Najważniejsze wyniki analizy
  • Mit „frank zawsze drożeje" upada w skali roku: na 23 badane lata frank taniał w dziesięciu, w tym przez ponad cztery lata z rzędu na starcie (2004–2008: łącznie −35%). Kto kupił franki w 2004 r., czekał na wyjście na zero prawie pięć lat.
  • …i staje się twardym prawem w skali dekady: w każdym z 3 173 możliwych 10-letnich okien od 2004 r. frank był na koniec droższy niż na starcie. Wynik: 100,0%. W oknach 5-letnich — 95%.
  • Oba dzienne rekordy franka wywołał ten sam bank. 15.01.2015 SNB porzucił obronę kursu i frank skoczył w jednym notowaniu NBP o +15,29% (rynkowo, w szczycie paniki, sięgał ~5,19 zł). Mniej znany rekord nr 2: 6.09.2011, dzień wprowadzenia tej obrony — frank runął o 7,80%.
  • Frank to wyjątek, nie reguła: od 2004 r. podrożał o 54%, podczas gdy dolar jest dziś praktycznie tam, gdzie był (+1%), euro jest tańsze o 9%, a funt aż o 25%.
  • Cena cierpliwości bywa brutalna: najdłuższy okres bez nowego szczytu trwał 5,2 roku, a rata przykładowego kredytu (700 CHF) urosła z 1 372 zł przy dnie z 2008 r. do 3 260 zł dziś.

Mit i jego test na 5 683 notowaniach

Najpierw to, co w micie się zgadza. 2 stycznia 2004 roku frank kosztował w tabeli NBP 3,02 zł. Dziś kosztuje 4,66 zł. To wzrost o 54,2%, czyli średnio +1,94% rocznie przez 22,5 roku — podczas gdy dolar przez ten sam czas nie zmienił się praktycznie wcale, a euro i funt są dziś tańsze niż wtedy. Na tle wielkiej czwórki frank jest jedyną walutą, która systematycznie „wygrywa" ze złotym. Skąd więc w ogóle pomysł, żeby nazywać to mitem?

Stąd, że słowo „zawsze" ma w tym zdaniu ciężar, którego dane nie udźwigną. Mało kto pamięta, że przygoda zaczęła się od czterech i pół roku nieprzerwanego tanienia franka: od maja 2004 r. do lipca 2008 r. kurs osunął się o 35,1%, a 31 lipca 2008 roku frank kosztował 1,96 zł — mniej niż ówczesny obiad w Zurychu. Lata 2004, 2005, 2006 i 2007 były spadkowe wszystkie po kolei (−12,5%, −6,2%, −3,8%, −9,3%). Gdyby ktoś w 2004 roku „uciekł do bezpiecznej przystani", przez pięć lat wyglądałby na człowieka, który utopił jedną trzecią oszczędności. Ironia historii: to właśnie przy tym dnie, latem 2008 roku, Polacy najchętniej brali kredyty frankowe.

Metodologia w jednym akapicie: analizujemy komplet 5 683 dziennych kursów średnich CHF/PLN z tabeli A NBP (2.01.2004–1.07.2026) — to część zbioru 22 732 notowań z naszego badania sezonowości walut. Liczymy zwroty roczne i dzienne, obsunięcia od szczytów, a przede wszystkim „win-rate horyzontów": dla każdego możliwego dnia startu sprawdzamy, czy po 1, 3, 5 i 10 latach frank był droższy. Dane są publiczne (api.nbp.pl) — każdy może nasze rachunki powtórzyć.

90 minut, które podwoiły raty

Żeby zrozumieć charakter tej waluty, trzeba wrócić do czwartku 15 stycznia 2015 roku, godziny 10:30. Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) ogłasza komunikat, którego nikt się nie spodziewał: przestaje bronić minimalnego kursu 1,20 franka za euro — sztucznej „podłogi", którą sam ustanowił trzy i pół roku wcześniej, by powstrzymać zbyt mocnego franka. Rynek reaguje tak, jak reaguje tłum, któremu spod nóg zabrano podłogę: handel parami z frankiem na kilkadziesiąt minut praktycznie zamiera, luka płynności jest największa w historii tej waluty, a kurs w Polsce — jeszcze rano w okolicach 3,57 zł — w szczycie paniki dotyka około 5,19 zł. W oficjalnym fixingu NBP frank zamyka dzień na 4,1611 zł, co daje +15,29% w jednym notowaniu — największą dzienną zmianę w całej naszej próbie. Straty klientów tylko jednego brokera, FXCM, wyceniono tego dnia na 225 mln dolarów.

