Z punktu widzenia analizy technicznej, dzisiejsze umocnienie dolara, jest tylko ruchem korygującym jego zeszłotygodniowe osłabienie. Stąd też, w kolejnych dniach, powinny być podejmowane dalsze próby przeceny amerykańskiej waluty. To na ile będą one skuteczne, przede wszystkim będzie uzależnione, od licznie publikowanych w najbliższych dniach, raportów makroekonomicznych z USA.
Dziś tę serię, której częścią będzie dwudniowe wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke w Kongresie, zapoczątkują styczniowe dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA. Szacunki analityków zakładają, że dynamika sprzedaży spadnie o 1,8 proc. w stosunku do grudnia 2007. Takie, ale też gorsze dane nie zrobią na graczach wrażenia. Dramatyczna sytuacja na rynku nieruchomości nie jest już bowiem żadną niespodzianką.
Taką niespodzianką byłyby natomiast znacznie lepsze od oczekiwań dane. Dałyby one nadzieję, że ten rynek wreszcie znalazł twarde dno i w przyszłości nastąpi poprawa. Takie dane stanowiłby duże wzmocnienie dla rynków akcji w USA oraz dla dolara. Wydaje się jednak, że taka poprawa w styczniu jest bardzo mało realna. Najwcześniej będzie to możliwe w lutym.
O godzinie 13:10 kurs EUR/USD testował poziom 1,4804, USD/CHF 1,0908, a GBP/USD 1,9635 dolara.