Takie prognozy europejskiej koniunktury mają „gołębi” charakter, co oznacza, iż spodziewana przez rynek podwyżka stóp procentowych może nie mieć w ogóle miejsca. Ponadto coraz bardziej prawdopodobna wydaje się wręcz obniżka kosztu pieniądza, co na pewno nie sprzyja euro.
Towarzyszący nam ostatnio dynamiczny wzrost przeciętnego poziomu cen będzie stanowił jednak istotną barierę w rozluźnianiu polityki monetarnej przez EBC. Nie należy zatem bezkrytycznie podchodzić do wystąpienia Mersch’a, gdyż nie on jeden decyduje o wysokości europejskich stóp procentowych, a jak wiemy ostatnie wypowiedzi prezesa EBC miały raczej „jastrzębi” charakter. Presja inflacyjna stale narasta i nie można jej bagatelizować.
Opublikowana wczoraj beżowa księga nie okazała się tak mroczna i pesymistyczna jak oczekiwaliśmy. Amerykańska koniunktura rozwija się w wolniejszym tempie, jednak nie oznacza to, iż już mamy do czynienia z recesją. Dzisiejsze losy dolara będą zależały w dużej mierze od grudniowych danych z rynku nieruchomości. Poznamy bowiem liczbę nowych inwestycji budowlanych oraz ilość nowych zezwoleń na budowę. Wskaźniki te stanowią istotny element narodowej koniunktury oraz świadczą o zaufaniu konsumentów do perspektyw gospodarczych, dlatego też to przede wszystkim one pokierują dzisiaj rynkiem EURUSD. Aktualne prognozy tych indykatorów wskazują na silną tendencję spadkową zarówno w przypadku liczby rozpoczętych inwestycji budowlanych, jak i nowych pozwoleń na budowę.
Sytuacja na amerykańskim rynki nieruchomości w 2007 r. znacznie się pogorszyła. Główne wskaźniki pokazują bowiem poziomy najgorsze od kilku lat. Jeżeli dzisiejsze publikacje okażą się jeszcze gorsze niż oczekujemy, to wówczas możemy spodziewać się gwałtownego ruchu kursu EURUSD w górę.
Rynek złotówki będzie zależał dzisiaj głównie od zachowania dolara względem euro. Wczoraj byliśmy świadkami osłabienia się polskiej waluty. Kurs EURPLN osiągnął poziom ok. 3,6; natomiast USDPLN oscylował na koniec dnia w okolicach 2,45. Jeżeli na rynku EURUSD będziemy nadal kontynuować korektę spadkową, to nie można wykluczyć także dalszej deprecjacji złotówki.