W tym okresie odnotowano jedynie osiem spadkowych sesji, z których każda była śladowa, podczas gdy dni wzrostowe charakteryzowały się pełnymi zielonymi korpusami świec japońskich, pokazując konsekwentny wzrost ceny bez momentów zawahania czy większej realizacji zysków przez inwestorów.

Srebro, określane niegdyś jako złoto biedaków, przeżywa równie imponującą hossę. Dzisiejsze notowania XAG/USD wskazują cenę 47,67 dolara za uncję, co stanowi zaledwie krok od psychologicznego poziomu 50 dolarów i przekłada się na wartość około 174-178 złotych polskich za uncję. W perspektywie rocznej srebro zyskało od 42 do 52 procent, przewyższając tym samym nawet spektakularne wyniki złota, które od początku 2025 roku wzrosło o 47-54 procent w zależności od metodologii pomiaru. Maksymalna cena srebra w ostatnim tygodniu dotarła do poziomu 48,62 dolara, zbliżając się niebezpiecznie do historycznego rekordu z 2011 roku wynoszącego 48,70 dolara oraz manipulacyjnego szczytu z 1980 roku na poziomie 49,95 dolara.

Analitycy rynkowi wskazują na szereg fundamentalnych czynników napędzających obecną falę wzrostową na rynku metali szlachetnych. Przedłużający się shutdown rządu amerykańskiego, który rozpoczął się 1 października, stanowi główny katalizator niepewności politycznej wpływającej na wzrost popytu na aktywa bezpiecznej przystani. Opóźnienia w publikacji kluczowych danych ekonomicznych, w tym raportu o zatrudnieniu, dodatkowo wzmacniają nerwy inwestorów poszukujących stabilnych inwestycji. Naturalnie, jak zauważają komentatorzy rynkowi, inwestorzy mają dziś dobre podstawy do kupowania złota po lekcji z okresu COVID, gdy banki centralne gremialnie de facto zdewaluowały pieniądz papierowy, przyzwalając na falę inflacji i redukując w ten sposób relację długów rządowych do PKB.

Szczególnie interesującym czynnikiem wpływającym na ostatnią falę wzrostową jest sytuacja w Japonii, gdzie nowa lider partii rządzącej Sanae Takaichi jest fanką podobnego miksu polityki jak były premier Shinzo Abe, a zatem ekspansji fiskalnej w połączeniu z niskimi stopami procentowymi. Po jej wyborze tracą zarówno jen japoński, jak i japońskie obligacje, co stanowi jasny sygnał dla rynków metali szlachetnych. Polityka ta przypomina kontrowersyjną Abenomikę, która charakteryzowała się masowym drukowaniem pieniądza i agresywnym skupem aktywów przez Bank Japonii, co historycznie zawsze wspierało ceny złota jako alternatywy dla osłabianych walut fiat.

Do tego wszystkiego dochodzi pociąg obniżek stóp procentowych przez główne banki centralne świata. Choć ogólnie nie jest to zaskoczeniem dla rynków, takie sytuacje jak dzisiejsza, gdy Bank Rezerw Nowej Zelandii obniżył stopy o 50 punktów bazowych zamiast oczekiwanych 25 punktów bazowych, po prostu dolewają paliwa do ognia. RBNZ jako jeden z pierwszych banków centralnych prowadził agresywną walkę z po-covidową inflacją, więc jego zwrot w kierunku tak głębokiego cięcia stóp sygnalizuje zmianę nastrojów na rynkach globalnych. Federalna Rezerwa Stanów Zjednoczonych kontynuuje własny cykl obniżek, co przy obecnej stopie procentowej wynoszącej 4,5 procent i inflacji na poziomie 2,7 procent rocznie czyni złoto coraz bardziej atrakcyjnym.

