Po ostatniej, zaskakującej swoim timingiem, decyzji o obniżce o 75 punktów na głowę Bena Bernanke posypały się gromy, iż niepotrzebnie spanikował w reakcji na to, co było efektem zamykania strat przez Societe Generale (bank ten utracił przez nieudane inwestycje jednego ze swoich maklerów prawie 20 mld PLN); moim zdaniem Fed zrozumiał, że został daleko w tyle w porównaniu do krzywej rentowności a swoją decyzją w takim momencie postanowił kontrować pojawiającą się panikę.
Tak więc do środy handel, przynajmniej na rynku walutowym, powinien teoretycznie kształtować się raczej spokojnie (ponieważ jedynie nieliczni inwestorzy mogą chcieć wystawiać się na tak duże ryzyko) – nie można jedynie wykluczyć tego, że giełdy mimo wszystko dalej będą spadać co może prowadzić do podejmowania pochopnych decyzji inwestycyjnych. Co gorsza, jeszcze nie skończył się czas publikowania sprawozdań i wyników za ostatni kwartał – w przyszły czwartek podaje je m.in. Deutsche Bank, inwestorów może więc niepokoić perspektywa kolejnych złych wiadomości co już tradycyjnie ma miejsce przed informacjami o wynikach finansowych spółek z sektora bankowego.
Warto zauważyć, że giełdy w Azji podczas dzisiejszej sesji spadły. Implikowana zmienność, kluczowy parametr na rynku opcji walutowych, wzrosła dla jena do prawie 14% - wzrost tego parametru oznacza również większą niepewność traderów co do kierunku zmian kursów jena, ale też przekonanie o możliwych dużych skokach kursów. Bezpośrednim przełożeniem tego faktu na kondycję złotego jest domykanie pozycji otwieranych w ramach carry trade.