Dzisiejszy umiarkowany wzrost to pochodna wczorajszej zwyżki. Podniosła ona cenę o ponad 2 proc. Pretekstem do tego okazał się m.in. raport o zapasach paliw w USA. W poprzedni tygodniu zapasy ropy niespodziewanie zmniejszyły się o 1,7 mln baryłek, podczas gdy analitycy prognozowali ich wzrost o 0,9 mln baryłek. W windowaniu cen pomagał wczoraj też słaby dolar.
Aktualna sytuacja techniczna na wykresie ropy Brent, po tym gdy wczoraj przełamał on szczyt z 27 września br. (79,94 dol.) wskazuje na przewagę popytu. Zwłaszcza, że mająca miejsca na przełomie września i października br. spadkowa korekta zatrzymała się dokładnie na poziomie 38,2 proc. zniesienia poprzedzającego je impulsu wzrostowego. To wszystko pozwala oczekiwać dalszych wzrostów cen ropy. W praktyce, z uwagi na obecny "taniec" na poziomie rekordów, takie wzrost będzie wymagał wsparcia ze strony nowych impulsów popytowych (chociażby dalszej przeceny dolara). Bez tego będzie bowiem duża pokusa do realizacji zysków.