Dane dotyczące napływów kapitału do funduszy ETF opartych na złocie są wręcz spektakularne. Według najnowszych raportów World Gold Council, w minionym miesiącu napływy do funduszy złota ETF na rynku północnoamerykańskim skoczyły o 84 procent, co stanowi jeden z największych miesięcznych wzrostów w historii tej klasy aktywów. Średni dzienny wolumen obrotu na rynku złota wzrósł o blisko 34 procent miesiąc do miesiąca i był drugim najwyższym w historii z dziennym wolumenem handlowym sięgającym 121,51 miliona dolarów. Ten masywny napływ kapitału instytucjonalnego odzwierciedla rosnące przekonanie profesjonalnych inwestorów, że obecny cykl wzrostowy ma solidne fundamenty i nie jest jedynie spekulacyjną bańką.

Platyna, trzeci najważniejszy metal szlachetny w kontekście inwestycyjnym, również odnotowuje znaczące wzrosty, choć w nieco mniejszym stopniu niż złoto czy srebro. Popyt przemysłowy na platynę, szczególnie z sektora motoryzacyjnego do produkcji katalizatorów, pozostaje silny pomimo transformacji w kierunku pojazdów elektrycznych. Platyna znajduje również zastosowanie w produkcji ogniw paliwowych wodorowych, co może stanowić dodatkowy czynnik wzrostowy w perspektywie długoterminowej, gdy gospodarka globalna stopniowo przechodzi na czystsze źródła energii.

Warto zauważyć, że ceny srebra napędzane są nie tylko funkcją bezpiecznej przystani podczas niestabilności gospodarczej i politycznej, lecz także rosnącym wykorzystaniem w przemyśle elektronicznym i sektorze odnawialnych źródeł energii. Coraz większa ilość srebra jest wykorzystywana w panelach słonecznych, samochodach elektrycznych, medycynie oraz zaawansowanych technologiach, przez co popyt przemysłowy nieprzerwanie rośnie. W maju 2025 roku jedna uncja srebra kosztowała około 32 dolary, a zatem w ciągu zaledwie pięciu miesięcy cena wystrzeliła prawie o 50 procent, co jest tempem wzrostu praktycznie niespotykanym dla tego metalu w ostatnich dekadach.

Długoterminowa historyczna korelacja notowań srebra i złota jest znacząca i zazwyczaj silnie dodatnia, co oznacza, że ceny obu metali generalnie poruszają się w tym samym kierunku. Oba kruszce są uważane bowiem za bezpieczne aktywa, na które popyt rośnie w okresach niepewności gospodarczej i politycznej, często w czasie wzrostu inflacji. Obecnie stosunek ceny złota do srebra wynosi około 82-84, co historycznie sugeruje, że srebro może być niedowartościowane względem złota i ma potencjał do dalszych wzrostów w celu wyrównania tego wskaźnika do średniej historycznej wynoszącej około 70-75.

Przy tym wszystkim warto jednak pamiętać, że finalnie na rynku rządzą emocje i sentyment inwestorów. Dziś trudno wskazać rynki, na których wyceny nie są naprawdę wywindowane powyżej historycznych średnich. W takich okolicznościach ruchy wzrostowe potrafią naprawdę być potężne, ale jednocześnie mogą zakończyć się spektakularną korektą, której skala może zaskoczyć nawet doświadczonych traderów. Rynek złota, zerwawszy jakąkolwiek korelację z dolarem i obligacjami, dziś już w takiej fazie euforii się znajduje, co budzi obawy niektórych analityków o możliwość formowania się bańki spekulacyjnej podobnej do tej z lat 1979-1980, gdy cena złota eksplodowała do 850 dolarów, by następnie spaść o ponad 60 procent w ciągu dwóch lat.

Z perspektywy technicznej, analitycy wskazują kluczowe poziomy wsparcia i oporu dla złota. Jeśli cena utrzyma się powyżej Strefy Docelowej 5 wynoszącej 3 885-3 870 dolarów, kolejnym celem wzrostu będzie Strefa Docelowa 6 na poziomie 4 057-4 040 dolarów. Główne wsparcie długoterminowe znajduje się na 3 500 dolarów, co stanowi psychologiczny poziom, poniżej którego mogłaby rozpocząć się głębsza korekta. Dla srebra zbliżanie się do poziomu 50 dolarów za uncję stanowi kluczowy test psychologiczny, który w przeszłości nie raz zatrzymywał srebrną hossę. Przełamanie tej bariery może otworzyć drogę do testowania nowych maksimów wieloletnich, a niektórzy śmiali analitycy przewidują nawet, że srebro za kilkanaście miesięcy będzie warte 100 dolarów za uncję.