Ale najciekawszy w tej historii jest kontekst, o którym mówi się rzadko. Sprawdziliśmy, jaki był drugi największy dzienny ruch franka w 22 latach. To −7,80% z 6 września 2011 roku — dzień, w którym SNB tę podłogę wprowadzał. Innymi słowy: dwa największe jednodniowe wstrząsy w historii franka nie przyszły z rynku, z wojny ani z kryzysu. Obydwa były decyzjami jednego banku centralnego — raz w dół, raz w górę. Ta symetria mówi o franku więcej niż niejedna analiza: w walucie „bezpiecznej przystani" największym pojedynczym ryzykiem bywa jej własny strażnik.

Ciekawostka: Szwajcaria to także ojczyzna najcenniejszego powszechnie używanego banknotu świata. Fioletowy banknot 1000 franków — w portfelu wart dziś około 4 660 zł — jest legalnym, codziennym środkiem płatniczym; Szwajcarzy potrafią płacić nim za zakupy. Dla porównania: najwyższy polski nominał, 500 zł, to niespełna dziewiąta część jego wartości.

22 lata w jednym wykresie

Tak wygląda cała ta historia na jednym obrazku, miesiąc po miesiącu — od stycznia 2004 do dziś:

Frank szwajcarski w złotych, 2004–2026 (fixingi NBP, ujęcie miesięczne) 5 zł4 zł3 zł2 zł 200420082012201620202024 dno: 1,96 zł (lip 2008) czarny czwartek: +15,3% w dzień szczyt: 5,12 zł (wrz 2022) dziś: 4,66 zł
Kurs CHF/PLN w ujęciu miesięcznym (271 punktów; ostatni fixing NBP każdego miesiąca), 2.01.2004–1.07.2026. Widać wszystkie cztery akty dramatu: zjazd do 1,96 zł (2008), kryzysową wspinaczkę, pionowy skok czarnego czwartku (2015) i szczyt 5,12 zł po wybuchu wojny i inflacji (wrzesień 2022). Obliczenia własne MyBank.pl na danych NBP.

Trzy liczby z tego wykresu warto znać na pamięć. Od dna z lipca 2008 r. frank podrożał o 137,6% — zamienił każdą złotówkę „frankowej" raty w dwie i pół. Najgłębsze obsunięcie od szczytu wyniosło −37,2% (2004–2008) — tyle mógł stracić kupujący w najgorszym momencie. A najdłuższy okres bez nowego rekordu trwał 1 882 dni, czyli 5,2 roku — od czarnego czwartku aż do covidowej paniki w marcu 2020. „Zawsze drożeje" bywa więc bardzo cierpliwym „zawsze".

Rok po roku: 13 wzrostów, 10 spadków

Frank rok po roku: zmiana kursu CHF/PLN (%) −12,5 −9,3 +29,6 +14,8 +11,1 −13,4 '04'05'06'07'08'09'10'11'12'13'14'15'16'17'18'19'20'21'22'23'24'25'26* czerwone = frank drożeje (złoty słabnie) · zielone = frank tanieje · *2026 = pierwsze półrocze
Roczne zmiany kursu franka wobec złotego (koniec roku do końca roku poprzedniego; 2004 liczony od pierwszego fixingu). Bilans 23 lat: 13 lat wzrostowych, 10 spadkowych — w tym seria czterech spadkowych lat z rzędu na starcie (2004–2007). Obliczenia własne MyBank.pl na danych NBP.

Ten wykres to najkrótsza odpowiedź na pytanie „czy frank zawsze drożeje": nie — w pojedynczym roku to niemal rzut monetą z lekko obciążoną monetą. Ale spójrzcie na strukturę: spadki są płytkie (najgłębszy to −13,4% w 2017 r., gdy złoty przeżywał wielki powrót), a wzrosty potrafią być gwałtowne (+29,6% w kryzysowym 2008). Frank tanieje spacerkiem, a drożeje windą — i właśnie ta asymetria buduje jego legendę.

