Zwykle inwestorzy rozumują w ten sposób – nigdy nie wiadomo, czy przy określonym poziomie (powiedzmy 1,55 EURUSD) banki centralne nie zaczną interweniować w obronie kursu; oczywiście, jeśli rynek „uprze się” i będzie wzmacniał presję na wzrost EURUSD, to po kilku dniach tak czy siak zobaczymy wyższe poziomy. Sęk tkwi w tym, iż nikt nie chce być na rynku w momencie interwencji, gdyż jest to praktycznie gwarancją poniesienia strat na otwartych pozycjach. Dlaczego zatem kurs spadł w tak nieznacznym stopniu? Otóż siłą stojącą za presją na dolara są oczekiwania rynku co do polityki pieniężnej w USA; rynek kontraktów futures na stopę procentową wycenia już w 15% szanse obniżki o 100 punktów bazowych na najbliższym posiedzeniu Fed. Naszym zdaniem obniżka w tak dużym wymiarze jest stosunkowo mało prawdopodobna, ale ocena ta może się zmienić wraz z nowymi informacjami napływającymi na rynek. Oczekiwania na zdecydowaną akcję Fed są uzasadnione przez trudną sytuację na rynkach pieniężnych, spready między instrumentami 3-miesięcznymi a tygodniowymi wzrosły znacząco, jest to trzecia fala tego zjawiska, która oznacza, że płynność w tym segmencie rynku może niebezpiecznie wyschnąć co z kolei groziłoby stabilności systemu finansowego. W takim otoczeniu rynkowym oczekujemy wzrostów eurodolara i dalszej aprecjacji jena. Wczoraj wielu komentatorów zza Oceanu wyrażało zawód brakiem „ratunkowej” obniżki stóp procentowych przez Fed, o której spekulowano jeszcze w piątek.

Co to oznacza dla złotego? Podwyższona zmienność zagościła na rynku naszej waluty na dobre, póki co mamy chwilę wytchnienia po zaskakująco dobrej sesji na GPW (mówi się, że wzrosty wynikały głównie z przesadnie dużej skali poprzedzających ostatnią sesję spadków, tak więc wczorajszy handel miał głównie korekcyjny charakter), ale ryzyko zaskakujących ruchów kursów w górę i w dół utrzymuje się, ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że naszym zdaniem ryzyko to jest asymetryczne - wszystko zależy od kondycji warszawskiej giełdy, która ma raczej niewielkie szanse na odbicie w górę, jeśli wszędzie indeksy spadają. Zanim dojdzie do ostrej korekty spadkowej na EURPLN, przed którą ostrzegaliśmy już wczoraj, trzeba liczyć się z kłopotami warszawskiego parkietu. Jedynie otwarcie WIG i WIG-20 „na zielono” może być powodem szybkich spadków eurozłotego i innych par złotowych.

Dziś w kalendarzu indeks koniunktury ZEW o godzinie 11:00 (rynek oczekuje wyniku -40 pkt., naszym zdaniem będzie to lepszy odczyt, pomagający euro), a o 13:30 informacje o saldzie bilansu handlowego USA. Nastawiamy się na dalsze ograniczenie deficytu.