Wtorek pokazał jak trudno przy zdecydowanym trendzie wzrostowym polskiej waluty doprowadzić do jej nawet korekcyjnego osłabienia. Pomimo, że na głównych światowych parkietach trwała przecena, co jak pokazało umocnienie japońskiego jena prowokowało wzrost awersji do ryzyka, jak również pomimo spadku kursu EUR/USD, złoty na koniec wczorajszych notowań jedynie lekko osłabił się do dolara i zakończył dzień niewielką zmianą do euro.
To wczorajsze zachowanie pokazuje, że do poważniejszego wzrostowego odbicia notowań USD/PLN i EUR/PLN może dojść tylko w sytuacji, gdy spadki na giełdach i na eurodolarze zagoszczą na dłużej. Nie sposób teraz jednoznacznie odpowiedzieć czy tak się stanie. Analiza techniczna sytuacji na polskich parach podpowiada, że nie należy tego wykluczać. Wczorajsze zatrzymanie zniżki USD/PLN i EUR/PLN, jakkolwiek jest oznaką siły złotego, to jednak może być wstępem do odbicia, poprzedzonego kilkudniową stabilizacją kursów odpowiednio ponad 2,61 zł i 3,70 zł.
Złoty, który obecnie pozostaje na poziomach z wczoraj, w najbliższych godzinach może próbować się wzmacniać. Losy dnia jednak rozstrzygną się o godzinie 14:30, kiedy na rynek napłynie grupa danych makroekonomicznych z USA (m.in. inflacja CPI).
Wpływu na notowania polskiej waluty nie będą natomiast miały wyniki przetargu na obligacje pięcioletnie, które rynek pozna o godzinie 12-tej. Takiego wpływu również nie będzie miała zaostrzająca się walka polityczna w Polsce przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi. Przez ostatnie dwa lata nieustannych awantur politycznych rynek nauczył się już żyć z ryzykiem politycznym.