To zaś automatycznie zwiększyłoby popyt na ropę.
Inwestorów mogą również lekko niepokoić informacje napływające z USA. Szalejący na Oceanie Atlantyckim tropikalny sztorm Ike przekształcił się w huragan. Doniesienia te mają jednak raczej wymiar psychologiczny, niż realny.
Znacznie istotniejszym czynnikiem, pozwalającym rosnąć dziś cenom ropy, są obawy związane z przyszłotygodniowym szczytem OPEC. Rynek może się obawiać nie tyle obniżenia wydobycia, bo taka decyzja jest wątpliwa, ale nawet zasygnalizowania podjęcia takich kroków w przyszłości.
W kolejnych godzinach sytuacja na rynku ropy powinna przede wszystkim być determinowana przez zachowanie dolara. Pośrednio będzie więc ona determinowana przez licznie dziś publikowane dane makroekonomiczne.
Znaczący wpływ na ceny "czarnego złota" mogą również mieć, publikowane o godzinie 16:35, tygodniowe dane nt. zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Analitycy prognozują, że zapasy ropy wzrosną o 200 tys., a destylatów o 500 tys. baryłek. Oczekuje się natomiast spadku zapasów benzyny o 1,4 mln baryłek.