Istotnym czynnikiem zwiększającym popyt na ropę były też prognozy niższych temperatur w USA. Amerykański instytut National Weather Service prognozuje, że nadchodząca zima będzie chłodniejsza niż poprzednia, chociaż temperatury powinny być wyższe o około 2 proc. od 30-letniej średniej. W najbliższych dniach ceny ropy będą kształtowane przez jutrzejszą publikację tygodniowych zapasów ropy w USA oraz przez zachowanie dolara.

Analitycy szacują, że w ostatnim tygodniu zapasy ropy wzrosły o 0,9 mln baryłek, benzyny spadły o 0,1 mln baryłek, a destylatów były wyższe o 0,4 mln baryłek. Im wyższy wzrost zapasów tym większa presja na spadek cen ropy. I odwrotnie. Wczoraj i dziś amerykańska waluta tanieje, co podnosi ceny ropy. Osłabienie dolara nie oznacza jednak, że rozpoczęte w poprzednim tygodniu jego korekcyjne wzmocnienie jeszcze się nie zakończyło. W dalszym ciągu jest szansa na pogłębienie korekty, co może negatywnie oddziaływać na ropę.

Sytuacja techniczna na wykresie ropy Brent każe traktować rozpoczęte 28 września br. spadki tylko jako ruch korekcyjny i co się z tym wiąże, wskazuje na możliwość dalszego wzrostu cen. Pierwszym istotnym wsparciem, które we wtorek skutecznie się obroniło, jest znajdujące się w okolicach 76,05 dol. 38,2 proc. zniesienie Fibonacciego impulsu wzrostowego 21 sierpnia br.-28 września br. Najbliższy opór to poziom 79,94 dol., jaki tworzy szczyt z 27 września br. na wykresie dziennym.