Umocnienie złotego, podobnie zresztą jak i innych walut regionu, to przede wszystkim efekt wzrostu notowań EUR/USD, przy stabilnej sytuacji na rynkach akcji. To bowiem te dwa czynniki, podobnie jak to miało miejsce w ostatnich tygodniach, w głównej mierze determinują zachowanie rodzimego rynku walutowego. Można oczekiwać w najbliższych dniach, pomimo że inwestorzy poznają kilka raportów makroekonomicznych z Polski (m.in. bilans płatniczy i inflację CPI), ta sytuacja nie ulegnie zmianie. Dane makro będą przede wszystkim czynnikiem uzupełniającym, osłabiającym lub wzmacniającym wspomniane impulsy. Dlatego też prognozując zachowanie złotego w tym tygodniu, należy opierać się na prognozach zachowania eurodolara oraz rynków akcji.
Sytuacja na wykresie EUR/USD, gdzie dziś obserwujemy korektę, wskazuje na możliwość spadku notowań ku poziomowi 1,43 dolara. Wyznacza on dolne ograniczenie umownego trendu bocznego 1,43-1,50 dolara, w jakim para ta pozostaje od trzech miesięcy. Ewentualny spadek eurodolara, powinien wpływać na wzrost notowań USD/PLN. Zwłaszcza, że przeciwnego impulsu, czyli wzmacniającego złotego, nie dostarczy rynek akcji. Należy przyjąć, że jakkolwiek sytuacja na światowych giełdach może pozostawać zmienna, to raczej będzie dominował ruch w bok.
Ewentualne wzrosty notowań USD/PLN i EUR/PLN, które rozpoczęły się w poprzednim tygodniu, nawet przyjmując maksymalnie niekorzystny scenariusz, nie powinny przekroczyć poziomów oporu wyznaczonych w styczniu. Mianowicie 2,55 zł w przypadku USD/PLN i 3,67 zł w przypadku EUR/PLN. To byłoby realne tylko wówczas, gdyby w sposób trwały odwrócił się trend na EUR/USD, natomiast rynki akcji systematycznie spadały. Póki co ten scenariusz wydaje się mało realny.