Jest to już piąta podwyżka stóp od kwietnia 2007 r. i z pewnością nie ostatnia, jakiej możemy się spodziewać w pierwszej połowie roku bieżącego. Wciąż realne pozostają prognozy o dojściu głównej stopy referencyjnej do 6% w 2008 r., ale sytuacja może się zmienić, jeżeli USA dosięgnie recesja. Na razie jednak publikacja danych o polskim PKB (wzrost w 2007 r. o 6,5%), którego poziom jest najwyższy od dobrych 10 lat, wzmocniła złotego. O godz. 16.20 za jedno euro płacono 3,6127 zł, a za dolara 2,4428 zł. Szwajcarskiego franka wyceniano na 2,2355 zł.
Na rynku międzynarodowym po niejednoznacznych danych makro zza Oceanu odnotowaliśmy znaczne wahania kursu dolara. Po publikacji raportu ADP o wzroście zatrudnienia w styczniu o 130 tys. miejsc pracy dolar znacznie zyskał na wartości. Ale już po niespełna godzinie stracił w wyniku informacji na temat amerykańskiego PKB. W ostatnim kwartale 2007 r. zamiast prognozowanego wzrostu dynamiki PKB o 1,2% gospodarka USA wzrosła zaledwie o 0,6% r/r. Oczywiście okazało się, że najmocniej ciągnie w dół amerykańską gospodarkę spadek produkcji budowlanej. Jest to więc kolejny odcinek serialu „kłopoty na rynku nieruchomości w USA”, który z zapartym tchem śledzi cały świat. Niestety dużo słabiej niż zakładano wygląda w USA również dynamika wydatków konsumpcyjnych, co zawsze w Stanach Zjednoczonych jest groźnym sygnałem dla gospodarki. Ostatecznie po godz. 16.00 wartość dolara względem euro ustabilizowała się powyżej poziomu 1,4781 USD/EUR. Wcześniej kurs eurodolara spadał do 1,4770 USD. Te wahania świadczą o nerwowości inwestorów przed ogłoszeniem decyzji w sprawie stóp procentowych w USA (w środę o godz. 20.15 czasu polskiego), choć mogłoby się wydawać, że do tego czasu na rynku powinien panować raczej bezruch.