Wprawdzie bezpośrednio po ogłoszeniu tej decyzji dolar umocnił się znacznie wobec euro (część inwestorów grała na obniżkę rzędu 50 pkt. bazowych i musiała zamykać krótkie pozycje), jednak w środę rano powrócił on w okolice 1,4674 USD/EUR. W ciągu dnia jego kurs wahał się nieznacznie i o godz. 16.10 za euro płacono 1,4682 dolara.
Bardziej interesujący niż spodziewana obniżka stóp był komunikat po posiedzeniu FOMC. Trzeba otwarcie przyznać, że miał on wydźwięk dość pesymistyczny. Fed podtrzymał w nim negatywną ocenę skutków, jakie na amerykańską gospodarkę wywierają kryzys na rynku hipotecznym i spadek wydatków konsumpcyjnych Amerykanów (stanowią one ponad 60% udziału we wzroście amerykańskiego PKB). W komentarzu stwierdzono wzrost ryzyka inflacyjnego związanego z wyższymi cenami energii i żywności. To dosyć wyraźny sygnał dla inwestorów, że pole działania Fed-u się zawęża i ratowanie skóry inwestorom giełdowym poprzez kolejne obniżki stóp może okazać się niewykonalne.
Środowe informacje o wspólnych wysiłkach Fed-u, EBC, Banku Anglii i Szwajcarskiego Banku Narodowego, które mają na celu pomoc bankom w pozyskiwaniu gotówki na kredyty dla uniknięcia problemów z płynnością, poprawiły wprawdzie nieco nastroje na rynkach (stąd wzrosty na giełdach), ale już w styczniu kłopoty mogą powrócić ze zdwojoną siłą. Dlatego też nie powinniśmy się spieszyć z oceną kondycji naszej waluty. Ostatnie wahania kursu złotego są ściśle związane z sytuacją na eurodolarze.