Kiedy mit staje się prawdą: potęga horyzontu

A teraz rachunek, dla którego w ogóle usiadłem do tych danych: bierzemy każdy możliwy dzień z ostatnich 22 lat jako hipotetyczny moment kupna franków i sprawdzamy, czy po roku, trzech, pięciu i dziesięciu latach kurs był wyższy. To brutalnie uczciwy test — obejmuje kupujących na górce i w dołku, przed kryzysami i po nich:

Jak często frank był droższy po… (wszystkie możliwe dni startu, 2004–2026) odsetek okien, w których kurs CHF/PLN na koniec był wyższy niż na starcie rzut monetą: 50% 56,2% po 1 roku 71,9% po 3 latach 95,0% po 5 latach 100,0% po 10 latach
Odsetek wszystkich możliwych dni startu (od 5 432 okien rocznych do 3 173 dziesięcioletnich), po których frank był droższy niż w dniu „kupna". W horyzoncie rocznym wynik ledwie przebija rzut monetą; w dziesięcioletnim — komplet: 100,0%. Zastrzeżenie: okna nakładają się na siebie, a historia nie gwarantuje przyszłości. Obliczenia własne MyBank.pl na danych NBP.

Tu mit i rzeczywistość wreszcie się spotykają. W skali dnia, roku, a nawet trzech lat „frank nigdy nie tanieje" jest po prostu nieprawdą. Ale kto dawał frankowi pełną dekadę, ten — jak dotąd — nie przegrał ani razu: między 2004 a 2016 rokiem nie było ani jednego dnia kupna, po którym dziesięć lat później kurs byłby niższy. Ani jednego na 3 173 sprawdzone. Dopiszmy jednak drobnym drukiem: to wciąż tylko 22 lata historii jednej pary walutowej, okna na siebie nachodzą, a słów „jak dotąd" nikt jeszcze nie uchylił.

Dlaczego frank drożeje — anatomia bezpiecznej przystani

Zostaje pytanie, skąd ta siła w ogóle się bierze. Nie z magii — z czterech całkiem przyziemnych mechanizmów:

Mechanizm Jak działa Ślad w naszych danych
Różnica inflacji Szwajcaria od dekad ma jedną z najniższych inflacji świata; Polska — wyraźnie wyższą. Waluta kraju o niższej inflacji długoterminowo zyskuje siłę nabywczą wobec waluty kraju o wyższej dryf +1,94% rocznie przez 22 lata
Bezpieczna przystań W czasie paniki kapitał ucieka do franka (stabilność polityczna, banki, neutralność) — frank drożeje właśnie wtedy, gdy złoty słabnie najbardziej +29,6% w 2008; szczyt 5,12 zł po wybuchu wojny (2022)
Nadwyżki Szwajcarii Chroniczna nadwyżka handlowa i inwestycyjna oznacza stały, strukturalny popyt na franka spadki płytkie (maks. −13,4%/rok), wzrosty gwałtowne
SNB — strażnik i ryzyko Bank centralny latami hamował aprecjację (podłoga 1,20; stopy −0,75% w latach 2015–2022), ale jego decyzje bywają trzęsieniem ziemi oba dzienne rekordy: −7,80% (2011) i +15,29% (2015)

Ciekawostka — płacić za przywilej trzymania franka: od 2015 do 2022 roku podstawowa stopa SNB wynosiła minus 0,75% — najniżej na świecie. Duzi deponenci dosłownie płacili bankom za trzymanie franków, a mimo to kapitał wcale nie uciekał. Trudno o lepszy dowód, że siła tej waluty nie bierze się z odsetek, tylko ze strachu reszty świata.

Co z tego wynika dla frankowicza, oszczędzającego i turysty

Dla frankowicza. Poznajcie pana Andrzeja — wziął kredyt latem 2008 roku, przy kursie bliskim dna. Jego rata to okrągłe 700 CHF. W dniu podpisania umowy płacił 1 372 zł. Nazajutrz po czarnym czwartku — 2 978 zł. Dziś płaci 3 260 zł: o 138% więcej, choć w frankach nic się nie zmieniło. Historia pana Andrzeja to koszt pomylenia dwóch pytań: „czy frank jest bezpieczny?" (dla Szwajcara — tak) z „czy frank jest bezpieczny dla mnie, zarabiającego w złotych?" (jak widać). Praktyczny wniosek z naszych danych: jeśli nadpłacasz lub spłacasz kredyt frankowy i masz swobodę terminu, sezonowość historycznie sprzyjała kwietniowi (frank najtańszy względem średniej, −0,45%), a najmniej — styczniowi (+0,31%); przy 100 000 CHF ta rozpiętość była warta ok. 3,5 tys. zł. To średnie z 23 lat, nie gwarancja.

