Nikkei225 zanurkował dziś o ponad 5,5%, natomiast giełda szanghajska i indyjska spadły o ok. 7%. Taki przebieg sesji w Azji nie rokuje zbyt dobrze dla parkietów w Europie, o czym zresztą świadczą pierwsze notowania z rynków w Londynie i Paryżu, które zniżkują już odpowiednio o ponad 5,5% oraz o ponad 10% (CAC40!!!). Utrzymująca się wysoka awersja do ryzyka jest czynnikiem, który będzie dziś szkodził złotówce, podobnie zresztą jak spadający eurodolar, który dziś rano zsunął się poniżej poziomu 1,44.
Jeśli chodzi o źródła ewentualnego umocnienia złotego, to takie nadzieje można wiązać z jedyna publikacją danych makro w dniu dzisiejszym, a mianowicie grudniowa inflacją netto dla Polski. Jeżeli dane te wynikiem wyższym od oczekiwanych 1,6% potwierdzą silną presję cenową, a tym samym utwierdzą inwestorów w przekonaniu konieczności dalszego podnoszenia stóp procentowych przez RPP to możemy być świadkami większego zainteresowania złotówką, co z kolei może przełożyć się na odreagowanie ostatnich wzrostów kursów par złotowych.
Wydaje się jednak, że nawet przy sprzyjającym wyniku inflacji netto ewentualne umocnienie złotówki będzie miało jedynie korekcyjny charakter, gdyż silna awersja do ryzyka i potencjał spadkowy eurodolara będą tłumiły zapędy zwolenników polskiej waluty. Z drugiej strony eurodolar zbliżył się dość znacznie do ważnego poziomu wsparcia zlokalizowanego w okolicy 1,4260-1,4310, co oznacza, że biorąc pod uwagę zbliżające się dane z rynku nieruchomości (publikacja w czwartek) presja ze strony popytu na amerykańską walutę może nieco osłabnąć umożliwiając tym samym wzrosty kursu EURUSD. W dniu dzisiejszym nie spodziewałbym się jednak takiego obrotu spraw, co oznacza, że złotówka w dalszym ciągu może ulegać przecenie.