Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka; po pierwsze – spadki na GPW są nieco sztucznie zawyżone przez strukturę inwestorów na warszawskim parkiecie – wzrosła presja na sprzedaż papierów przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych, zwłaszcza tych operujących na mniej płynnych spółkach. Dziś w nocy w Azji mieliśmy odreagowanie co może być dobrą wróżbą dla naszej giełdy. Wzrosty EURPLN będą hamowane przesunięciami krzywej rentowności w EUR – wczoraj Yves Mersch, członek rady EBC ostrzegł, że w jego ocenie występuje ryzyko spowolnienia wzrostu gospodarczego w strefie euro. Inwestorzy natychmiast zaczęli spekulować co do zmiany stanowiska przez ten bank centralny – do tej pory rynek nastawiał się na utrzymywanie stóp na dotychczasowym poziomie, a po wystąpieniu Merscha handel na kontraktach FRA wskazuje na przeskalowanie tych oczekiwań. EURUSD spadł w reakcji na te słowa do obecnie obserwowanych poziomów poniżej 1,47.

Oświadczenia Citigroup i Merrill Lynch dodały kolejne sumy do łącznego wykazu strat poniesionych w sektorze subprime mortgages. Zbliżamy się do kwoty 100 mld USD, ale jest pewne, że jeszcze czekają na nas kolejne „trupy w szafie”. Reakcja rynków jest w miarę stonowana jeśli porównać ją z tym, co działo się gdy BNP Paribas jako pierwszy ujawnił informacje o poniesionych stratach, odsłaniając to, co obecnie określane jest mianem „credit crunch”. Trudna sytuacja gospodarki amerykańskiej jednoczy Kongres w inicjatywie podjęcia środków zaradczych. Ograniczenie konsumpcji przez gospodarstwa domowe stojące przed koniecznością wywiązania się ze swoich zobowiązań, jak również gospodarstw mniej optymistycznych co do przyszłości może przejściowo zmniejszyć tempo wzrostu gospodarczego (ekonomiści nazywają taką sytuację negatywnym szokiem popytowym). Przeciwdziałanie ze strony rządu nie jest złym pomysłem, ale kolejne emisje obligacji denominowanych w USD mogą paradoksalnie wywierać presję na osłabienie „zielonego” przy nienajlepszym obecnie sentymencie do tej waluty.

Dla par złotego widziałbym w tej chwili następujący scenariusz – słabnące, przejściowe wzrosty na EURPLN, nieco mocniejsze odbicie na USDPLN spowodowane korekcyjnym ruchem eurodolara, ale długoterminowe trendy aprecjacyjne naszej waluty wydają się być niezagrożone. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę możliwe obniżki stóp w Eurolandzie, to mogłoby pomóc EURPLN przebić 3,55 po wyciszeniu się niepokojów na rynkach kapitałowych.