Prognozy długoterminowe pozostają pozytywne dla obu metali. Analitycy przedstawiają mieszane prognozy dotyczące ceny złota do końca 2025 roku, z większością ekspertów oczekujących pewnej korekty do poziomu 3 200-3 300 dolarów, choć bardziej optymistyczne prognozy zakładają wzrost do 3 670 dolarów w grudniu. Na rok 2026 prognozy pozostają pozytywne, z oczekiwanym handlem w przedziale 3 480-4 423 dolarów, a w perspektywie lat 2027-2030 cena może wzrosnąć do poziomów 4 800-6 500 dolarów. Długoterminowe prognozy na lata 2040-2050, choć obarczone największą niepewnością, sugerują wzrost do poziomu 8 600-10 100 dolarów za uncję.

W kontekście polskiego rynku walutowego, przy całej tej zawierusze na rynkach metali szlachetnych, na złotym panuje niezwykły spokój. Para EUR/PLN jest jakby przyklejona do okolic 4,25-4,27 i potrzeba będzie naprawdę silnego impulsu na wybicie złotego z tego letargu. O godzinie 8:10 rano euro kosztowało 4,25 złotego, dolar 3,66 złotego, funt 4,91 złotego, zaś frank szwajcarski 4,57 złotego. Para USD/PLN tym samym odzwierciedla głównie ruchy EUR/USD, gdzie mamy do czynienia z umiarkowanym umocnieniem dolara napędzanym słabszymi danymi gospodarczymi z Niemiec oraz rosnącą niepewnością polityczną we Francji.

Dzisiaj Rada Polityki Pieniężnej podejmuje decyzję w sprawie stóp procentowych w Polsce. Po ostatniej obniżce dziś ruch w zakresie stóp procentowych nie jest oczekiwany przez rynek, choć jeśli miałoby do niego dojść, byłaby to oczywiście kolejna obniżka rzędu 25 punktów bazowych do poziomu 4,50 procent. Wydaje się jednak, że Rada będzie chciała dać sobie trochę więcej czasu na ocenę sytuacji makroekonomicznej. Co prawda dane o inflacji zaskoczyły pozytywnie, jednak był to efekt przede wszystkim niższych cen żywności przy stabilnej i nadal lekko podwyższonej inflacji bazowej, co budzi pewne obawy o trwałość dezinflacji.

Dla polskich inwestorów obecna sytuacja na rynku metali szlachetnych stwarza zarówno możliwości, jak i zagrożenia. Z jednej strony, przy kursie dolara wynoszącym 3,66 złotego, inwestycje w złoto denominowane w USD przyniosły w tym roku nie tylko zyski z aprecjacji samego metalu, ale również dodatkowe kilka procent z umocnienia dolara wobec złotego. Uncja złota, która na początku roku kosztowała około 9 700 złotych, dziś warta jest prawie 15 000 złotych, co daje stopę zwrotu przekraczającą 54 procent w walucie krajowej. To czyni złoto jedną z najlepiej performujących klas aktywów dostępnych dla polskich inwestorów w 2025 roku, przewyższając zarówno indeksy akcyjne, jak i większość innych towarów czy kryptowalut.

Najbliższe tygodnie będą kluczowe dla dalszych losów hossy na rynku metali szlachetnych. Jeśli shutdown w USA przedłuży się znacząco, a Fed będzie kontynuował obniżki stóp procentowych w tempie 25-50 punktów bazowych na kwartał, złoto i srebro mogą kontynuować swoją wspinaczkę. Z drugiej strony, jakiekolwiek porozumienie polityczne w Waszyngtonie czy niespodziewanie mocne dane gospodarcze mogłyby wywołać gwałtowną korektę. Inwestorzy powinni zachować ostrożność i pamiętać, że po tak spektakularnych wzrostach ryzyko realizacji zysków przez dużych graczy instytucjonalnych znacząco wzrasta, co mogłoby wywołać kaskadę wyprzedaży.