Do piątku ceny kontraktów spotowych, notowanych na londyńskiej giełdzie towarowej, spadły do poziomu 7,8 tys. USD za tonę. Negatywny wpływ na kurs miedzi miały czwartkowe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Departament Handlu poinformował o spadku sprzedaży nowych domów w czerwcu o 6,6% - branża budowlana odpowiada za połowę zużycia miedzi w Stanach Zjednoczonych, które są drugim, co do wielkości, największym światowym importerem.

Od poniedziałku 30 lipca ceny znów zaczęły rosnąć. We wtorek za tonę trzeba było zapłacić 8,0 tys. USD, na co wpływ miały piątkowe dane na temat wzrostu gospodarczego w USA, które pozytywnie zaskoczyły inwestorów, wyniosły 3,4%, przy oczekiwaniach na poziomie 3,2%.

Ponadto zapasy miedzi w magazynach monitorowanych przez londyńską giełdę spadły o 1%, do poziomu 101,8 tys. ton. W tym miesiącu na rynek dotarła również informacja z International Copper Study Group o tym, iż w pierwszych czterech miesiącach bieżącego roku globalny popyt na miedź przewyższył jej podaż o 265 tys. ton. W związku z powyższym produkcja miedzi może okazać się niewystarczająca, aby zaspokoić tegoroczny popyt, co dodatkowo może wywierać presję na wzrost cen.

Za wzrostami przemawia również sytuacja techniczna. Kurs miedzi znajduje się w trendzie wzrostowym od końca maja tego roku i wszystko wskazuje na to, że ostatnie szczyty w okolicach 8,2 tys. USD za tonę mogą niedługo zostać przełamane, otwierając tym samym drogę w kierunku zeszłorocznych maksimów na poziomie 8,9 tys.