Najważniejsze w pigułce
  • Dolar najdroższy od około roku. USD/PLN to dziś ok. 3,76 zł. W tydzień złoty osłabł do wszystkich głównych walut: funta o 1,01%, dolara o 0,97%, franka o 0,86%, euro o 0,50%.
  • Paradoks tygodnia: ropa potaniała o 10% (Brent ~88 USD), a cieśnina Ormuz znów jest otwarta — co normalnie wzmacnia złotego. Tym razem dwie silniejsze siły przebiły tę ulgę.
  • Rozłożyliśmy ruch na czynniki: wzrost USD/PLN w mniej więcej połowie to słabość samego złotego (taniał też do euro), a w połowie globalna siła dolara (spadał EUR/USD). To nie jest „tylko nasz problem".
  • Główny sprawca: jastrzębi Fed. Po skoku inflacji PCE do 4,1% (najwyżej od 3 lat) rynek wycenia już ok. 40 pb podwyżek Fedu do końca roku — zamiast cięć. Mocny dolar wszędzie.
  • Co to znaczy dla Ciebie: 1000 EUR na wakacje kosztuje dziś o ok. 21 zł więcej niż tydzień temu, a rata 2000 CHF — o ok. 79 zł. Pytanie „czy 4 zł" wróciło, ale do rekordów z 2022 r. (ok. 5,04) wciąż daleko.

Co się właściwie stało z kursami

Zacznę od wyznania. Sam odkładałem wymianę kilku stówek na wakacyjne euro, czekając „aż złoty jeszcze trochę zmocnieje". Po ostatnim tygodniu czuję się jak ktoś, kto czekał na niższą cenę, a doczekał się wyższej. Złoty nie zmocniał. Osłabł — i to nie do jednej waluty, lecz do każdej, na którą warto patrzeć.

Oto suchy obraz na podstawie tabeli NBP sprzed tygodnia (22 czerwca) i naszych notowań na żywo z dziś (29 czerwca, godz. 11:07):

Para Tydzień temu (22.06) Dziś (29.06, 11:07) Zmiana
USD/PLN 3,7282 3,7643 +0,97%
EUR/PLN 4,2693 4,2905 +0,50%
GBP/PLN 4,9234 4,9734 +1,01%
CHF/PLN 4,6145 4,6541 +0,86%

To nie są kursy z gazety sprzed doby — pochodzą z naszej tabeli kursów na żywo, która odświeża notowania ponad trzydziestu walut co sekundę. I widać w niej rzecz, którą łatwo przegapić w nagłówkach krzyczących wyłącznie o dolarze: złoty cofnął się w całej stawce. Najmocniej do funta i dolara, najłagodniej do euro, ale kierunek jest jeden. To ważne, bo zaraz okaże się, że ma to dwie różne przyczyny — i tylko jedna z nich naprawdę dotyczy Polski.

O ile osłabł złoty w tydzień (22–29 czerwca 2026) +0,97% do dolara +1,01% do funta +0,86% do franka +0,50% do euro
Każdy słupek to tygodniowy wzrost kursu danej waluty wobec złotego — im wyższy, tym mocniej złoty stracił. Złoty osłabł do wszystkich czterech, co od razu podpowiada, że część winy leży po jego stronie, a nie tylko po stronie dolara. Dane: NBP (22.06) i notowania na żywo MyBank.pl (29.06, 11:07).

Słabość złotego czy siła dolara? Rozkładamy to po połowie

To moje ulubione pytanie przy każdym ruchu na USD/PLN, bo odpowiedź zwykle nie jest taka, jak w nagłówku. Kiedy dolar drożeje, można to rozbić na dwie zupełnie różne historie. Pierwsza: to złoty słabnie do wszystkiego (nasz lokalny problem). Druga: to dolar rośnie do wszystkiego na świecie (globalny prąd, w którym płyniemy razem z innymi). Zwykle działają obie naraz, a sztuką jest zważyć, która przeważa.

