Ponadto, ostatnie informacje z sektora bankowego (kolejne banki ujawniają swoje straty poniesione na aktywach opartych o subprime mortgage) również zdają się wpływać korzystnie na notowania „zielonego” – awersja do ryzyka rośnie, obniżki stóp wciąż są bardzo prawdopodobne, a to prowadzi do wzrostu popytu na amerykańskie obligacje. O 17:45 EURUSD znajdował się na poziomie 1,4675 podczas gdy o 9:00 był powyżej 1,4720.
Moim zdaniem tego rodzaju zyski dolara należy postrzegać jako przejściowe; strukturalnie USD powinien jeszcze być słaby – poziom 1,50 EURUSD wciąż uważam za możliwy, głównie z powodu rosnącego dysparytetu między strefą euro a USA. Do końca tego roku stopy w USA spadną co najmniej do poziomu 2%.
Złoty tracił na wartości do euro, ale zdołał odrobić straty w drugiej części dnia, kończąc handel w Europie blisko poziomu otwarcia. Należy oczekiwać dalszej aprecjacji naszej waluty – uważam, że RPP powinna podnieść stopy już na lutowym posiedzeniu, ale nie wykluczam, że Rada zdecyduje się poczekać na kolejną projekcję inflacji NBP i zacznie działać dopiero w marcu. Na koniec tego roku należy spodziewać się jeszcze co najmniej 2, a nawet 3 podwyżek o 25 punktów bazowych każda.
Na rynku międzynarodowym warto wspomnieć jeszcze o osłabieniu funta – protokół z ostatniego posiedzenia BoE pokazał, że za obniżką głosowano w stosunku głosów 8:1 co wskazuje na dużą determinację banku do wprowadzenia kolejnych obniżek. GBPPLN obecnie jest na 4,72 i można oczekiwać dalszej deprecjacji funta.