Po tak silnych spadkach nastąpiło lekkie odreagowanie i obecnie kurs ten kształtuje się w rejonie 1,4480.
Główną przyczyną słabości wspólnej waluty, której świadkami jesteśmy w tym tygodniu są objawy nasilania się negatywnego wpływu kryzysu w USA na gospodarki krajów Strefy Euro. Najlepiej odzwierciedlają ten wpływ dane na temat koniunktury w poszczególnych sektorach gospodarki, które wskazują na spadek aktywności zarówno w przemyśle, jak i usługach. To właśnie słaby odczyt wskaźnika PMI dla sektora usługowego stał się impulsem do rozpoczęcia wyprzedaży wspólnej waluty w tym tygodniu, natomiast złagodzenie tonu przez EBC tylko utwierdziło inwestorów w tym przekonaniu.
Najlepszym dowodem tego, że EBC nieco złagodniał jeśli chodzi o podejście do inflacji jest brak głosowania nad podwyżka stóp procentowych na ostatnim posiedzeniu. Również sama wypowiedź Jean Claud Tricheta miała nieco łagodniejszy wydźwięk, co zawdzięczamy uwadze, jaką szef EBC poświęcił zagrożeniom dla dynamiki wzrostu i choć nie omieszkał on przestrzegać także przed ryzykiem eskalacji inflacji w średnim terminie, to właśnie jego obawy o stan gospodarki silniej przemówiły do wyobraźni inwestorom, rozbudzając ich nadzieję na zmianę kierunku polityki monetarnej z antyinflacyjnego na prowzrostowy.
Spadający eurodolar był w tym tygodniu sporym ciężarem dla złotówki, która straciła po 6 groszy względem euro oraz niemal 10 względem dolara. Również wczoraj rynek krajowy był zdominowany przez podaż złotówek, jednak po wzroście EURPLN w rejon 3,6250 uaktywnili się także kupujący, co doprowadziło do spadku tego kursu w okolice 3,60. Jak na razie ruch ten ma charakter tylko i wyłącznie korekcyjny i żadnym razie nie przesądza o końcu wzrostów EURPLN w krótkim okresie, gdyż z powodu sytuacji technicznej na rynku EURUSD presja na złotówkę może utrzymać się jeszcze przez jakiś czas.
Dzień dzisiejszy nie przyniesie już raczej żadnych na tyle istotnych informacji, by sytuacja rynkowa uległa większej zmianie. Jedyne dane, jakie zaplanowano na dzień dzisiejszy to dynamika produkcji przemysłowej w Niemczech (12:00) oraz dynamika zapasów hurtowych w USA(16:00), przy czym większe wrażenie na inwestorach mogą wywrzeć informacje ze Strefy Euro, zwłaszcza jeżeli wbrew oczekiwaniom rynku (wzrost produkcji o 1% m/m) niemiecki przemysł zanotuje spadek produkcji, co utwierdziło by inwestorów w niechętnym nastawieniu do wspólnej waluty. Spory wpływ i to raczej uspokajający sytuację na rynku może wywrzeć fakt, że w weekend odbędzie się szczyt grupy G7, choć trzeba pamiętać, że wszelkie wypowiedzi jego uczestników stanowią potencjalne ryzyko, gdyż mogą wywołać gwałtowne reakcję inwestorów.