Spadek skłonności do bardziej ryzykownych posunięć najlepiej obrazuje sytuacja na rynkach akcyjnych, które od wczoraj znajdują się w rękach niedźwiedzi, a przede wszystkim umacniający się jen. Inwestorzy przestraszyli się turbulencji, jakie na rynkach finansowych może wywołać kryzys na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych w USA i dlatego postanowili zrealizować choć część zysków z najbardziej ryzykownych pozycji opartych na strategii „carry trade”.

Zwijanie przez inwestorów tych ryzykownych pozycji opartych na „carry trade” oraz powrót kapitału do Kraju Kwitnących Wiśni nie służy walutom krajów rozwijających się, a więc także złotówce. Złotówka mocno straciła dziś na wartości, a kursy EURPLN i USDPLN znalazły się dziś na poziomach odpowiednio ok. 3,7970 oraz 2,7690. Złotówce obok wzrostu awersji do ryzyka nie służyło też umocnienie się dolara, a także niepewność związana z decyzją RPP w sprawie stóp procentowych, a przede wszystkim z towarzyszącym jej komentarzem. RPP zgodnie z oczekiwaniami rynku powstrzymała się od podniesienia kosztu pieniądza w Polsce, jednak występujący w jej imieniu Dariusz Filar ostrzegł, że w obecnej sytuacji gospodarczej dotychczasowe podwyżki mogą być niewystarczające do utrzymania inflacji w ryzach. Termin dalszych podwyżek, a także ich konieczność powiązał z wynikami danych makro, które będą napływać na rynek.

Oprócz decyzji RPP poznaliśmy dziś także wynik sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA, a na zachowanie rynku po tej publikacji warto zwrócić uwagę, gdyż pomimo słabszego od oczekiwań wyniku, co do tej pory było impulsem do wyprzedaży amerykańskiej waluty dolar umocnił się. Świadczy to z jednej strony o tym, że rynek jest teraz pod silnym wpływem wzrostu awersji do ryzyka, choć z drugiej strony takie zachowanie się inwestorów po poznaniu tych wyników można również tłumaczyć pierwszym od 11 miesięcy wzrostem przeciętnej ceny sprzedaży domów na rynku wtórnym. Ta informacja jest niezwykle istotna, gdyż większe znaczenie dla sytuacji na rynku nieruchomości, a zwłaszcza dla rynku kredytów hipotecznych ma nie tyle aktywność uczestników rynku nieruchomości i liczba dokonanych transakcji, co właśnie wartość nieruchomości. Wzrost cen jest jak na razie tylko sygnałem, że być może na rynku nieruchomości dojść może wkrótce do odbicia, jednak ja mówi mądre przysłowie: „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”, więc z wyciąganiem dalej idących wniosków poczekać musimy do kolejnych informacji z tego rynku. Pierwszą okazja nadarzy się jutro, kiedy to dowiemy się jak wyglądała w czerwcu sytuacja na pierwotnym rynku nieruchomości.

Przed nami w dniu dzisiejszym już jedynie publikacja Beżowej Księgi, a więc raportu FED na temat sytuacji gospodarczej w USA w ostatnich miesiącach. Informacje w niej zawarte mają szanse wpłynąć na ocenę perspektyw amerykańskiej gospodarki w drugiej połowie roku. Wszelkie sygnały sugerujące przyspieszenie gospodarki lub narastającej presji inflacyjnej mogą ponownie rozbudzić oczekiwania podwyżek stóp procentowych, natomiast sygnały poprawy sytuacji na rynku nieruchomości rozwiać z kolei obawy o sytuację na rynku kredytów „subprime”. O taką kombinacje danych będzie zapewne trudno, gdyż niedawno prezes FED składał sprawozdanie za I półrocze w Kongresie USA i tam przedstawił dokładną ocenę sytuacji, dlatego nie spodziewałbym się innego wydźwięku dzisiejszego raportu.