Da się to policzyć prostą sztuczką. Wystarczy spojrzeć, co robił kurs EUR/USD — globalny barometr siły dolara. Tydzień temu euro kosztowało 1,145 dolara, dziś 1,140. Dolar umocnił się więc globalnie o 0,47%. Resztę ruchu na USD/PLN „dołożył" sam złoty, słabnąc także do euro (o 0,50%). Składamy to do kupy:

Skąd wzięło się +0,97% na kursie dolara start słabość złotego +0,50 pp siła dolara +0,47 pp = +0,97%
Wzrost USD/PLN o 0,97% w tydzień to niemal idealne pół na pół: ok. 0,50 pkt proc. dołożyła słabość samego złotego (osłabł też do euro), a ok. 0,47 pkt proc. globalna siła dolara (spadek EUR/USD z 1,145 do 1,140). Obliczenia własne MyBank.pl na danych NBP i notowaniach live.

Wniosek jest uczciwszy niż „dolar nas rozjechał". Mniej więcej połowa podwyżki to prąd, który niesie wszystkie waluty świata — z nim nic nie zrobimy. Druga połowa to już nasza lokalna miękkość, i to ona jest ciekawsza, bo pokazuje, że rynek tego tygodnia odwrócił się od ryzykownych aktywów, a złoty wciąż do takich należy.

Dlaczego tańsza ropa nie pomogła

Tu dochodzimy do sedna, które kłóci się z intuicją. Po miesiącach napięć wokół Iranu i cieśniny Ormuz przyszła odwilż: ogłoszono „mapę drogową" porozumienia USA–Iran, ruch statków przez Ormuz wrócił, a ropa Brent runęła o ponad 10%, do okolic 88 dolarów — najniżej od pięciu tygodni. Dla importera paliw i dla naszej inflacji to świetna wiadomość. Złoty powinien był to przyklasnąć umocnieniem.

Nie przyklasnął, bo w tym samym czasie odpaliły dwie mocniejsze siły, obie wspierające dolara:

Czynnik Co zrobił w ostatnich dniach Wpływ na złotego
Fed (USA) Inflacja PCE skoczyła do 4,1% (najwyżej od 3 lat); rynek wycenia już ok. 40 pb podwyżek do końca roku zamiast cięć mocno osłabia (silny dolar)
Globalne giełdy Przecena spółek AI i półprzewodników, inwestorzy realizują zyski — nastrój „risk-off" osłabia (ucieczka w bezpieczny dolar)
Strefa euro Indeks PMI dla usług w Niemczech spadł do 46,8 (poniżej 50 = kurczenie się) słabe euro ciągnie w dół cały region
Ropa / Ormuz Brent −10% do ~88 USD, cieśnina znów otwarta pomaga złotemu — ale to za mało
EBC Podniósł stopy do 2,40% (pierwsza podwyżka od 2023 r.) wspiera euro, dla złotego neutralny

Najważniejszy jest pierwszy wiersz. Ta sama drożejąca wcześniej ropa, która teraz odpuściła, zdążyła już rozgrzać amerykańską inflację — i to ona każe Fedowi myśleć o podwyżkach. Rynek przestawił się z „kiedy cięcia" na „ile podwyżek", a to jest jak magnes na kapitał: pieniądz płynie tam, gdzie więcej zapłacą za jego trzymanie. Dolar drożeje więc nie dlatego, że gospodarka USA błyszczy, lecz dlatego, że tamtejsza inflacja nie chce odpuścić. Geopolityczna ulga była realna, ale w starciu z jastrzębim Fedem i nerwami na giełdach okazała się lekka.

