Dzisiejszy wzrost cen ma póki co jedynie charakter techniczny i pomimo, że zwrot na rynku nastąpił blisko dołka z połowy września br. (91,23 dol. - ceny zamknięcia), to nie ma jeszcze podstaw by prognoz obronę wrześniowego dołka. I to zarówno na gruncie analizy technicznej, jak i fundamentalnej. W tym pierwszym przypadku podażowy wpływ wczorajszej długiej czarnej świecy jest na tyle duży, że zdecydowany atak na minima z połowy miesiąca jest bardzo prawdopodobny. Na gruncie analizy fundamentalnej natomiast silniejszy wzrost cen ropy, znacznie przewyższający 105,47 dol. z 22 września br., będzie można rozważać tylko wówczas, gdy rządy najbardziej uprzemysłowionych państw, łącznie z bankami centralnymi zdecydują się podjąć zdecydowane działania przeciwko obecnemu kryzysowi kredytowemu. Dopiero bowiem wtedy pojawi się nadzieja na to, że uda się uniknąć najgorszego, czyli długiej recesji.