Dla oszczędzającego. Kusząca logika „skoro w dekadzie zawsze drożał, to trzymam oszczędności we franku" ma trzy haczyki. Po pierwsze, horyzont: po drodze zdarzały się 37-procentowe obsunięcia i ponad 5 lat bez nowego szczytu — trzeba umieć to przesiedzieć. Po drugie, frank praktycznie nie płaci odsetek (a bywało, że „płacił" ujemne), podczas gdy złotówki na lokacie czy obligacjach procentują — przez 10 lat ta różnica potrafi zjeść sporą część kursowego zysku. Po trzecie, spread przy wymianie w obie strony. Frank bywa sensownym składnikiem dywersyfikacji, nie substytutem oszczędzania — a bieżący kurs śledź na naszej tabeli na żywo i podstronie franka szwajcarskiego.

Dla turysty. Tu bez znieczulenia: 54% wzrostu kursu plus szwajcarskie ceny oznaczają, że Szwajcaria pozostaje najdroższym kierunkiem Europy (w naszym wakacyjnym teście siły nabywczej wypadła na samym końcu). Pocieszenie jest jedno — piękne widoki są wliczone w cenę.

Najczęściej zadawane pytania

Czy frank naprawdę „zawsze drożeje"?

To zależy od horyzontu. W pojedynczym roku — nie: na 23 badane lata frank taniał w dziesięciu, w tym cztery lata z rzędu (2004–2007, łącznie −35%). Ale w horyzoncie 10-letnim — jak dotąd tak: w każdym z 3 173 możliwych 10-letnich okien od 2004 r. kurs na koniec był wyższy niż na starcie (100,0%). W oknach 5-letnich odsetek wynosi 95%. To dane historyczne, nie gwarancja na przyszłość.

Co dokładnie stało się w czarny czwartek 15 stycznia 2015?

Szwajcarski Bank Narodowy niespodziewanie porzucił obronę minimalnego kursu 1,20 franka za euro, którą prowadził od września 2011 r. Rynek zareagował największą luką płynności w historii tej waluty: kurs w Polsce skoczył z ok. 3,57 zł do nawet ok. 5,19 zł w szczycie paniki, a w fixingu NBP wzrósł o 15,29% — to największa dzienna zmiana w całej naszej 22-letniej próbie. Raty kredytów frankowych wzrosły skokowo, a klienci samego brokera FXCM stracili tego dnia 225 mln dolarów.

Czy warto trzymać oszczędności we frankach?

Frank bywa elementem dywersyfikacji, ale ma trzy koszty, o których mit milczy: głębokie przejściowe obsunięcia (do −37%) i nawet 5 lat czekania na nowy szczyt, brak odsetek (w latach 2015–2022 stopa SNB była ujemna: −0,75%), oraz spread przy wymianie w obie strony. W tym czasie złotówki na lokatach i obligacjach procentują. Decyzja zależy od horyzontu i odporności na wahania — to materiał edukacyjny, nie porada inwestycyjna.

Kiedy najlepiej kupować franki na nadpłatę kredytu?

Z naszego badania sezonowości (23 lata danych NBP) wynika, że frank był historycznie najtańszy względem średniej w kwietniu (−0,45%), a najdroższy w styczniu (+0,31%). Przy nadpłacie rzędu 100 000 CHF ta rozpiętość odpowiadała ok. 3,5 tys. zł. To statystyczna tendencja, nie gwarancja — przy dużych kwotach rozsądne jest też rozłożenie zakupu walut na transze.

Skąd pochodzą dane i czy mogę powtórzyć te obliczenia?

Tak. Analiza opiera się na komplecie 5 683 dziennych kursów średnich CHF/PLN z tabeli A NBP (2.01.2004–1.07.2026), pobranych z publicznego API NBP (api.nbp.pl) — to część zbioru 22 732 notowań z naszego badania sezonowości walut. Liczyliśmy zwroty roczne i dzienne, obsunięcia od szczytów oraz odsetek okien 1-, 3-, 5- i 10-letnich zakończonych kursem wyższym niż startowy.

Materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny — to analiza danych historycznych, nie prognoza ani porada inwestycyjna. Wyniki historyczne (w tym 100% dodatnich okien 10-letnich) nie gwarantują powtórzenia w przyszłości; kursy walut podlegają gwałtownym wahaniom. Dane: NBP (tabela A, kursy średnie, 2004–2026); wątki czarnego czwartku: SNB, doniesienia prasowe. Obliczenia i ewentualne błędy: własne. Szczegóły: wyłączenie odpowiedzialności. Analiza i tekst: Jarosław Wasiński.