Ciekawostka — „uśmiech dolara": wśród analityków krąży pojęcie dollar smile. Dolar zwykle drożeje na dwóch przeciwległych krańcach: gdy gospodarka USA pędzi (wysokie stopy przyciągają kapitał) oraz gdy świat ogarnia strach (kapitał ucieka do „bezpiecznej przystani"). Słabnie głównie pośrodku, w spokojnych czasach. W tym tygodniu zadziałały oba kąciki uśmiechu naraz: lepka inflacja w USA i nerwy na globalnych giełdach. Waluty takie jak złoty zostają wtedy ściśnięte z obu stron.

Co to znaczy dla Twojego portfela

Komentarze walutowe lubią kończyć się na „rynek pozostaje zmienny". My zejdźmy na ziemię, bo słabszy złoty to nie abstrakcja, tylko konkretne złotówki znikające z konta. Weźmy panią Anię, która na lipcowy wyjazd do Włoch potrzebuje 1000 euro i też, jak ja, „czekała na lepszy kurs". Przez tydzień zwłoki ten sam tysiąc euro podrożał jej o około 21 zł. Mało? To zależy, ile takich „mało" zbierze się w jednym miesiącu:

  • Wakacje: 1000 EUR kosztuje dziś o ok. 21 zł więcej niż tydzień temu. Przy 3000 EUR na rodzinny wyjazd różnica robi się trzycyfrowa.
  • Rata kredytu w CHF lub EUR: przy racie rzędu 2000 franków to ok. 79 zł więcej w tym miesiącu — bez żadnej decyzji banku, sam kurs.
  • Subskrypcje i zakupy w dolarach: 100 USD miesięcznych opłat (chmura, oprogramowanie, sklepy zza oceanu) to ok. 3,6 zł więcej. Drobiazg pojedynczo, ale rośnie z każdą usługą.
  • Paliwo: tu paradoksalnie jest dobra wiadomość — tańsza ropa działa w drugą stronę i częściowo neutralizuje mocnego dolara na stacji. Te dwie siły się ścierają.

Jest też druga strona medalu, o której rzadko się pisze: słabszy złoty pomaga eksporterom i każdemu, kto zarabia w euro lub dolarach, a wydaje w złotych. Mocna waluta cieszy turystę, słaba — sprzedawcę za granicę. Dlatego „mocny złoty" nie jest po prostu „dobry", a „słaby" — „zły". To kwestia tego, po której stronie kursu akurat stoisz. Jeśli chcesz na bieżąco śledzić, gdzie jesteśmy, mamy kursy walut na żywo i kalkulator walutowy, a mechanizmy, które tym wszystkim rządzą, rozkładamy na czynniki w lekcji o motorach kursów walut.

Czy naprawdę grozi nam 4 zł za dolara?

To pytanie wróciło w nagłówkach jak bumerang, więc odpowiedzmy spokojnie. Tak, przy dolarze najdroższym od około roku okrągłe 4 zł jest bliżej niż miesiąc temu i krótkoterminowo nie można go wykluczyć — zwłaszcza jeśli Fed faktycznie zacznie podnosić stopy, a nastroje na giełdach dalej będą kwaśne. To są dwa warunki, które trzeba obserwować.

Ale warto zachować proporcje. Dzisiejsze 3,76 zł to wciąż świat odległy od prawdziwych rekordów słabości złotego: jesienią 2022 roku dolar kosztował około 5,04 zł. Innymi słowy, jesteśmy bliżej dolnych, mocnych dla złotego poziomów ostatnich lat niż tamtych kryzysowych szczytów. „Najdroższy od roku" brzmi groźnie, lecz to opis krótkiego okna, a nie dzwonek alarmowy. Kurs walutowy to wahadło, nie winda jadąca w jedną stronę — i to samo wahadło, które dziś sprzyja dolarowi, potrafi zawrócić, gdy tylko Fed złagodnieje albo na rynki wróci apetyt na ryzyko.

