szacowane 73 tys. baryłek dziennie.
Libijskie kłopoty stanowią obecnie wsparcie dla cen ropy naftowej, aczkolwiek warto mieć na uwadze, że sytuacja w tym kraju jest zmienna już od kilku lat i przejściowe zaburzenia w produkcji i eksporcie ropy naftowej z Libii nie są już dla inwestorów zaskoczeniem. Dopiero przedłużające się problemy mogłyby istotnie przełożyć się na ceny ropy naftowej.
ZŁOTO
Dobra passa byków na rynku złota.
Ostatnie tygodnie na rynku złota przynoszą coraz więcej optymizmu. Notowania tego kruszcu, które niecały miesiąc temu testowały poziom 1200 USD za uncję jako techniczne wsparcie, obecnie poruszają się już powyżej poziomu 1250 USD za uncję.
Przyczyn wzrostów cen złota było kilka. Po pierwsze, pojawiło się więcej nerwowości na globalnych rynkach akcji, co zwiększyło zainteresowanie złotem jako „bezpieczną przystanią” na rynkach finansowych i alternatywą dla ryzykownych aktywów. Po drugie, amerykański dolar wyhamował zwyżkę w ostatnich tygodniach, a więc przestał wywierać negatywną presję na ceny złota. Po trzecie. Rezerwa Federalna przyjęła bardziej gołębie stanowisko w kwestii prowadzonej przez Fed polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych. Po czwarte, inwestorzy instytucjonalni ostatnio na ogół zamykali krótkie pozycje na rynku złota.
Całość składa się na pozytywny obraz przyszłości notowań złota, zwłaszcza w obliczu zmiany polityki Fed oraz niepewności co do dalszych wzrostów indeksów akcji na świecie. Niemniej, o ile średnioterminowe perspektywy dla cen kruszcu są niezłe, to w krótkoterminowej perspektywie warto mieć na uwadze dużą zależność notowań złota od wartości amerykańskiego dolara. USD wykazuje coraz mniej oznak siły, ale jednocześnie bywa on silny słabością innych walut, np. brytyjskiego funta.