Słowa Mersch’a nie były szczególnie zaskakujące. Chociaż oczywiście wypowiedziane przez oficjela mają znacznie większe znaczenie, niż np. przez analityków. Dlatego o ile uzasadniały one spadek euro w relacji do dolara i innych głównych walut, to gwałtowna przecena wspólnej waluty była czymś zaskakującym. Trudno nie odnieść wrażenia, że słowa te stały się jedynie pretekstem do wyprzedaży EUR/USD, po tym jak w poniedziałek i wtorek para ta nieudanie atakowała barierę 1,49 dolara oraz znajdujący się na poziomie 1,4862 dolara, szczyt z listopada (wykres dzienny, ceny zamknięcia).
Z punktu widzenia czynników fundamentalnych spadki EUR/USD jeszcze mogą wydawać się niezrozumiałe. Zwłaszcza, że dane makroekonomiczne jakie w ostatnich dniach napływają na rynek, są generalnie niekorzystne dla dolara. Natomiast z punktu widzenia analizy technicznej, wczorajsza wyprzedaż, która dziś znajduje kontynuację, może zapowiadać spadek w okolice 1,43 dolara, gdzie w grudniu kształtował się dołek korekty na eurodolarze.
Wydarzeniem czwartku na rynku walutowym jest, zaplanowane na godzinę 16-tą, wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke. Jest to jednak wydarzenie pozorne, które nie powinno wzbudzić dużych emocji na rynku. To co Bernanke miał do zakomunikowania rynkom, zakomunikował czasie swojego wystąpienia przed tygodniem. Jest więc wątpliwe, żeby dziś czymś zaskoczył. A tylko w takiej sytuacji można oczekiwać gwałtownych ruchów na forexie.
Inwestorzy poznają dziś również tygodniowe dane z USA o nowych bezrobotnych (prognoza: 335 tys.), liczbie rozpoczętych budów (prognoza: -2 proc.), ilości wydanych pozwoleń na budowy (prognoza: -3 proc.) oraz styczniową wartość indeksu Fed z Filadelfii. Jakkolwiek te publikacje mogą mieć wpływ na notowania dolara, to nie będzie to wpływ bardzo duży.