Sprawdź sam w 10 sekund: nie potrzebujesz osobnego wykresu EUR/USD, żeby wiedzieć, czy to „siła dolara", czy „słabość złotego". Podziel kurs EUR/PLN przez USD/PLN. Dziś 4,2905 / 3,7643 = 1,140. Tydzień temu wychodziło 1,145. Spadek tej liczby oznacza, że dolar umacnia się globalnie, a nie tylko u nas. Prosty barometr, który masz zawsze pod ręką na tabeli kursów.

Najczęściej zadawane pytania

Skoro ropa potaniała i jest rozejm, dlaczego dolar drożeje?

Bo dwie inne siły okazały się mocniejsze niż geopolityczna ulga. Po pierwsze, wcześniejszy skok cen ropy rozgrzał amerykańską inflację (PCE 4,1%, najwyżej od 3 lat), więc rynek zaczął wyceniać podwyżki stóp Fedu zamiast cięć — a wyższe stopy w USA przyciągają kapitał i wzmacniają dolara. Po drugie, na globalnych giełdach pojawiła się przecena (zwłaszcza spółek AI i półprzewodników), a w takich momentach kapitał ucieka do dolara jako „bezpiecznej przystani". Tańsza ropa pomagała złotemu, ale nie zdołała przebić tych dwóch prądów.

Czy grozi nam 4 zł za dolara?

Krótkoterminowo nie można tego wykluczyć, jeśli Fed faktycznie zacznie podnosić stopy, a nastroje na giełdach pozostaną słabe. Trzeba jednak zachować proporcje: dzisiejsze ~3,76 zł to wciąż daleko od kryzysowych rekordów z jesieni 2022 r. w okolicach 5,04 zł. „Najdroższy od roku" opisuje krótkie okno, a kurs walutowy potrafi szybko zawrócić, gdy zmienią się oczekiwania wobec Fedu lub apetyt na ryzyko. To nie jest prognoza ani porada — to wskazanie warunków, które warto obserwować.

To złoty słabnie, czy dolar się umacnia?

Po mniej więcej połowie z każdego. Z tygodniowego wzrostu USD/PLN o 0,97% około 0,50 punktu procentowego to słabość samego złotego (osłabł także do euro), a około 0,47 punktu procentowego to globalna siła dolara, widoczna w spadku kursu EUR/USD. Innymi słowy, część ruchu to prąd niosący wszystkie waluty świata, a część to nasza lokalna miękkość związana z odwrotem od ryzykownych aktywów.

Co mocny dolar i słabszy złoty oznaczają dla moich pieniędzy?

Droższe stają się wakacje za granicą, import, zakupy i subskrypcje w obcych walutach oraz raty kredytów walutowych (np. w CHF czy EUR). Przykładowo 1000 EUR kosztuje dziś o ok. 21 zł więcej niż tydzień temu, a rata 2000 CHF o ok. 79 zł. Z drugiej strony słabszy złoty pomaga eksporterom i osobom zarabiającym w walutach obcych. Częściową ulgą bywa tańsza ropa, która łagodzi ceny paliw mimo mocnego dolara.

Czy teraz wymieniać walutę na wakacje?

Nie doradzamy „łapania dołka" — nikt nie zna kursu z wyprzedzeniem, a próby idealnego trafienia zwykle kończą się stresem. Bezpieczniejszym podejściem do zarządzania ryzykiem kursowym jest rozłożenie wymiany na kilka transz (uśrednianie) zamiast jednego dużego zakupu w przypadkowym dniu. To koncepcja, nie rekomendacja: decyzję podejmujesz samodzielnie, świadomy, że kurs może pójść w obie strony.

Materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady inwestycyjnej, podatkowej ani rekomendacji w rozumieniu przepisów, ani zachęty do zawierania transakcji. Kursy walut zmieniają się w czasie rzeczywistym, a dane liczbowe odzwierciedlają stan na wskazane daty i godziny. Szczegóły: wyłączenie odpowiedzialności. Komentarz: Jarosław Wasiński.