Dolar tracił wczoraj na wartości i to nawet pomimo dość silnego odreagowania cen ropy, której cena na giełdzie w Londynie spadła wczoraj niemal o 2%, z poziomów nieco powyżej 100 USD/bbl w rejon 98,20 USD/bbl. Takie zachowanie amerykańskiej waluty można traktować jako potwierdzenie negatywnego nastawienia inwestorów do niej, a w konsekwencji jako czynnik zwiększający szanse na dalsze wzrosty EURUSD i kolejną próbę szturmu na poziom 1,50. Obraz techniczny rynku eurodolara sugeruje jednak wzmożoną ostrożność, gdyż w krótkim terminie istnieje możliwość pojawienia się 1-2 centowego odreagowania ostatnich wzrostów.
Złotówka na fali dobrych danych z Polski, opublikowanych w tym oraz pod koniec ubiegłego tygodnia, nie ogląda się na gorszą kondycję giełd, świadectwo awersji do ryzyka, tylko korzysta z rosnącego eurodolara. Jest to możliwe, dzięki solidnym fundamentom polskiej gospodarki, które znalazły odbicie w ogłoszonej wczoraj decyzji o podniesieniu przez agencję S&P perspektywy dla ratingu Polski do poziomu „pozytywny”. W swoim komunikacie agencja ta wskazała także na czynniki, które pozwolą jej podnieść ocenę wiarygodności Polski w przyszłości. Do najważniejszych zadań rządu należy według S&P dalsze obniżanie deficytu i długu publicznego oraz wznowienie i przyspieszenie prywatyzacji.
W dniu dzisiejszym na rynek dotrą jedynie niezbyt istotne publikacje, choć z publikacją indeksu PMI dla sektora usług oraz przemysłu(obie o 11:00) wiąże się ryzyko większych wahnięć rynku eurodolara, jednak tylko w przypadku wyników silnie odbiegających od rynkowych prognoz (50,7 dla sektora usług oraz 52,3 dla przemysłu). Obok wskaźników koniunktury PMI poznamy dziś jeszcze jedynie dynamikę zamówień w przemyśle Strefy Euro, której wpływ na decyzje inwestorów będzie jednak marginalny.