W dalszym ciągu jednak popyt na dolara jest silny, co oznacza, że w najbliższym czasie możemy obserwować presję na spadki eurodolara.

Z kolei sytuacja na krajowym rynku nieco odbiega od tego co dzieje się na rynku EURUSD, gdyż pomimo spadającego kursu eurodolara złoty w ciągu ostatnich kilku dni dość znacząco zyskał na wartości. EURPLN znalazł się dziś rano w rejonie 3,56-3,5650, natomiast USDPLN znów zanurkował w rejon 2,40, a więc w pobliżu ważnych poziomów wsparć. W takich warunkach, tj. przy ryzyku spadku kursu EURUSD oraz konieczności przebicia się kursów par złotowych poprzez silne wsparcia, dalsze umocnienie złotego w krótkim terminie będzie zadaniem trudnym i dlatego bardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się początek odreagowania, którego celem byłoby nabranie impetu do pokonania barier.

Kalendarz wydarzeń na dziś, podobnie jak wczorajszy nie oferuje zbyt wielu istotnych informacji. Zaplanowane na dziś publikacje, a mianowicie indeks PMI dla sektora usług (10:00) oraz dynamika sprzedaży detalicznej (11:00) dla Strefy Euro, a także indeks ISM dla sektora usług w USA (16:00) nie wpłyną zapewne zbytnio na sytuację rynkową. Ważniejsze w tym tygodniu wydają się jednak dane z eurolandu, gdyż zarówno koniunktura w usługach, jak i skłonność Europejczyków do konsumpcji są ważnymi czynnikami branymi pod uwagę przez EBC przy analizie presji inflacyjnej. Jeżeli wyniki tych publikacji okażą się słabsze od oczekiwań, to będzie to sygnał zmniejszający ryzyko wzrostu stóp procentowych w Strefie Euro, co przyczyni się zapewne do kontynuacji spadków przez EURUSD. Z kolei słaby wynik indeksu ISM ma szanse pogrążyć dolara, ponieważ byłby sygnałem, że również sektor usługowy, który jak do tej pory w dużym stopniu bronił się przed kryzysem został nim dotknięty, co mogłoby na nowo rozpalić obawy o recesję w USA.